Psi snob

Berek jest wrażliwym psem. Psem, którego jak na jego emocjonalność i wrażliwość, za mało socjalizowałam, gdy był młodszy. Nie założyłam, że pomimo kontaktowania się z innymi psami, nie będzie potrafił „dogadać się” z tymi, które są apodyktyczne, asertywne, nie szanujące jego przestrzeni. Berek po prostu tego nie lubi i źle się czuje w sytuacjach z których nie widzi spokojnego i bezpiecznego sposobu na wycofanie się i ewentualne uniknięcie. Jego brak pewności siebie i potrzebę ogromnego wsparcie ode mnie wyłapałam, gdy był już dorosły. Ciężką pracą na klasach psiej komunikacji wypracowałam z nim (i ze sobą) bardzo wiele. Ale, jak wiadomo wszystko może pójść na marne jeśli Berek będzie widział, że znów to co on robi i próbuje się porozumiewać z innymi psami, jest nieskuteczne. A niestety bywa, bo tak samo jak ja musiałam nauczyć swojego psa mówić kategorycznie do innych psów „zostaw mnie w spokoju, nie chcę się z tobą teraz kontaktować”, tak inni właściciele psów powinni nauczyć swoje czworonogi odpuszczać i szanować zdanie innych psów. 

Krew mnie zalewa, gdy inne psy tłamszą Berka. Tłamszą go psychicznie. Widzę jak Psi Ryj zapada się w sobie, znika. Zawsze jakaś część jego niesamowitej osobowości gaśnie, gdy wracamy z kolejnego spaceru, na którym jakiś pies zagradzał mu drogę, nie pozwalał przejść, Berek prosił mnie o pomoc a ja nie mogłam nic zrobić, bo nie było koło mnie nikogo, kto wysłuchałby i uszanował mojej prośby o odwołanie psa. I w takich momentach czuję wściekłość, bo wiem, że w jakimś stopniu znów zawiodłam zaufanie Berka. Przecież on nie rozumie, że inni ludzie to czasem chamy i że właśnie ktoś mnie nawyzywał, bo poprosiłam o zabranie psa i możliwość przejścia w spokoju.

Psi snob?

Wiem, że jestem lepszym przewodnikiem dla swojego psa niż inni ludzie są dla swoich czworonogów. Staram się, próbuje uczyć, poświęcam Berkowi bardzo dużo czasu. Popełniam mnóstwo błędów, nie radzę sobie z bardzo wieloma rzeczami i sytuacjami, ale przynajmniej zdaję sobie z tego sprawę i próbuję to naprawić w ramach swoich możliwości i ograniczeń (Berek nie jest w 100% odwoływalny i tego nie potrafiłam u niego wypracować). Daję z siebie bardzo dużo i nie potrafię zrozumieć czemu muszę tak często tłumaczyć się z tego obcym, wściekłym, naburmuszonym i ordynarnym ludziom, gdy proszę o uszanowanie mojego psa i mojej osoby.

snob

Są jednak momenty, gdy po prostu robię swoje. Są sytuacje, które utwierdzają mnie, że pomimo tych beznadziejnych momentów, to co robie jest super. Dzięki mnie, Berek potrafi w cywilizowany sposób minąć (czasem z moją pomocą, smaczkami, przejściem „na kontakcie”) ujadającego na smyczce psa, który chce tylko doskoczyć do Ryja, bo jego opiekun nie pokazał mu, że można inaczej zachować się przy większym psie. Berek potrafi odejść od innego psa, gdy go o to proszę, bo robię to rzadko i on wie, że jeśli już to mówię to naprawdę jest jakiś super ważny powód by do mnie przyjść.

A zaraz widzę, że ludzie puszczają na nas swoje psy licząc, że się wybawią (przecież Berek wygląda tak śmiesznie, to pewnie się pobawią na tym trawniku 2 metry od ulicy…). Widzę panów żenująco szarpiących się z małymi szczekaczami, gdy ich psy walczą ze swoim strachem i obawami i próbują zaatakować zanim cokolwiek się wydarzy. I widzę idiotycznie uśmiechnięte panie ze swoimi spanielkami, które szarżują przez pół parku dopadając do mnie i Berka, szczekając i odskakując jak poparzone. I tak aż odejdziemy odpowiednio daleko, bo właścicielki nie reagują, bo „mój piesek taki jest, ale on nic nie zrobi”. Zanim cokolwiek złego się stanie on już walczą, jak o życie. I mijamy wielkie psy, które wykorzystują swój rozmiar do ustawiania wszystkich psów po kolei – taktyka na sparaliżowanie i pokazanie co komu wolno.

Współczucie?

I czasem współczuje tym psom. Wiem, że Berek ma szczęście, że ma mnie, bo przynajmniej próbuję go zrozumieć i w wielu kwestiach mu pomagam się odnaleźć w tym świecie w który go wrzuciłam. Ale czasem jestem wściekłą, bo jakim prawem ktoś sprawia, że czuję się tak stłamszona i aż tak zagubiona zajmując się tylko i wyłącznie sobą i swoimi sprawami? Czemu ktoś sprawia, ze czuję się jak śmieć, wyzywa mnie i obraża, bo proszę o zabranie psa (który notabene, osacza mnie i mojego psa, lub atakuje) i możliwość spokojnego przejścia?

brud2

Wychodzę z domu już nabuzowana, już jestem na „nie”, zanim cokolwiek się zdarzy. Niedługo może osiągnę taki sam stan jak te pieski, które rzucają się zanim cokolwiek im się zdarzy, bo wszystko i wszyscy ich zawiedli i nie znają innego sposobu działania… To mnie nie obchodzi. Obchodzi mnie tylko mój pies, który w tym wszystkim tkwi, to wszystko znosi i nic z tego nie rozumie. Wystawia tylko radar na moje emocje, na zagrożenia, na lęk. Jest wspaniały, ale nie jest mocarzem. Nie wiem ile zniesie. Za dużo presji, a ja czuje się tak często bezsilna.

49

 

Advertisements

16 thoughts on “Psi snob

  1. Rozumiem Cię, i mimo, że posiadam psa z tej „drugiej strony”, nauczylam go jak ma się zachowywać przy psach i zawsze jak zdaży się niekontrolowana sytuacja, przepraszam, bo czasem cos mnie zaskoczy i nie zdążę zareagować. Mimo wszystko, nigdy nie pozwalam na samowolne podbieganie do innych psów czy ludzi. Zawsze chwytam psa, żeby inni mogli przejść, a jak jest zielone światło na interakcje, to w tedy leci się witać. Nie martw się. Odwalasz kawał dobrej roboty. Nie przejmuj się gadaniem tych, co maja gdzieś innych 😉

    1. Dzięki 🙂 Pewnie ze coś zawsze może zdarzyc, też nie panuje nad wszystkim co robi Berek. Ale jak właśnie mówisz – można przeprosić i jakos probowac cos zrobic z sytuacją. Trzeba walczyc dalej 🙂

  2. Bardzo dobrze Was rozumiemy.Mamy podobne przeżycia. Lindek to seter angielski. Ma napewno mniejszy temperament niż Berek. I jest psem o depresyjnej naturze. Trafił do nas po przejściach i jest bardzo wrażliwy. Na spacerach staramy się nie wchodzić nikomu w drogę i chcielibyśmy być traktowani tak samo. Lindek już boi się dużych psów.Ale problemem sąT też małe dupelki obszczekujące nas. I też widzę jak się po takich atakach wycofuje i coraz bardziej boi. Nie ma na to sposobu bo nie żyjemy na pustyni. Trzeba walczyć o dobro swojego psa i ciągle z nim pracować. Nie idzie nam to lekko ale mam nadzieję, że chociaż on wie, że go kochamy.

    1. Napewno wie! Psy to wiedzą. Życzę powodzenia i trzymam mocno kciuki, bo wiem że to praca bardzo ciężko, bo zalezy nie tylko od nas i psa, ale i od zupełnie obcych ludzi. Czasem krok do przodu, czasem dwa do tyłu.

  3. Rozumiem Cię bardzo dobrze.Lind jest seterem angielski. Nie ma takiego temperamentu jak Berek. Jest wrażliwym psem. Trafił do mnie po przejściach i ma, moim zdaniem, depresyjną naturę. Dużych psów się boi. Ale problemem są także małe „dupelki” , które nas obszczekują. Na spacerze staramy się nie wchodzić nikomu w drogę, witamy się jeśli jest na to ochota z obu stron. I chcielibyśmy być traktowani tak samo. Ale większość właścicieli jest niereformowalna. Póki co schodzimy z drogi innym jak tylko się da. Muszę chronić Lindka przed takimi atakami, bo widzę jak on się zamyka po każdym ataku. Jego dobro jest dla mnie najważniejsze.

  4. Po tytule spodziewałam się chyba innego tematu 😀 Bardzo się cieszę, że bez ogródek mówisz, że masz lepszą relację z psem i bardziej zwracasz na niego uwagę niż inni opiekunowie. Mi to by żyłka poszła przy tych podbiegaczach i jeśli odgradzanie ciałem by nie pomagało, to w końcu sięgnęłabym po mocniejsze środki oporu. A na jakie klasy komunikacji jeździliście?

    1. Chodzilismy na zajecia w Krakowie prowadzone przez Magdę Naraniecką ktora prowadzi szkole Dogenius.pl Najlepsze co nas w psio-ludzkim zyciu spotkalo. Zajecia regularnie co tydzien (minimum). Praca nad kazdym psem indywidualnie, nad jego lekami i biorąc pod uwagę jego charakter. Berek uspokoil się i nauczyl jak skutecznie komunikowac sie z innymi , takze roznymi psami. Dla tych zajec i dla Magdy mogę spokojnie przeniesc sie spowrotem do krakowa 🙂

  5. jaki rozmiar ruffwearow nosi Berek? I ile ma w klacie? Mój pies pewnie ma bardzo podobnie, a się zastanawiam między M i L/XL

      1. myślałam, że może pamiętasz 😉 Ale to nie trzeba specjalnie mierzyć
        no ja gordona nie mam, tylko gończego, ale to podobne rozmiarem psy, choć Berek pewnie wyższy.
        Dzięki za odpowiedź 🙂 I również pozdrawiam.

      2. Powiedzialabym ze gończy powinien byc taki jak Berek, ogolnie mniejszy od setera, ale że Berek mały to taki jak Berek. Ja bym brała M, tam jest regulowane wszystko na grubość. Po porstu upewnij sie ze są w sklepie zwroty i działaj 🙂 Szelki szczerze polecam!

  6. mój gończy to akurat spory ;)) z górnej granicy wzrostu, choć to nadal średni pies (niecałe 60cm).
    dzięki raz jeszcze.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s