Jeśli jesteś zbyt wrażliwy, nie czytaj :)

Ostatnie dwa tygodnie upłynęły mi pod znakiem psiej kupy. Co tu dużo ukrywać – nie będę udawać, że ten temat nie istnieje, kiedy to zdefiniował ostatnio moje życie … 🙂

Teraz jest lepiej. Nie jestem jeszcze pewna czy na pewno sytuacja jest opanowana, ale mogę śmiało powiedzieć, że widzę poprawę. Otóż setery maja skłonności do słabego, lub jak kto woli to nazywać, wrażliwego żołądka/przewodu pokarmowego. Berek miał już kiedyś infekcje bakteryjna przewodu pokarmowego i dostawał antybiotyki przez 4 dni. Pamiętam, że wtedy jego przypadłość miała szybki i dość gwałtowny przebieg. Leczony był antybiotykiem, który pomógł mu niemal natychmiast. Natomiast teraz wszystko się wlekło w mniej lub bardziej zdefiniowanej formie. A to myślałam, że się czymś podtruł, wiec stosowałam lekkostrawną dietę przez dwa dni i wydawało mi się, że jest lepiej. Ale już po kilku dniach znów była jakaś przygoda i to zupełnie bez powodu, bo nic nie zeżarł na ulicy, ani nie podawałam mu nowych produktów. Berkowy tyłek wyraźnie żył własnym życiem… I nagle zaczęło być znacznie gorzej – kupa za kupą, budzenie w nocy. Aż wreszcie, pomimo iż był właściwie na czczo, biedak nie wytrzymał gdy wyszłam z domu na 3 godziny…

Zdecydowałam, że basta z tym i trzeba odwiedzić weta. Znalazłam jakiś gabinet na krakowskich Błoniach, gdzie mogłam dojechać autobusem. Pani weterynarz zbadała Berka, obmacała mu brzuch i osłuchała. W końcu zapisała mu antybiotyk. Został tez jedną dawkę w zastrzyku. Wróciłam do domu szczęśliwa, że teraz już będzie tylko lepiej. Niestety następnego dnia dalej chorował. Poszłam na uczelnie na egzamin, a jak wróciłam po paru godzinach, Beruś leżał na zasikanym posłaniu. Gdy tworzyłam jego boks to natychmiast podleciał do drzwi pokazując, że musi iść. Sfrunęliśmy na dół, ale nie zdążyłam otworzyć nawet drzwi do ogrodu, bo Berek nie wytrzymał. Przeraziło mnie to, bo w końcu po proszkach powinno być lepiej, a nie gorzej. Ważne jest by zaznaczyć, że tego dnia wiedząc, że muszę wyjść na egzamin, nie karmiłam go rano i pierwszy posiłek miał dostać dopiero po moim powrocie. Pomimo iż brzuch był pusty, to i tak go bolał i męczył… Postanowiłam, że jeśli w nocy będzie chory to dzwonię do weta po konsultacje.

Na szczęście w nocy Berek spał 🙂 Ja też :)…. Dziś zjadł, dostał antybiotyk i jak na razie jest spokój. Oby prochy zaczęły działać!

Bardzo pilnuje, żeby Berek NIGDY nie biegał po jedzeniu, gdyż setery mają skłonności do skrętu żołądka. Berek je stosunkowo powoli, co też jest istotne przy tej chorobie , gdyż niepożądane jest nadmierne łykanie powietrza. Ponieważ Berek parę razy pokazał humorek przy misce, to zwykle karmię go z ręki lub siedzę koło niego gdy je i coś do niego gadam. Pies je wtedy wolniej, patrzy i czeka czy przypadkiem nie chce się poczęstować. Nie zakłada, że żarcie jest tylko jego i że może z nim robić co chce (np. warczeć…). Niestety coś mi się wydaję, że Berek ma skłonności do łapania różnych bakterii i takie przeboje będą mu się czasem zdarzać. Muszę nauczyć się szybciej wyłapywać jakie są tego objawy i czym różni się zwykłe strucie się czymś i jednorazowa przygoda, a kiedy należy udać się do weta i poprosić o fachową pomoc.

Image