Berek i jego kobietki ;)

W ostatni weekend znów udało mi się umówić na seterkowy spacer w cudownym gronie. Już wcześniej pisałam o świetnej Vegusi i Suzance z którymi Berek szaleje po nadwiślańskich łąkach pod Warszawą. Szkoda, że nie bywam w stolicy częściej, bo takie spacery to dla mnie terapia i zastrzyk energii na cały tydzień.
Psy wyjątkowo dobrze się bawiły. Zresztą popatrzcie sami na to szaleństwo. Dla seterowych szajbusów zapewnia, że  zdjęcia poniżej będą mieć moc uzdrawiającą 🙂

DSC_0710
Berek podziwia swoje kobietki 🙂
DSC_0700
Widzicie psy? Pełen galop 🙂

DSC_0711

DSC_0730
Berek i Vega
DSC_0732
Berek i Vega

DSC_0744

DSC_0749

DSC_0756

DSC_0775
Zabawa w berka 😉

DSC_0776

Spacer z seterami

Już nie raz wspominałam, że uważam iż nie ma nic piękniejszego od setera w biegu. A tu były aż trzy setery i to jak najbardziej „w biegu” 🙂 Nie mogłam się wprost napatrzeć na to piękno ruchów, grację i oddanie z jakim te psy potrafią pędzić po polach, zupełnie zatracając się w samej przyjemności jaką z tego mają. Takie spacery relaksują mnie i przypominają mi jakiego wspaniałego mam psa.

Parę tygodni temu, podczas mojej wizyty w Warszawie, spotkałam przemiłych Państwa z seterami. Od razu się dołączyłam do ich grupy, wręcz desperacko mając nadzieję, że Berek się wybiega. Psy dogadały się wspaniale i biegały jak szalone. Oczywiście nie miałam wtedy ze sobą aparatu, czego bardzo żałowałam. Jednak postanowiliśmy umówić się ponownie na wspólny spacer jak tylko znów będę w Warszawie. I udało się ! W ostatni weekend spotkaliśmy się na polach w Dziekanowie Leśnym pod Warszawą.

Setery biegając razem zachowują się inaczej niż w kontaktach z innymi psami. Berek spotykając się z innym psem zwykle próbuje się z nim bawić. Zaprasza go do ganiania, do siłowania się „w pionie”. Jeśli psiak nie jest zainteresowany zabawą, to Berek szybko poddaje się i idzie w swoją stronę. Tymczasem gdy spotkał setery, relacje były zupełnie inne. Psy zaczęły pracować. Ganiały po polach, węszyły i tropiły. Nie było czasu na zapasy, albo podgryzanie :). Zresztą takie zabawy to nudy, jeśli można gonić wiatr i próbować prześcignąć koleżankę. Mój pies był uśmiechnięty 🙂 Vega – wspaniała Gordonka – odbiegała najdalej od nas, ale cały czas kontrolowała gdzie są jej Państwo. Wyraźnie stosowała się do podstawowej zasady u seterów, czyli że „to one mają wiedzieć, gdzie jest właściciel, a nie odwrotnie”. Irlandka Suzanka meldowała się regularnie i raczej trzymała się blisko nas. A Berek?…. Berek próbował kontrolować sytuację – swoje nowe dziewczyny, pola, zapachy i nas. Tak, tak – w takiej kolejności 🙂 Ale był bardzo grzeczny i pilnował się. Jak na nieposkromionego Gordona to wyjątkowe zachowanie w wieku niecałych dwóch lat. Czy mogę być z niego dumna? Na razie nie chcę osiąść na laurach, bo od sarny zdołałam odwołać go w ciągu tych dwóch lat tylko dwa razy…
Uważam, że seter gordon jest bardzo specyficznym psem. Nie mam pojęcia jak setery mogą chodzić na spacery w parku miejskim, albo po osiedlu. Wiem,  że psy mogą przyzwyczaić się do praktycznie wszystkiego i u Berka jest to kwestia tego iż rzadko chodzi po mieście i dlatego „miastowy” nie jest. Jednak patrząc na to jakie rozwija prędkości w galopie i swoim gordonowym kłusie, nie widzę go na miejskich trawnikach. Muszę podporządkowywać rodzaj spaceru pod swojego psa i nie za bardzo mam inne wyjście. Tropienie to jego instynkt, wyjątkowo u niego silny. Ten pies daje z siebie zawsze 100% energii i zaangażowania. Do wypracowania mamy jeszcze bardzo dużo rzeczy, głównie związanych z jego upartą naturą i temperamentem. Ale muszę pamiętać, że te cechy są przecież niezbędne to pracy w polu do jakiej został stworzony. Bez zaciętości i chęci do działania ta rasa do niczego by się nie zdała w polu. Seter Gordon pracuje sam, jest niezależny, ma swoja inicjatywę w działaniu. Ot – cały Berek 🙂

DSC_0597

DSC_0694
Suzanka
DSC_0689
Suzanka, Vega i Berek

DSC_0669

DSC_0650
Suzanka
DSC_0634
Berek zaczepia Vegę 😉
DSC_0618
Vegusia 🙂

DSC_0601

DSC_0620

DSC_0615
Cuda 🙂

DSC_0696