Pies w bibliotece?

Jakiś czas temu na jednym z psich fejsbukowych grup zapytałam czy ktoś zna bibliotekę do której mogłabym wejść z psem. Zostałam wyśmiana za moje pytanie. W mojej bezczelności do tej pory nie rozumiem czemu… Co niby jest dziwnego w tym, że chciałabym móc wejść do biblioteki z psem? Oczywiście mówimy tutaj o psach nieasystujących.

Otóż chciałabym wyjaśnić moje stanowisko, aby jednak uniknąć kpin z moich „dziwnych” pomysłów. Chodzenie do biblioteki jest dla mnie rzeczą normalną, tak samo jak chodzenie z psem na spaceru. Po prostu to robię, muszę i chcę robić i to często. Chciałabym mieć prawo wejść do wypożyczalni z moim psem i wypożyczyć lub oddać książkę przy okazji spaceru z Berkiem. Jest to jednak niemożliwe, bo w Wojewódzkiej Bibliotece Publicznej w Krakowie na ul. Rajskiej jest zakaz wprowadzania psów. Od razu zaznaczam, że chodzi mi o możliwość wejścia do wypożyczalni, a nie do czytelni. Rozumiem i szanuję fakt iż w czytelni obecność psa mogłaby przeszkadzać innym, szczególnie że przebywa się tam w celu zrobienia badań, pouczenia się w spokoju, a nie każdy psy ma lubić. Jednakże wypożyczalnia to miejsce gdzie się wchodzi, szuka książki i wychodzi. W momencie kiedy ja z Berkiem jestem w jednym kącie wypożyczalni, osoba która nie lubi dużych czarnych psów z długimi uszami, może zaczekać jak się przesunę w inne miejsce , bo ewidentnie w końcu się przemieszczę gdyż jest to tylko wypożyczalnia.
Ale problem został rozwiązany w sposób tradycyjny – jest zakaz … Pies nie wejdzie i koniec. Oczywiście zaraz ktoś powie, że pies może szczekać i być głośno. Ok, zgadzam się, że to się zdarza. Jednakże w takim przypadku czemu nie ma nakazu zachowania ciszy? Wtedy można by właściciela głośno zachowującego się psa wyprosić z powodu zachowania jego podopiecznego, a nie samego faktu, że ma psa i ośmielił się wejść do biblioteki. Ludzie też zachowują się głośno. Ba! – w wypożyczalni można (!) rozmawiać, bo to jest TYLKO wypożyczalnia. Nie do końca jest powód by było tam tak cicho. Jeśli ktoś potrzebuje spokoju może książkę wypożyczyć do domu, lub iść do czytelni.
Zakładam, że pies nie złapie książki, nie zacznie z nią latać po bibliotece i wyszarpywać wszystkie strony po kolei. Ośmielam się też wierzyć w to, że nie będzie szczekał, skakał na ludzi, wskakiwał pani bibliotekarce na kolana i sikał do doniczki z ozdobną paprotką – gigantem. Wychodzę z założenia, że właściciel psa jest człowiekiem świadomym tego, że tego psa ma i że trzeba nad nim panować. Ale też chciałabym, aby inni byli świadomi, że psiarze chcą być tolerowani. Nie widzę powodów dla których mam odbijać się o drzwi miejsc gdzie z psem wejść nie mogę, z powodów nieuzasadnionych. I nie – nigdy nie zostawię psa przed wejściem…
Słyszałam, że istnieją jednak biblioteki do których można z psem wejść. Przejrzałam kilka regulaminów bibliotek w Warszawie i nie znalazłam tam zapisu zabraniającego wejścia z psem. To niestety nie oznacza, że gdzieś na drzwiach nie ma tabliczki, że z psem nie wejdziesz… Napiszcie proszę, jeśli do Waszej biblioteki można wejść z psiakiem. Może są wyjątki i w przyszłości jest nadzieja, że to się zmieni.

portmouthlibrary.org
żródło: portmouthlibrary.org