1 stycznia

Przetrwaliśmy Sylwestra. My go nie spędzamy, my go próbujemy przetrzymać. I choć kiedyś Berek potrafił przespać pokaz fajerwerków, ewentualnie oglądać go ze mną przez okno, tak teraz boi się.

Berek miał ciężki rok, kiedy wiele rzeczy i sytuacji złożyło się na jego psychiczne zmęczenie, ot zwykłe „zużycie materiału”. W związku z tym do nocy sylwestrowej przygotowałam się jak do walki: nie było mowy o wychodzeniu gdziekolwiek, o zostawieniu psa, o robieniu czegokolwiek innego niż serwisowanie psiej przerażonej duszy.

Nie wychodziłam z Berkiem na spacery na pola już od minimum 3 dni, bo nie chciałam kusić losu, że wydarzy się coś nad czym nie będę mieć kontroli i go jeszcze dodatkowo wystraszy. Ostatnie trzy wieczory siedziałam z nim ile mogłam, bo słyszał strzały, denerwował się i potrzebował być blisko mnie. Czemu mu tego nie zapewnić jeśli wiem, że psu to pomaga?
ryjek2
Natomiast 31 grudnia przygotowałam stanowisko w łazience, gdzie planowaliśmy przeczekać najgorsze godziny. Okazało się jednak, że w łazience jest komin i wywietrznik co sprawiło, że dźwięk wystrzałów niósł się tam najgorzej, jeszcze dodatkowo odbijając od ścian. Skończyło się na siedzeniu w pokoju, gdzie puściłam głośno muzykę i zajęłam Berka matą węchową. Na szczęście Psi Ryj nie był aż tak przestraszony żeby się wyłączyć na niuchanie i szukanie smaczków wychodziło mu całkiem dobrze. Jedynie martwiłam się tym, że nie ma już mowy by się wysikał, bo nie chciał nawet na sekundę wyjść z domu. Poddałam się i założyłam, że najwyżej obudzi mnie bladym świtem i trzeba będzie alarmowo sikać psem 🙂
p1280175

Natomiast 1 stycznia … ah! to jeden z moich ulubionych dni. Wieczorem robi się beznadziejnie, bo znów zaczynają strzelać czym mogą i co im zostało po zeszłej pijanej nocy, ale pierwszy poranek roku to poezja :). Ogólnie jestem rannym ptaszkiem i uwielbiam spokojne godziny poranka. A 1-go stycznia ten ledwo pełzający poranek jest wyjątkowo długi, bo większość świata jest skacowana i zaspana. Ten dzień po prostu nie rozkręca się jak inne dni. Też macie takie wrażenie?

Tak czy inaczej cieszę się, że już po wszystkim, bo to okropna noc. W sensie ogólnym, jak i teraz konkretnie, bo to co się wydarzyło, wydarza i co widzę i czego nawet nie jestem świadoma, jest przytłaczające.

Advertisements

5 thoughts on “1 stycznia

  1. Życzę Wam szczęścia w Nowym Roku! Dobrze, że udało Wam się przetrwać bez ekstremalnych problemów, oby było tylko lepiej. Porusza mnie zawsze Twoja wrażliwość dotycząca psa (i pewnie nie tylko, ale na blogu „psia strona wrażliwości” jest widoczna szczególnie. Naprawdę miło mi się Was czyta!

  2. Oj tak, uwielbiam ten poranny spacer 1-go stycznia. Pusto, cisza, można pospacerować w końcu w pełnym relaksie 🙂 Wszystkiego dobrego w Nowym Roku dla Ciebie i Berka!

  3. Nam też się udało – nie wiedzieliśmy jak Levi zareaguje, ale poszło całkiem nieźle. Maluch nawet wskakiwał na okno, żeby zobaczyć fajerwerki 🙂

    Dobrze, że Wam też poszło dobrze 🙂

  4. Bidula 😦 życzę zawziętości w wyprowadzaniu Berka z kryzysu. Widzę teraz , że jednak głupi to ma szczęście , drugi adopciak na chacie, jeden cykor na schody , drugi drze japę jak tylko usłyszy coś na klatce schodowej, a sylwester- względny spokój ! bo ogólnego zaniepokojenia nie liczę, sama nie lubię huków . Trzymajcie się !

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s