Psi snob

Berek jest wrażliwym psem. Psem, którego jak na jego emocjonalność i wrażliwość, za mało socjalizowałam, gdy był młodszy. Nie założyłam, że pomimo kontaktowania się z innymi psami, nie będzie potrafił „dogadać się” z tymi, które są apodyktyczne, asertywne, nie szanujące jego przestrzeni. Berek po prostu tego nie lubi i źle się czuje w sytuacjach z których nie widzi spokojnego i bezpiecznego sposobu na wycofanie się i ewentualne uniknięcie. Jego brak pewności siebie i potrzebę ogromnego wsparcie ode mnie wyłapałam, gdy był już dorosły. Ciężką pracą na klasach psiej komunikacji wypracowałam z nim (i ze sobą) bardzo wiele. Ale, jak wiadomo wszystko może pójść na marne jeśli Berek będzie widział, że znów to co on robi i próbuje się porozumiewać z innymi psami, jest nieskuteczne. A niestety bywa, bo tak samo jak ja musiałam nauczyć swojego psa mówić kategorycznie do innych psów „zostaw mnie w spokoju, nie chcę się z tobą teraz kontaktować”, tak inni właściciele psów powinni nauczyć swoje czworonogi odpuszczać i szanować zdanie innych psów.  Czytaj dalej

Haarlem – ukryty skarb Holandii

Haarlem to jedno z najstarszych miast Holandii Północnej – status miasta był mu nadany w 1245 roku. Zalicza się do Randstadu czyli najbardziej uprzemysłowionej, najgęściej zaludnionej części Holandii (i Europy). Do Randstadu należą jeszcze takie miasta jak oczywiście Amsterdam, Haga, Rotterdam, czy Leiden i Utrecht. Odwiedzając Holandię warto zdecydować się na odwiedzenie Haarlemu. Wystarczy 15-20 minut podróży pociągiem z Centraal Station w Amsterdamie i już jesteśmy w tym przepięknym mieście. Czytaj dalej

Jesienny Berek

Jesień którą mamy od kilku dni zapiera dech w piersiach – jest ciepło i słonecznie. Chciałabym, żeby tak było cały czas! Kolory na drzewach są niesamowite, a dzięki słonecznej pogodzie tak łatwo iść na spacer i po prostu odpoczywać podziwiając uroki tej pory roku.

Nie wiem czy Berek podziela mój zachwyt, bo ewidentnie jest mu gorąco i każdy spacer kończy zanurzeniem w kanałku. Intensywnie biega tylko wczesnym rankiem, kiedy jest mgła i intensywne zapachy na trawie pokrytej rosą. Reszta dnia to raczej wygrzewanie się na słońcu niż bieganie. Ale co tam – deszcz jeszcze przyjdzie i Berek będzie zachwycony. Tymczasem ta JA napawam się chwilą i wywlekam psa na spacer kiedy tylko mogę.

Przyznam, że uwielbiam patrzeć na Berka jak szaleje na łąkach. To jest po prostu piękne. Jak dla mnie jest to jedna z najpiękniejszych rzeczy jaką kiedykolwiek widziałam. I gdy dzień jest piękny i słoneczny, a ja odpoczywam idąc po łąkach z psem, jest idealnie. Wtedy wszystko nagle jest takie jakie powinno być 🙂

Poniżej kilka zdjęć Berka w jesiennym słońcu 🙂

seter gordon

seter gordon

seter gordon

DSC_0908

seter gordon

 

 

 

Śląski Dom – hotel w górach, w Dolinie Wielickiej

Śląski Dom to hotelo-schronisko, które leży nad Wielickim Stawem u podnóży Gerlacha (najwyższego szczytu Tatr). Budowę schroniska zainicjowano w 1871, ale już po 3 latach budynek zmiotła lawina. Potem, odbudowany i zmodernizowany, spłonął w 1962 roku. Hotel nie pasuje do otaczającego go surowego górskiego krajobrazu. Podobnie też charakter jego działalności jest wręcz sprzeczny z tym czego oczekuje się w górach – na dole jest np elegancka restauracja z kelnerami. Obecnie hotel jest w stanie pomieścić około 100 gości. Pod budynkiem zaparkowane są ekskluzywne samochody, a my widzieliśmy gości hotelowych spacerujących w garniturach wokół stawu w środku Tatr :).  Przyznaje, że widok jest trochę futurystyczny ;).

seter gordon

seter gordon

Wyruszyliśmy czerwonym  szlakiem ze Starego Smokovca, czyli miejscowości, gdzie mieszkaliśmy. Szlak na mapie był opisany jako stosunkowo łatwy, ale taki dla nas nie był. Zmęczył nawet Berka :). W pewnym momencie było tak stromo i niewygodnie się wspinać, że zaczęliśmy wypatrywać końca szlaku. W mojej głowie pojawiła się też myśl, że musimy iść dalej i dojść, bo powrót tym samym szlakiem odpada. Miałam nadzieję, że żółty szlak, którym planowaliśmy wracać do domu będzie łatwiejszy. Na szczęście był… wręcz nudny ;). Koniec końców, nie żałowaliśmy, a wręcz czuliśmy satysfakcję, że nam się udało. A w Dolinie Wielickiej, nad Stawem Wielickim, zdrzemnęliśmy się w słońcu.

seter gordon

A Berek? Jak wspomniałam – podczas tej wycieczki – zmęczył się. Było ciepło, daleko i stromo. Ciągnął ( a jakże!), ale reagował na komendy i staram się współpracować. Widziałam, że zastanawia się nad tym co robi, patrzy na nas i jest nastawiony na kontakt z nami. Były jednak też momenty (głównie w lasie), kiedy „odfruwał” i znów nos zaczynał dowodzić psem. Wiele razy pisałam, że właśnie to uwielbiam w swoim psie, ale stwierdzam, że, gdy mijała już 6-ta godzina wspinaczki i nie miałam na nic już siły, pragnęłam aby mój pies myśliwski mógł włączyć komendę „nie mam nosa”…

DSC_0904
Początek trasy
DSC_0948
Berek żuje górską trawę, a ja kontempluję 🙂

 

DSC_0940
Berkowe zaaferowanie 😉

DSC_0935

DSC_0922

seter gordon
Na szlaku

Jak to zawsze jest z górami – szybko zapomnieliśmy o trudach wspinania się i chcieliśmy więcej więcej ! W górach czuję się uzależniona od pięknych widoków i nie chcę się zatrzymywać. Jedna wędrówka nakręca kolejną i kolejną.

Zanim weźmiesz psa wyobraź sobie, że będzie potworem ;)

Schroniska są pełne psów które okazały się ludzkim rozczarowaniem. Posiadanie psa to nie tylko przyjemność, ale również obowiązek. Ludzie potrafią zniechęcić się, znudzić praktycznie wszystkim. Niestety swoim zwierzęciem również. Nie potrafię zrozumieć takiego podejścia. Nie mam pojęcia jak można stwierdzić, że psiak-żywa istota- jest nieodpowiedni, niepotrzebny i należy się go pozbyć. Niestety taka jest rzeczywistość.
Moim zdaniem bardzo łatwo można uniknąć takiego rozczarowania i każdy przyszły właściciel psa powinien być w stanie to zrobić. Problem w tym, że często ludzie po prostu w ogóle się nie zastanawiają i kierują się tylko emocjami. Proponuję dwie opcje:
1. Nie brać w ogóle zwierzaka, albo…
2. Założyć opcję „ekstremum” czyli, że to nam trafi się ten nadpobudliwy egzemplarz, niszczący wszystko w domu i szczekliwy. Dodatkowo załóżmy, że psie żarcie zdrożeje, zamiast wydać oszczędności na wakacje będziemy musieli leczyć psa, albo wydać na szkolenie, że skorygować jego zachowanie. A jak już wydorośleje i się uspokoi, zaczniemy remont mieszkania, które przeżuł nas podopieczny. Wyobraźcie sobie, że odkąd będziecie mieć psa wszystkie jesienne dni będą deszczowe, a zima będzie bardzo długa. Na spacer zawsze będzie ciężko się wywlec. Obowiązku będziemy mieć tylko więcej, a energii jeszcze mniej. Tak własnie zrobiłam ja, decydując się na Berka – założyłam, że będzie „ciężkim egzemplarzem” i będziemy się trochę „męczyć” – dzięki temu jest mi łatwiej, bo mój pies nigdy mnie nie rozczarował. Już tłumaczę o co mi chodzi…

Gordony znałam z autopsji, więc wiedziałam na co zwrócić uwagę czytając opis rasy, a także w co wierzyć. Słyszałam o gordonach wyluzowanych, takich które świetnie radzą sobie w mieście, a miejski park im wystarcza, bo nie mają silnego instynktu łowieckiego i nie chce im się specjalnie tropić…. ale osobiście nigdy takiego setera nie spotkałam. Biorąc Berka wiedziałam, że dopóki będzie z nami, mieszkanie w mieście odpada. Wiedziałam, że brak mi umiejętności, aby w zupełności kontrolować instynkt myśliwski Berka, więc postanowiłam, że zapewnię mu spacery, gdzie będzie mógł robić to co kocha całym sercem i gdzie będzie bezpieczny. Spacery po polach to u nas standard, nie dlatego, że mam ten luksus mieszkania w takim miejscu, tylko dlatego, że postanowiłam, że będę mieszkać w takim miejscu z powodu psa. Była to świadoma decyzja.
Wiem, że gordony mają tendencje do niszczenia mieszkania. Ponieważ mieszkanie wynajmujemy, zdecydowaliśmy się na przyzwyczajenie Berka do kennelu. Pies korzystający swobodnie z kennelu to mocny argument przy wynajmowaniu mieszkania. Dodatkowo, po prostu jesteśmy spokojni, bo Berek naprawdę nigdy nic nie zgryzł. Nie mam pojęcia czy ma naturę niszczyciela, bo nigdy tego nie „testowaliśmy” – gdy wychodzimy z domu śpi spokojnie w kennelu. Założyliśmy, że zlikwidowałby całe mieszkanie podczas naszej nieobecności i dzięki temu … nigdy nie musieliśmy złościć się, że zjadł nasze buty czy wypatroszył kanapę. Żyjemy szczęśliwi :).
Wiedziałam, że gordony są energiczne, często najpierw robią, potem myślą. Przyznaję, że nie zdawałam sobie sprawy z intensywności działań psa tej wielkości. Berek zaskoczył mnie swoim entuzjazmem który przejawia do WSZYSTKIEGO i chwilę zajęło mi nauczenie się jak sobie z tym radzić, nie tylko fizycznie, ale i psychicznie. Bywa ciężko i są dni, że chciałabym, żeby mój pies po prostu wyłączył swoje „seterzenie”, ale tak naprawdę nie oczekuję, że to zrobi. Kocham w nim to z czego inni się śmieją, co inni definiują jako psią głupotę. Zamieniłam to co kiedyś mnie męczyło w coś co mnie i Berka wyróżnia – zgranie naszego szaleństwa jest idealne :D. Nie ma rozczarowań – czasem są tylko małe zgrzyty, ale wina nigdy nie leży tylko po stronie psa. Zwykle winię pogodę, mój zły nastrój, albo zmęczenie – Berek jest zawsze dla mnie moim Berkiem, który jest taki jaki miał być. I znów – zero rozczarowań.
A spacery? Czy one mi się nudzą? Nie. Bo wychodzę z psem na spacer oglądać jego radość. Bardzo często zapewniam Berkowi takie spacery na których mój pies jest po prostu szczęśliwy. Dla mnie nie ma nic piękniejszego niż uśmiechnięty Berkowy ryj. Jeśli w deszcz i zimno wypełzam z domu wierząc, że to uszczęśliwi mojego psiaka, jest mi łatwiej i ani pogoda ani mój ponury nastrój nie zniechęca mnie, a obowiązek spaceru z psem nie może być wtedy rozczarowaniem.
Wakacje: bardzo dużo psów trafia do schroniska, bo właściciele nagle stwierdzają, że podczas ich wyjazdu nie ma kto zając się czworonogiem. Zanim zdecydujesz się na psa pomyśl, że dla niego też będziesz musiał zawsze organizować wakacje – albo zabierasz go ze sobą, co może Ci trochę utrudnić i ograniczyć sposób spędzenia urlopu, albo znajdujesz mu opiekę u rodziny. Możesz też zapłacić za hotel lub petsittera. Organizowanie urlopu będzie trudniejsze, a jego koszt zapewne wyższy. Nie słuchaj tych co mówią, że jest banalnie prosto i nie ma co się przejmować. Nie masz ochoty na dodatkowe utrudnienia i nie czujesz się na siłach aby im podołać i nie masz ochoty nic poświęcać – nie bierz psa. Wakacje może i masz, ale nie od psa.

Oczywiście nie zawsze wszytko jest takie proste. Wielu rzeczy nie da się przewidzieć, wyobrazić sobie, a dodatkowo, człowiek ma tendencję do unikania trudnych tematów, odpierania problemów i stosunkowo pozytywnego myślenia. Ja też nie wiedziałam jakie problemu będę mieć z Berkiem i na pewno nie przewidziałam wszystkich. Ale nigdy nie winiłam za to mojego psa i nigdy nie dałam mu odczuć, że jest nie taki jaki powinien być.

zberkiem

 

Grooming

Parę dni temu skończyłam czterotygodniowy kurs groomingu. Kurs był świetny, gdyż opierał się głównie na zajęciach praktycznych – codziennie, średnio, strzygłam samodzielnie, lub asystowałam w strzyżeniu 3 -4 psów, czasem więcej. Oczywiście taki kurs, mimo iż stosunkowo długi, jest tylko wstępem do sztuki groomingu. Psi fryzjer powinien cały czas rozwijać swoje umiejętności.

Podczas kursu miałam okazje poznać wielu właścicieli psów. Ludzie są różni, podobnie zresztą ich psiaki. Przyznam, że te cztery tygodnie spędzone w salonie groomerskim to była dla mnie niezła szkoła życia. Sama praca groomera jest ciężka fizycznie, wymaga dużo cierpliwości i opanowania. Poza tym, że pracuje się z psami, klientem jest również/głównie (zależy jak i kto na to patrzy) właściciel zwierzaka. Ludzie mają różne podejście do swoich zwierząt, a groomer musi umieć znaleźć wspólny język praktycznie z każdym właścicielem. Wychodzenie z założenia, że moje własne zdanie na temat danego psa, czy jego zachowania czy wychowania jest jedynym słusznym, a inni się mylą, nie pozwoli groomerowi wykonywać swojej pracy. Grooming to opanowanie, samokontrola i wyrozumiałość na poziomie kosmicznym ;).

W czasie mojego kursu leczyliśmy ranę na nodze Berka. Dzięki uprzejmości właściciela salonu groomerskiego, mogłam przyprowadzać Berka do salonu co ułatwiało mi pilnowanie żeby nie lizał gojącej się rany. Niestety zamykanie psa w kennelu w psim kołnierzu to nie jest najlepszy pomysł. Na szczęście Berek świetnie odnalazł się w salonie groomerksim. Już praktycznie po jednym dniu plątania się wszystkim pod nogami załapał co ma robić i … nic nie robił – uspokoił się i zasypiał, gdy ja strzygłam innego psa. Nigdy nie myślałam, że to będzie możliwe. Sądziłam, że w najlepszej sytuacji, będę mogła odizolować Berka od siebie zamykając go w innym pomieszczeniu na czas kiedy ja zajmowałam się innym psem. Nie spodziewałam się, że on wyciszy się do tego stopnia, że zaśnie niedaleko od stołu groomerkiego na którym ja zajmuję się innym psiakiem. Kosmos! Byłam zachwycona zachowaniem mojego psa. Oczywiście pod koniec dnia Berek zaczynał kombinować – podkradał zabawki z półek ze sklepu zoologicznego, który przylegał do salonu, albo zapraszał wszystkie psy klientów do zabawy. Po prostu „berkował” w swoim stylu. Tak czy inaczej nie było problemu żeby w zakładzie wysiedział ze mną ośmio-godzinny dzień pracy. Pomijam już dodatkowo poranne 50 min podróży autobusem , żeby dojechać na miejsce ;).

groomer

Jak już wspomniałam, Berek miał niedawno skaleczoną łapę, która goiła się ponad 3 tygodnie. Skaleczenie nie było duże, ale głębokie i konieczne było usunięcie oddartego kawałka opuszka. Ranka musiała nie tylko się zrosnąć, ale zarosnąć. Nogę trzeba było oszczędzać. Berek chodził w opatrunkach, psich butach i unikaliśmy intensywnego biegania. Rekonwalescencja była długa i już nam wszystkim, nie tylko Berkowi, brakowało spacerów po polach. Kiedy wreszcie, po 3 tygodniach, mój A. zabrał Berka na łąki… Pies wrócił wyglądając tak:

rzep2

rzep

Rzepy wyciągaliśmy z psa przez ponad 1,5 godziny. Berek leżał cierpliwie i nie oponował. Chyba rozumiał, że nie poradziłby sobie sam z wyskubaniem tego z futra i musi wytrzymać nasze „iskanie”. A na pewno go ciągnęliśmy i szarpaliśmy walcząc z tą ilością rzep. Ohyda!

Chciałabym w tym miejscu pozwolić sobie na mały apel. Otóż grooming uchodzi za usługę ekskluzywną, skierowaną głównie do właścicieli małych piesków. Osobiście nie zgadzam się z tym, ale rozumiem skąd wynika takie przeświadczenie. Zanim zaczęłam uczęszczać na kurs uważałam podobnie. Oczywiście, że grooming zwykle tyczy się mniejszych psów. Jednakże, niezależnie od tego jakiego mamy psiaka, warto odwiedzić salon groomerski i dowiedzieć się jaka jest tam oferta i w jaki sposób możemy z niej skorzystać. Grooming to także profesjonalne podcinanie pazurów, czyszczenie psich uszu i dbanie o higienę wokół psich oczu (dotyczy to głównie psów długowłosych). Korzystając z usług salonu groomerskiego można ułatwić sobie po prostu życie – jeśli przyzwyczaimy swojego psa do regularnych wizyt w salonie, można będzie go tam bez stresu zostawić na porządne wyczesanie, a w tym czasie coś samemu załatwić na mieście. Wchodzą do groomera nie musimy od razu strzyc psa zmieniając jego wygląd, zaplatać mu warkoczy czy robić kucyka na czubku głowy. Groomer może po prostu profesjonalnie zadbać o psa.

 

„Friends will be friends…”*

Nareszcie, po wielu rozmowach w sieci, udało nam się poznać osobiście Homera i jego panią. Co tu dużo mówić – spacer był wspaniały: świetne towarzystwo i cudne tereny w Dziekanowie Leśny nad Wisłą pod Warszawą.

Berek i Homer są w podobnym wieku i mają podobny temperament. Z „panią Homerkową” przegadałyśmy o naszych psach prawie dwie godziny i doszłyśmy do wniosku, że nasze czworonogi są bardzo do siebie podobne z charakteru. Podobnie również zachowują się w stosunku do innych psów i ludzi. Podobieństwo jest tak duże, że aż obie byłyśmy tym zaskoczone.

A co na to Homer i Berek? Chłopaki przez większość spaceru udawali, że się nie widzą, ale też nie oddalali się od siebie celowo. Każdy miał tego drugiego na oku gotowy pobiec w jego kierunku i sprawdzić co nowego wywęszył. Nieśmiało poganiali ze sobą przy niewielkiej sadzawce, ale jakoś beż przekonania. Natomiast pod koniec spaceru zaczęło się prawdziwe, seterze szaleństwo – biegali jak szaleni po plaży nad jeziorkiem, wskakiwali do wody, podgryzali sobie uszy. Było na co popatrzeć, bo mimo, iż oba psy były brudne i zaślinione, to nadal uważam, że psie szczęście to najpiękniejszy widok. A to szczęście aż z nich kipiało:). popatrzcie na te dwa wspaniałe cudaki ! 🙂

*Tytuł piosenki zespołu Queen

setter gordon

DSC_0925
Homer

DSC_0932

setters

DSC_0992

DSC_0989

scottish setter

 

DSC_0987

DSC_0953

DSC_0959

seter szkocki gordon

seter

DSC_0974

DSC_0980

DSC_0982

 

Bajorko

Wiadomo, że nie ma nic wspanialszego dla psa niż możliwość schłodzenia się w upalny dzień w chłodnej wodzie. Berek praktykuje również kąpiele błotne, praktycznie niezależnie od pogody. Uważam, że mój pies czerpie przyjemność nie z ochłody jaką oferuje błocko, ale z samego faktu moczenie w nim psiego kupra. Na szczęście nie samym błotem pies żyje – są jeszcze leśno-polne bajorka. I dzisiaj będzie trochę o nich, a także o naszych nowych znajomych 🙂

Magdę i Tahira poznałam niedawno. Dziś udało nam się wreszcie spotkać na poranny długi spacer po polach. Jako stała bywalczyni pychowickich pól postanowiłam oczywiście pokazać ich największy walor czyli bajorka. Ku mojemu zaskoczeniu nie tylko Tahir był nimi zachwycony… Magda niby nie wskoczyła w błoto dla ochłody ale jako wzorowa psiara widząc radość swojego czworonoga od razu zaczęła zachwycać się bajorami.

Psy raczej nie ganiały się, ani nie bawiły, choć Berek w pewnym momencie dostał głupawki i zaczął zaczepiać Tahira zapraszając do wspólnych szaleństw. Niestety nie udało się. Między Tahirem a Berkiem pojawiła się kumpelska nić porozumienia pozwalająca każdemu z nich zajmować się swoimi sprawami, albo pilnować co robi ten drugi. Biegały dwie godziny bez żadnych konfliktowych sytuacji. Osobiście byłam zachwycona, bo nawet wspólna podróż autobusem czy spacer wzdłuż ulicy na smyczach nie był w ogóle żadnym problemem dla naszych psów.

Niestety ciężko było zrobić psom statyczne zdjęcie – Berek był cały czas Berkiem, a Tahir zajmował się tropieniem. Ale udało się uwiecznić kąpiele w bajorkach. Na tych błotnych zdjęciach nie widać do końca jak piękny jest Tahir – ma nieprawdopodobną czekoladową barwę i orzechowe oczy. I co najważniejsze – ma super charakterek, bo to indywidualista z pasją :).

setter gordon

DSC_0818
Tahir

seter gordon

DSC_0831

DSC_0846
Tahirowy uśmiech 🙂

DSC_0855

DSC_0860
A berek przecedza … 😉

DSC_0857


DSC_0877

DSC_0873

DSC_0882

DSC_0893

DSC_0902

DSC_0910
Berkowa głupawka

DSC_0911

DSC_0922

DSC_0923

DSC_0927

DSC_0936