Sylikonowa saszetka na smakołyki – recenzja

Wiadomo, że na spacer z psem idą też psie smakołyki. W przypadku Berka to ważny element każdego naszego wyjścia, bo nagradzam praktycznie wszystkie pozytywne rzeczy, które Ryj robi, nawet te o które go nie proszę – czy to zameldowanie się przy mnie jeśli jesteśmy na polach, czy to spokojne minięcie prowokującego go psa, czy zostawienie smrodu czy chlebka na trawniku – po prostu przeróżne rzeczy, zależnie od okoliczności. Korzystam z faktu, że Berek interesuje się jedzeniem i wiem, że mając saszetkę ze smaczkami jestem całkiem dla Berka ciekawym kompanem na spacerze. Ciekawsze są jedynie tropy na polach, ale i tu ostatnio ja i saszetka kiełbasy odnosimy sukcesy 😉 Czytaj dalej

Reklamy

Psi snob

Berek jest wrażliwym psem. Psem, którego jak na jego emocjonalność i wrażliwość, za mało socjalizowałam, gdy był młodszy. Nie założyłam, że pomimo kontaktowania się z innymi psami, nie będzie potrafił „dogadać się” z tymi, które są apodyktyczne, asertywne, nie szanujące jego przestrzeni. Berek po prostu tego nie lubi i źle się czuje w sytuacjach z których nie widzi spokojnego i bezpiecznego sposobu na wycofanie się i ewentualne uniknięcie. Jego brak pewności siebie i potrzebę ogromnego wsparcie ode mnie wyłapałam, gdy był już dorosły. Ciężką pracą na klasach psiej komunikacji wypracowałam z nim (i ze sobą) bardzo wiele. Ale, jak wiadomo wszystko może pójść na marne jeśli Berek będzie widział, że znów to co on robi i próbuje się porozumiewać z innymi psami, jest nieskuteczne. A niestety bywa, bo tak samo jak ja musiałam nauczyć swojego psa mówić kategorycznie do innych psów „zostaw mnie w spokoju, nie chcę się z tobą teraz kontaktować”, tak inni właściciele psów powinni nauczyć swoje czworonogi odpuszczać i szanować zdanie innych psów.  Czytaj dalej

Czemu ludzie nie sprzątają po swoich psach?

 

Post ironiczny, zgryźliwy, pełen jadu i żalu, bo psa mam ponad 4 lata, co daje ponad 3500 kup, które razem z A. zebraliśmy przez całe Berkowe życie. Plus ja jeszcze milion kup z tyłków schroniskowych psów podczas wolontariatu, a tam produkcja jest ostra, bo i żarcie odpowiednie… Mam więc prawo wściekać się, bo i mi i mojemu psu, obrywa się za wiecznie usyfione trawniki. Post jest oparty tylko na moich i A. obserwacjach. Czytaj dalej

5 rzeczy, których nie warto robić psu

Obserwując swojego psa, siebie, ale także inne czworonogi i ich właścicieli, doszłam do wniosku, że nie łamanie pewnych zasad ułatwiłoby życie nam wszystkim. Psom, oczywiście, również. Postanowiłam spisać w krótkich punktach moje sugestie czego nie warto robić, żeby świat stał się po prostu lepszy. Osobiście staram się sama tego przestrzegać – czasem mi się udaje, a czasem nie. Czasem też nawet nie wiem, kiedy zupełnie w tym temacie polegałam. A jak jest u Was i co jeszcze byście dopisali do listy?

Czytaj dalej

Party time! – socjalizacja trwa całe życie

Czy Wasze psiaki rozkręcają czasem psią imprezę na spacerze?

A czemu pytam? Bo Berkowi coraz częściej zdarza się, że motywuje do zabawy nawet najbardziej stacjonarne, spokojne psy w Holandii. Ostatnio ganiał się z dostojnym samcem Rhodesian Ridgeback’a (ogromny!), który – jak to powiedziała jego pani – „nigdy nie biega, a teraz goni jak szalony”. Widocznie wariactwo, entuzjazm i energia mojego psa jest zaraźliwa ;). Czytaj dalej

Saszetki na smaczki

Moje spacery z Berkiem są przeważnie długie. W trakcie takiego wyjścia, ćwiczymy chodzenie na smyczy, posłuszeństwo, czasem robię z nim sesję różnych sztuczek. Obowiązkowo też Berek dostaje smaczek, gdy do mnie wraca na wołanie. Smaczki są też potrzebne w czasie jazdy komunikacją miejską, gdyż Berek działa na kliker, wykonując cały czas komendę, która wyklucza miotanie się. W związku z tym potrzebuję saszetkę na smaczki, która jest duża, wygodna i trwała. Ważna jest także możliwość łatwego czyszczenia saszetki, gdyż jako smakołyki używam kawałków kiełbasy, parówek lub mięsa. Obecnie posiadam dwie saszetki, które postanowiłam Wam pokazać w krótkim poście. Czy spełniły moje oczekiwania?

Zdjęcia nie są może najlepsze i wątpię by były pomocne – zwykle spaceruję z Berkiem sama i fotografowanie mojego własnego pasa mi nie wyszło ;). Jeśli coś jest niejasne to z chęcią odpowiem w komentarzach na dodatkowe pytania dotyczące saszetek.

Saszetka na smaczki firmy Doog

Odpowiada mi jej wielkość, gdyż pozwala na zapakowanie dużej ilości smakołyków, które starczają mi na cały spacer/trening. Saszetka jest podłużna i sztywna, dzięki czemu łatwo sięgnąć do środka. Z przodu ma kieszonkę na suwak i drugą małą do której zmieszczą się torebki na psie odchody. Co dla mnie było istotne to fakt iż saszetka Doog’a ma wyjmowany wkład, łatwy do wyczyszczenia. Wkład jest zamykany na ściągany sznurek, lub na rzep. Do samej saszetki jest przymocowany za pomocą pięciu mocnych rzepów (w tym jeden od spodu). Owe mocowanie są i plusem (mocno trzymają wkład w środku saszetki, nie rusza się i nie wypada), jak i minusem (w zimie rzepy służące do zamykania saszetki mogą przyczepiać się do rękawiczek). Oczywiście saszetkę można stosować bez wyjmowanego wkładu.
Pasek i zatrzask do mocowania saszetki w pasie są bardzo mocne.* (poniżej więcej uwag po dłuższym użytkowaniu)

DSC_0177

DSC_0178

Saszetki Doog są dostępne w sklepie internetowym prodog.pl . Można je dostać również w innych kolorach. Cena to 109 zł. Saszetka została do mnie dostarczona z zestawem torebek na psie nieczystości.

Po dłuższym użytkowaniu, oczywiście dość intensywnym, klamry trzymające saszetkę na pasku oberwały się. Musiałam reperować saszetkę u kaletnika, który doszył nowe szlufki. Na razie jest OK, choć za taką cenę oczekiwałam trochę lepszej jakości. 

Saszetka na smaczki z Karuska

Saszetka, którą kupiłam w sklepie Karusek w Krakowie, także świetnie się spisuje. Jest również sztywna i odpowiednio duża, aby pomieścić tyle smaczków ile jest mi potrzebnych na długi spacer. Z boku ma dwie małe kieszonki – jedna jest na woreczki na psie odchody, a druga może być na kliker. Saszetka jest zamykana na zaciągany sznurek. Minusem jest materiał, który ma się ściągać, gdyż przeszkadza w sięganiu po smaczki. Nie da się go niestety wywinąć na zewnątrz sakiewki. Sznurek wpada więc do środka i plącze się między palcami, gdy sięgamy po smakołyki. Saszetka nie ma też wyjmowanego wkładu przez co w celu utrzymania czystości trzeba ją prać całą. Podobnie do saszetki z Doog’a, Karuskowa torebka ma stosunkowo mocne mocowanie, pasek i zatrzaski.

DSC_0174

DSC_0175 DSC_0176

Saszetka jest dostępna w sklepie karusek.com.pl. Są też inne kolory. Cena saszetki to 26,90 zł.