Najciekawszy kundel na świecie

Zapewne zauważyliście, że ostatnio na blogu jest trochę więcej o Roberciku. A jest o czym pisać, bo jest naprawdę psem niezwykłym. I to pod każdym względem. Bo zapewne ma w sobie geny norweskich ras psów… Czytaj dalej

Reklamy

Pieskie życie Robercika

Robercik mieszka u moich rodziców już od kilku miesięcy. Był to pewnie przełomowy okres w jego psim życiu. Zamienił boks i schroniskowe kraty na spanie na kanapie, swoje własne posłanie, kocyk przy oknie balkonowym i duży trawiasty plac na którym może się opalać jeśli tylko ma na to ochotę. Spokojny. Bezpieczny. Najedzony.

Robercik uwierzył już chyba, że ciepły kąt i pełna miska nie zniknął, gdy wyjdzie sam do ogrodu i rodzice zamknął za nim drzwi. Zrozumiał, że może spokojnie drzemać, a w tym czasie nic mu się nie stanie, nic go nie ominie. Robercik już nie musi zabiegać o miłość człowieka, bo ona już jest i zawsze będzie. Myślę, że powoli zaczyna to rozumieć, choć wiele psów ze schroniska żyje zawsze z traumą, że to co miłe nagle może zniknąć i znów będzie psu ciężko… Czasem widzę to w jego oczach, jak na chorych nogach kuśtyka do mnie powoli, bo szybciej nie może. Widzę, że nie wie czy na niego zaczekam, czy zdąży zanim sobie pójdę.

Robercik świetnie dogaduje się Berkiem. Myślę, że chłopaki naprawdę się lubią. Ich zabawa polega na zabieraniu sobie fortelem zabawek i chowaniu ich w krzakach. Potem jest szukanie i wszystko zaczyna się od nowa. Robercik ganiać z Berkiem nie daje rady, ale jest bardzo kontaktowy i często zaczepia Berka zapraszając do zabawy. Chodzą razem jak dwa zbóje. Gdy ktoś idzie drogą, Berek i Robercik stoją przy siatce i razem oglądają kto to. Robercik zwykle zaczyna szczekać na intruza zza płotu, a Berek wtedy zwiewa, bo nie rozumie konceptu bronienia własnego ogrodu, a od awantury woli trzymać się z daleka :).

Uwielbiam ich razem. Robercik jest wspaniałym psem. Czasem przypomina mi się jak patrzyłam na niego przez kraty schroniskowego boksu i aż mi ciężko uwierzyć, że teraz jest u mnie w rodzinie i pewnie właśnie leży na kanapie i trawi swoj obiad :). Popatrzycie na tą uśmiechniętą mordkę 🙂

Historię Robercika możecie jeszcze prześledzić w tym i tym poście. Zapraszam 🙂

DSC_0233

DSC_0236

DSC_0238

DSC_0242

DSC_0247
Chowanie zabawek w krzakach 🙂

DSC_0248

DSC_0251

DSC_0257

DSC_0256

 

 

Robercik vel Vader

Dawno nie było nic o Roberciku. Wspominałam w jednym z moich poprzednich postów, że psiak został adoptowany przez moich rodziców i mieszka teraz pod Warszawą. Rodzice wiedzieli, że Robercik jest chory, ale nie było dokładnie wiadomo co mu jest. Niestety do tej pory nie udało się go skutecznie zdiagnozować. Rodzice podjęli też decyzję by na razie dać mu czas na zaaklimatyzowanie się w nowym miejscu i dodatkowo go nie stresować. Wezwali znajomego weterynarza na kontrolną wizytę. Robercik jest obecnie na diecie wzmacniającej stawy, dostaje witaminki. Je regularnie i dużo. Szybko nabiera ciałka i w ciągu tych kilku tygodni zmienił mu się nawet kształt pyszczka. Okazało się, że był bardzo wychudzony, mimo iż przez jego bujne futro nie było tego aż tak widać w schronisku. Miał pchły i łupież. Jednak udało się bardzo szybko nad tym zapanować. Po paru tygodniach weterynarz znów odwiedził Robercika i potwierdził, że psiak wychodzi już ze schroniskowego zabiedzenia. Jednak na razie rodzice postanowili jeszcze dać mu spokój i nie ciągać na dalsze diagnozowanie. Chłopak najpierw musi się odnaleźć w nowej sytuacji i poczuć pewniej.

Robercik ma praktycznie chore wszystko. Porusza się jakby miał porażenie mięśni. Ma problemy ze wstawaniem, ale jakoś daje radę. Wchodzi na kanapę, ale nie potrafi z niej zejść i trzeba go zdejmować. Sztywnieje mu język i oczy wpadają na tył głowy. Jednak akurat to pojawia się teraz zdecydowanie rzadziej niż na początku. Robercik czasem też zapowietrza się i wydaje przedziwne dźwięki… trochę podobne do tego co robił Vader w Gwiezdnych Wojnach oddychając przez swój hełm… Ale po za tym Robercik ma apetyt za dwóch. Rodzice gotują mu różne rarytasy i na widok miski Robercik wchodzi w swój koślawy galop. Czasem zapomina o nogach i chyba pod wpływem emocji przewraca się jak kłoda. Wtedy trzeba dać mu chwile, by zsynchronizował kończyny i odzyskał równowagę. Domaga się pieszczot i wprost uwielbia być drapany po brzuchu i po plecach. Wczoraj ułożyłam go koło siebie na kanapie i drapałam, a on łapką prosił o więcej. Tulił się do mnie jak nigdy. To naprawdę cudowny słodziak i przylepa. Jest bardzo towarzyski i pogodny. Próbuje pokazać Berkowi, kto tu rządzi i wystawia czasem zęby. Oczywiście Berek wie, że Robercik jest praktycznie bezbronny… Jednak jakimś sposobem czuje do niego respekt i we wszystkim mu ustępuje mimo iż Robercik jest młodszy. My na razie unikamy konfrontowania psów przy miskach, bo wiemy, że Robercik bardzo nakręca się na widok jedzenia. Jak do tej pory jest oczywiste, że psiaki polubiły się i wszystko wskazuje na to, że tak już zostanie 🙂

Przyznaję, że ciężko patrzeć na to jak ciężko mu się poruszać. Bardzo dużo wysiłku zabierają mu zwykłe czynności tj. chodzenie czy wstawanie. Aż trudno uwierzyć, że ten pies ma tylko rok :(. Ale ma teraz najlepszy dom jaki może mieć i dzięki temu najlepsze życie jakie może mieć będąc w takim stanie w jakim jest. Pocieszam się tą myślą, bo co innego można zrobić? 😦 Kiedyś rozmawiałam w Krakowie z właścicielką ogromnego owczarka niemieckiego, który ma sparaliżowane tylne nogi i jeździ na wózeczku. Owa pani powiedziała mi, że nad takim zwierzakiem nie ma co się litować – trzeba tylko mu pomóc i zapewnić mu godne życie. Powiedziała, że przecież pies nie rozumuje w taki sam sposób jak człowiek – nie rozczula się nad sobą porównując swoje życie do życia innych psiaków. On tylko chce być szczęśliwy tu i teraz, będąc takim jakim jest. Pies powinien być kochany, szanowany i zadbany, a będzie szczęśliwy. Robercik to wszystko teraz ma i myślę, że pomimo iż jest mu ciężko się poruszać, to radzi sobie w taki sposób w jaki może. Nareszcie może czuć się bezpiecznie i nie zmuszać się do wstawanie jeśli nie ma na to nastroju, a i tak będzie pogłaskany i dostaje smaczek 🙂 Teraz Robercik musi zając się tylko byciem Robercikiem 🙂

DSC_1199
Cudna mordka

DSC_1197

DSC_1271

DSC_1277
Robercik stawia nóżki w charakterystyczny, sztywny sposób

DSC_1091

DSC_1100