Podróżowanie z psem to czasem zły pomysł

Podróże z psem są super, aż… nie są. Uwielbiam łazić z Berkiem, ale zawsze staram się pamiętać, że pies patrzy na wszystko inaczej niż człowiek. I tak na przykład piękny miejski rynek może być dla niego nudny lub wręcz przytłaczający z powodu tłumu, ale za to nudny skwerek przy bloku to dla Ryja wielka frajda z czytania smrodowych wiadomości pozostawionych przez inne psy. Czytaj dalej

Reklamy

Mazurski glamping

Naszą Majówkę zrobiliśmy sobie wcześniej. Naprawdę z utęsknieniem czekaliśmy na tych kilka dni razem w ciszy i spokoju, z dala od domowej rzeczywistości. Już parę miesięcy temu zaczęłam przeglądać oferty w internecie aż pewnego dnia trafiłam na zdjęcie chatki koło Kętrzyna. Cudowność tego miejsca przerosła nasze najśmielsze oczekiwania: trafiliśmy do seterzo-ludzkiego raju na Mazurach czyli do Glampingu na Łące w Muławkach (klik).  Czytaj dalej

Tęsknota mierzona apką?

Zastanawialiście się kiedyś z jakiego powodu za czymś konkretnym tęsknicie? I jak ta tęsknota z Was wyłazi, jak się ewentualnie objawia? Ostatnio miałam pewne przemyślenia dotyczące właśnie tego za czym i w jaki sposób radze lub nie-radzę sobie z tęsknotą. A wszystko to z powodu pewnej aplikacji na komórkę. Czytaj dalej

Wypad na Mazury

Ostatni weekend spędziliśmy na Mazurach. To były superowe dwa dni, ale zdecydowanie za krótkie :(. Oj, nie chcieliśmy wracać do domu!

Wyjazd był dość spontaniczny: zwieliśmy pierwszy lepszy nocleg, który wyglądał OK na zdjęciach w ofercie w internecie i gdzie akceptowano nasz pobyt z psem. Chcieliśmy by było stosunkowo niedaleko Warszawy i z łatwym dostępem do jakiegoś jeziorka, ale bez tłumu ludzi. Nie było czasu na większe planowanie. Szczęśliwie udało nam się znaleźć bardzo sympatyczne miejsce, w Warchałach, około 13 km od Szczytna, w gminie Jedwabno. Postanowiliśmy wynająć domek letniskowy, z ogrodzonym terenem, na obrzeżu lasu. Okolica Szczytna jest naprawdę przepiękna; zakochiwałam się w widokach dosłownie co chwilka :).

A Berek? Berek zakochał się w wodzie :). Myślę, że psiak jest już dostatecznie duży i pewny siebie by naprawdę cieszyć się z pluskania w jeziorze. Wyraźnie ciągnęło go do wody. Czasem miałam wrażenie, że z tej wody wystaje uśmiechnięta w Disney’owski sposób psia morda :). Berek dzielnie wbiegał do wody i dopływał do wrzucanych przez nas patyków. Wybiegał z jeziora galopem, wpadał na nas i prosił by wrzucać mu znów patyk do wody. Bał się jednak wskakiwać z pomostu, choć wydaje mi się, że gdybyśmy spędzili nad wodą jeszcze z jeden dzień to by fruwał z pomostu do wody z rozbiegu 🙂

Bawiliśmy się wspaniale, a odpoczynek wieczorem był jak najbardziej zasłużony i naprawdę słodki. Planujemy w te wakacje jeszcze parę takich wypadów, jeśli tylko czas i finanse nam pozwolą.