Wystrzały – co robię z lękiem Berka

Nigdy nie lubiłam zabaw sylwestrowych, a odkąd mam psa i zaczęłam bardziej koncentrować się na tym co dzieje się ze zwierzętami w czasie odpalania fajerwerków, co roku dostaje dreszczy na są myśl, że zaraz będzie Sylwester. Boją się zwierzęta domowe, boją się też dzikie. Na panikę naszych Pimpusiów i Mruczków patrzymy za każdym razem, gdy słyszą wybuch petardy. Ale o strachu zwierząt w schroniskach i zwierzyny dzikiej zwykle łatwiej zapomnieć, a przecież to też dramat. Czytaj dalej

Reklamy

Fake news! – there is no ZEN

Dzięki uprzejmości wszystkich cudownych ludzi w Warsaw Dog’u (klik), mam możliwość zabierać czasem Berka do pracy. Uwielbiam, gdy mi towarzyszy. Dzień spędzony przy maszynie, gdy leży koło mnie Ryj, jest dla mnie zawsze czymś wyjątkowym.  Czytaj dalej

Psiarze w Holandii – co nas łączy, co nas dzieli

Jestem psiarą. A raczej jestem Berkowa. Po prostu uwielbiam spędzać czas z Psim Ryjem. Podporządkowuję zupełnie świadomie swoje życie pod psa i nie zupełnie mi to nie przeszkadza. Pewnie, że czasem nie chce mi się iść na spacer, albo po raz kolejny wyglądać jak żul w psich, wiecznie oślinionych ciuchach, ale nie ma takiej czynności na świecie od której człowiek nie potrzebowałby czasem odpoczynku. Czytaj dalej

Z psem w Krakowie – podsumowanie końcowe

krakowZ Krakowem wiąże się wiele istotnych wydarzeń w moim życiu, ale to i taki małe miki w porównaniu z tym ile ciekawego spotkało tu Berka. W końcu to właśnie w tym mieście spędził większą część swojego życia. Dlatego chciałabym przypomnieć najciekawsze miejsca i sytuacje, których myślę, że Berkowi będzie brakować, które mu się podobały i z których zawsze się cieszył. Czytaj dalej

Miejskie spacery treningowe z psem

Tak, tak – my z Berkiem trenujemy chodzenie po mieście. I to tylko z własnej „winy”. Pies zna tylko to co mu pokażemy, a Berek miasta widział za mało. Niestety przegapiłam moment w którym miejskich spacerów powinno być więcej w psim życiu i potem miałam problem za każdym razem, gdy jechałam z Berkiem do cywilizacji. Berek ciągnął na smyczy (a raczej szarpał, bo chciał galopować, a nie iść), nadmiernie się stresował i ekscytował bez powodu, aż po pewnym czasie wyłączał system i zapalał „koguta” z opcją szybkiego powrotu do domu – cokolwiek byleby ewakuować się z miejskiego zamieszania. Czytaj dalej