Tyniec

Patrząc na słoneczną, ciepłą pogodę, aż ciężko uwierzyć, że jest koniec września. Od paru dni w dzień biegam w szortach. Oczywiście rano i wieczorem trzeba się cieplej ubrać, ale nie ma co narzekać, bo przecież jest już jesień. Słońce sprawia, że aż chce się żyć, a spacery z psem mogłyby trwać nawet cały dzień.

Mieszkamy na Krakowskich Bielanach, niedaleko Wisły. Tereny są naprawdę piękne. Mamy kawałek drogi autobusem do centrum i niestety wieczorami jest problem z dostaniem się do domu, bo komunikacja jeździ dość sporadycznie. Mieszkanka szukaliśmy głóównie „pod psa”; żeby było gdzie iść na spacer. Coś za coś – mamy tereny do spacerów, ale mamy ograniczony dostep do komunikacji miejskiej. Jednak ja jestem zadowolona, bo włąśnie spacery z Berkiem są dla mnie najważniejsze, a i na uczelnię mam blisko, bo jest pomiędzy Bielanami a Krakowem.

Dziś postanowiliśmy przejśc się do Tyńca. Nie liczyliśmy, że uda nam się obejrzeć Opactwo Benedyktyńskie, gdyż zabraliśmy ze sobą Berka, ale chcieliśmy chociaż sprawdzić czy gdzieś uda się usiąść z psem i zrelaksować nad brzegiem Wisły. Musieliśmy przejś dośc spoy kawałek do mostu, a po przekroczeniu rzeki jeszcze iść około 2 kilometrów wałem w stronę Opactwa. Dotarliśmy na miejsce dość szybko, bo droga okazała sie łatwa i bardzo przyjemna.

Tak jak się tego spodziewaliśmy, na teren Opactwa nie można wchodzić z psami. Restauracja  pod murami Tyńca (Tarasy Tynieckie) była jeszcze zamknięta, a kawiarnia na terenie Opactwa była dla nas niedostępna ze względu na Berka. No cóż, wrócimy tam jeszcze kiedyś bez psa i wtedy zwiedzimy wszystko. Jednak wiem, że wędrówka bez Berka nie będzie już taka fajna…

A na niektórych zdjęciach Berek w psim „kantarku” – Master Control/Gentle Leader – o tym w następnym poście…

Reklamy

7 thoughts on “Tyniec

  1. Tereny świetne, pogoda widać dopisała… A zdjęcie to zdjęcie w kantarku… Wygląda jakby chciał powiedzieć: proszę, zdejmij mi to….. 🙂
    A faktycznie jak się zachowuje w kantarku? Mniej ciągnie, nie wyrywa się?

    1. Na kantarku nie ciągnie, bo hamuje go to jak konia. Berek oczywiscie próbuje zdjąć kantarek jak mu sie przypomni że go ma na ryjku, ale zwykle idzie spokojnie. Zauważyłam ze po paru minutach idzie przy nodze i nie ciągnie. Kantarek go nie boli tylko poprostu siła jego ciągnięcia oddziałuje mu na pysk co jest bardziej denerwujace dla niego i pies szybciej stwierdza że ciągnięcie mu sie nie opłaca. Gdy pies nie ciągnie to kantarek poprostu wisi na ryjku. Zakładam mu to tylko gdy mamy do przejscia dłuższy dystans i wiem że Berek bedzie probował postawić na swoim bo ma czas na kombinowanie wąchanie, zwiedzanie 🙂 Jutro będzie wpis o kantarku i wiecej zdjęć 🙂 A czy też się nad czymś takim moze zastanawiasz? Pozdrawiam 🙂

      1. Myślałam nad tym, tylko trochę mam obawy. Puzon to typowe ADHD, dlatego bałabym się o jego kark… Ale nie wykluczam, że pewnego pięknego razu stracę cierpliwość i zakupię to cudo 🙂

      2. Rany, ja tez uważam ze Berek ma ADHD …. Eh ;). Nie chce wystepowac w roli eksperta ani nic z tych rzeczy bo nie znam sie ale proponuje abyś moze podpytała w dobrym sklepie zoologicznym jak to dziala na psia anatomię it. Wwydaje mi sie ze pies nie szarpnie w kantarka tak by zrobic sobie krzywde w kark, bo glowa leci mu w bok lub w dól (jak u konia) i on szybko zwalnia bo przestaje widziec gdzie leci 🙂 No ale ja tam nie wiem 🙂
        Pozdrawiam

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s