Fake news! – there is no ZEN

Dzięki uprzejmości wszystkich cudownych ludzi w Warsaw Dog’u (klik), mam możliwość zabierać czasem Berka do pracy. Uwielbiam, gdy mi towarzyszy. Dzień spędzony przy maszynie, gdy leży koło mnie Ryj, jest dla mnie zawsze czymś wyjątkowym.  Czytaj dalej

Reklamy

Emocje na śladzie (mantrailing)

Często nie potrafimy zidentyfikować i nazwać naszych emocji. Nawet jeśli po nas nie widać, że coś przeżywamy, to i tak w środku, od emocji, może aż kipieć nasze serce, dusza czy głowa. Praktycznie całe nasze dorosłe życie uczymy się ukrywać nasze emocje, nie ulegać im i funkcjonować racjonalnie. U psów jest inaczej – rzadko kiedy potrafią ukryć to co czują, a nawet jeśli to robią, to koniec końców, wreszcie gdzieś te emocje wyłażą, najczęściej już jako psia frustracja czy zdenerwowanie. W życiu z psem chodzi o to, aby nawiązać więź na zasadach dla psa zrozumiałych, wysłuchać go i uszanować jego psie potrzeby. To pozwoli nam robić coś razem z psiakiem. A robiąc to będziemy czuć się dobrze. Dało mi to właśnie tropienie użytkowe. Czytaj dalej

Sylikonowa saszetka na smakołyki – recenzja

Wiadomo, że na spacer z psem idą też psie smakołyki. W przypadku Berka to ważny element każdego naszego wyjścia, bo nagradzam praktycznie wszystkie pozytywne rzeczy, które Ryj robi, nawet te o które go nie proszę – czy to zameldowanie się przy mnie jeśli jesteśmy na polach, czy to spokojne minięcie prowokującego go psa, czy zostawienie smrodu czy chlebka na trawniku – po prostu przeróżne rzeczy, zależnie od okoliczności. Korzystam z faktu, że Berek interesuje się jedzeniem i wiem, że mając saszetkę ze smaczkami jestem całkiem dla Berka ciekawym kompanem na spacerze. Ciekawsze są jedynie tropy na polach, ale i tu ostatnio ja i saszetka kiełbasy odnosimy sukcesy 😉 Czytaj dalej

Psi snob

Berek jest wrażliwym psem. Psem, którego jak na jego emocjonalność i wrażliwość, za mało socjalizowałam, gdy był młodszy. Nie założyłam, że pomimo kontaktowania się z innymi psami, nie będzie potrafił „dogadać się” z tymi, które są apodyktyczne, asertywne, nie szanujące jego przestrzeni. Berek po prostu tego nie lubi i źle się czuje w sytuacjach z których nie widzi spokojnego i bezpiecznego sposobu na wycofanie się i ewentualne uniknięcie. Jego brak pewności siebie i potrzebę ogromnego wsparcie ode mnie wyłapałam, gdy był już dorosły. Ciężką pracą na klasach psiej komunikacji wypracowałam z nim (i ze sobą) bardzo wiele. Ale, jak wiadomo wszystko może pójść na marne jeśli Berek będzie widział, że znów to co on robi i próbuje się porozumiewać z innymi psami, jest nieskuteczne. A niestety bywa, bo tak samo jak ja musiałam nauczyć swojego psa mówić kategorycznie do innych psów „zostaw mnie w spokoju, nie chcę się z tobą teraz kontaktować”, tak inni właściciele psów powinni nauczyć swoje czworonogi odpuszczać i szanować zdanie innych psów.  Czytaj dalej

Czemu ludzie nie sprzątają po swoich psach?

 

Post ironiczny, zgryźliwy, pełen jadu i żalu, bo psa mam ponad 4 lata, co daje ponad 3500 kup, które razem z A. zebraliśmy przez całe Berkowe życie. Plus ja jeszcze milion kup z tyłków schroniskowych psów podczas wolontariatu, a tam produkcja jest ostra, bo i żarcie odpowiednie… Mam więc prawo wściekać się, bo i mi i mojemu psu, obrywa się za wiecznie usyfione trawniki. Post jest oparty tylko na moich i A. obserwacjach. Czytaj dalej

5 rzeczy, których nie warto robić psu

Obserwując swojego psa, siebie, ale także inne czworonogi i ich właścicieli, doszłam do wniosku, że nie łamanie pewnych zasad ułatwiłoby życie nam wszystkim. Psom, oczywiście, również. Postanowiłam spisać w krótkich punktach moje sugestie czego nie warto robić, żeby świat stał się po prostu lepszy. Osobiście staram się sama tego przestrzegać – czasem mi się udaje, a czasem nie. Czasem też nawet nie wiem, kiedy zupełnie w tym temacie polegałam. A jak jest u Was i co jeszcze byście dopisali do listy?

Czytaj dalej

Party time! – socjalizacja trwa całe życie

Czy Wasze psiaki rozkręcają czasem psią imprezę na spacerze?

A czemu pytam? Bo Berkowi coraz częściej zdarza się, że motywuje do zabawy nawet najbardziej stacjonarne, spokojne psy w Holandii. Ostatnio ganiał się z dostojnym samcem Rhodesian Ridgeback’a (ogromny!), który – jak to powiedziała jego pani – „nigdy nie biega, a teraz goni jak szalony”. Widocznie wariactwo, entuzjazm i energia mojego psa jest zaraźliwa ;). Czytaj dalej