Nie tylko pod ogonem…

Spokojne mijanie psów na spacerach smyczowych – temat z którym każdy psiarz ma do czynienia praktycznie codziennie. Jedni opiekunowie przyjmują się aby ich psiak ładnie spacerował przy nodze w każdych okolicznościach, inni aż tak tym się nie przejmują. Są też tacy, którzy po prostu pogodzili się, że akurat może ten element spaceru nie jest aż tak istotny.

Czytaj dalej

Reklamy

Czym może być psi sen

Bardzo dawno nie wrzucałam żadnych postów. Z wielu powodów. U Berka wszystko dobrze, choć bardzo, ale to bardzo zwolnił, głównie z powodu swojego stanu psychicznego. A ja? Ja to zaakceptowałam, choć stoczyłam ze sobą (i trochę z nim) walkę. Obecnie, w okresie przedsylwestrowym, zimowym, Berek spaceruje tylko wokół domu i to tylko rano, gdy jest jasno, jeździ ćwiczyć w hali, tropi. Dłuższe spacery są nieosiągalne, a on o nie także nie prosi. Muszę pilnować by załatwił swoje potrzeby fizjologiczne popołudniu i wieczorem, bo nie chce być na zewnątrz bojąc się potencjalnych wystrzałów. Jest cichszy, spokojniejszy i bardziej zamknięty w sobie. Latem było lepiej, ale też bez większych rewelacji. Berek po prostu już tak ma i jedynie chcę by był spokojny. Czytaj dalej

Limit

Ostatnio wiele pisze na blogu i na Berkowym FB o problemach behawioralnych z jakimi zmagamy się u Berka. Jego lęki, które nie wiem skąd się wzięły, utrudniają i jemu i nam życie i generalnie sprawiają, że Berek nie chodzi na spacery od ponad pół roku. Czytaj dalej

Wystrzały – co robię z lękiem Berka

Nigdy nie lubiłam zabaw sylwestrowych, a odkąd mam psa i zaczęłam bardziej koncentrować się na tym co dzieje się ze zwierzętami w czasie odpalania fajerwerków, co roku dostaje dreszczy na są myśl, że zaraz będzie Sylwester. Boją się zwierzęta domowe, boją się też dzikie. Na panikę naszych Pimpusiów i Mruczków patrzymy za każdym razem, gdy słyszą wybuch petardy. Ale o strachu zwierząt w schroniskach i zwierzyny dzikiej zwykle łatwiej zapomnieć, a przecież to też dramat. Czytaj dalej

Emocje na śladzie (mantrailing)

Często nie potrafimy zidentyfikować i nazwać naszych emocji. Nawet jeśli po nas nie widać, że coś przeżywamy, to i tak w środku, od emocji, może aż kipieć nasze serce, dusza czy głowa. Praktycznie całe nasze dorosłe życie uczymy się ukrywać nasze emocje, nie ulegać im i funkcjonować racjonalnie. U psów jest inaczej – rzadko kiedy potrafią ukryć to co czują, a nawet jeśli to robią, to koniec końców, wreszcie gdzieś te emocje wyłażą, najczęściej już jako psia frustracja czy zdenerwowanie. W życiu z psem chodzi o to, aby nawiązać więź na zasadach dla psa zrozumiałych, wysłuchać go i uszanować jego psie potrzeby. To pozwoli nam robić coś razem z psiakiem. A robiąc to będziemy czuć się dobrze. Dało mi to właśnie tropienie użytkowe. Czytaj dalej