Czy daję swojemu psu wsparcie?

Czy, podczas trudnych dla mojego psa momentów podczas spacerów, daję mu wsparcie? Czasem nie. Niestety. Wiem, że zdarza mi się go zawieść w tym temacie. Staram się i robię co mogę na tyle na ile daję radę, ale czasem niestety Berek jest sam, choć nie powinien i wcale nie musi.

Jak już wspominałam, przez długotrwałą chorobę, Berek nabawił się leków. Dopadają go czasem podczas spacerów i Berek prosi mnie wtedy o pomoc, o ewakuacje z miejsca w którym coś go straszy. Czasem przestraszy go jakiś huk, czasem wiatr, czasem otwarta przestrzeń, głośny samolot…. to może być wszystko. Praktycznie zawsze prosi mnie o wsparcie. Przyznaję, że jest to  z jednej strony wspaniałe, a z drugiej strony to bardzo dużo dla mnie presji. I czasem nawalam i zawodzę: pies prosi, a ja albo nie umiem pomóc czego on oczywiście nie rozumie, a czasem sama mam dość i zaczynają mi się włączać emocje i bunt wobec losu i psiego mózgu. I Berek wtedy jest sam. Wracamy do domu, bo spacer nie ma już sensu, ale wracamy osobno, choć połączeni smyczą. Zdarza się to rzadko, ale męczy najbardziej.
P1320727

Strach, nawet jeśli spowodowany u Berka jakąś bzdurą, jest prawdziwy. Ten huk na budowie, czy hałas nisko lecącego samolotu to dla mojego psa dramatyczny i niezrozumiały impuls do tego by pojawił się strach. A strach to jest coś co on czuje, jego emocje, nad którymi nie ma kontroli. Jeśli w takim momencie opiekun zacznie okazywać psu wsparcie, to nie wzmocni strachu, bo nie da się wzmocnić czegoś nad czym nie mamy kontroli. Można natomiast wzmocnić zachowanie czyli to jak pies reaguje na strach, który się w nim pojawia. I tutaj jest miejsce do aktywnej pracy psiego opiekuna …
11162455_10153256360572070_8507656521156302686_n

Jeśli spróbujemy skojarzyć to co pies czuje (np. strach) z czymś co uwielbia, to mamy szansę zmienić negatywne skojarzenie w pozytywne. Ale to jest tylko szansa, nie musi się udać i, co ważne, jest to zwykle długotrwały proces. Zależy też od psa, od nasilenia lęku, od tego co go wywołuje. Przykład: Berek, gdy przestraszy się, potrzebuje móc wycofać się ze stresującej go sytuacji. Obecnie pracuję nad dwiema rzeczami: żeby złagodzić lęk, by coraz mniej bodźców go denerwowało czyli robimy przysłowiowe znieczulenie, i żeby w kontrolowany sposób radzić sobie z lękiem, do czego będziemy starać się wykorzystać pracę węchową.

Na jednej z bardzo pozytywnych stron o psim behawiorze znalazłam świetny tekst o powtarzanym jak mantra przez większość ludzi podejściu, że wspierając przestraszonego psa, wzmacniamy jego strach. Otóż wystarczy zastąpić słowo „strach” inną rodzajem emocji, np. frustracją, czy obrzydzeniem. Czy nadal stwierdzenie, że dając psu smaczki wzmacniamy jego obrzydzenie ma sens? Nie za bardzo. 🙂 Nikt i nic nie może wzmocnić naszego poirytowania czy frustracji poza samą rzeczą która te emocje wywołuje.
P1320649

I tak na przykład dziś do dłuższego spaceru na pola robiliśmy dwa podejścia, bo za pierwszym Berek nie dał rady i zaczął się wycofywać. Wróciliśmy do domu aby zresetować psią głowę i wyruszyliśmy drugi raz. I dopiero wtedy udało się! Dużo w tym mojej pracy, innego nastawienia, ale też zwykłego zbiegu okoliczności, że akurat Berek nie wystraszył się i nie zaczął odpływać. I być może ciężko już będzie zawsze 😦

źródła z których korzystałam:
4PawsUniversity – facebook (klik) i strona Lisy Mullinax (klik)

Reklamy

10 thoughts on “Czy daję swojemu psu wsparcie?

  1. Bardzo ciekawe zagadnienie, szczególnie ta grafika w środku wpisu. Często słyszy się właśnie, że przestraszonego psa nie powinno się pocieszać, ani dawać oparcia, ponieważ jest to sygnał dla pupila, że robi dobrze.

    Trudno określić jak jest naprawdę i chyba zależy to od psa?

    1. Pewnie tak. Choć ja osobiście zgadzam się z tym podejściem o jakim wspomniałam we wpisie. Na pewno to jedyne słuszne co mogę zrobić w przypadku Berka. Psy oczywiście nie zawsze też proszą o wsparcie w postaci przytulania czy głaskania – może to być tak jak u Berka włąsnie – głównie ewakuacja. I probując go trzymac w danym miejscu czy sytuacji , żeby „mu sie nie dać” nie pomogę mu, a będzie tylko gorzej.

  2. Myślę, że w tej kwestii bardzo dużo zależy od psa i od sytuacji. Nie wyobrażam sobie zostawienia samego ze swoim strachem(„żeby sobie radził”) takiego psa jak Berek i tutaj bycie wsparciem jest mega ważne. Jednocześnie rozhisteryzowane branie na ręce małych psów, głaskanie ich i przytulanie bo szczekają na widok większego psa jest idealnym przykładem na to, że w tym myśleniu o niepogłębianiu lęków jest sens. W zwykłym życiu, dobrze jest chyba być dla psa po prostu bezpieczną przystanią, zamiast gonić go z kołem ratunkowym 😉

    śledzimy Was od jakiegoś czasu i trzymamy kciuki za Berkowe poradzenie sobie z lękami 🙂

    1. Wydaje mi się że branie malego psiaka na ręce gdy się boi jest po prostu efektem niewiedzy o co ten pies prosi. Berek najchętniej tez wskoczyłby na ręce gdy się boi ale waży 27 kg i to jest niemożliwe 😉 Tylka taka różnica. NIestety male pieski da się wziąc na rece i tu nastepuje początek końca…. bo wlasciciel malego psa powinien pomoc mu czyli zalozmy wspierac fizycznie będąc blisko i przy okazji pokazac psu inną metodę radzenia sobie ze stresem , ktora nie jest braniem na rączki. Tak mi się wydaje. 🙂 Dzięki za kciuki, bo nam sie bardzo przydadza ❤

  3. Gdy zawitała u mnie Gabi ,była psem pełnym strachu i lęku .Nawet w domu się bała .To był koszmar .Tulililiśmy ,uspokajając i nic .Spacer to była męka .Znosiliiśmy z 4 pietra bo bała się zamkniętej przestrzeni ,a na dworzu wszystkiego . Do auta i siła by nie weszła .
    Wreszcie skończyliśmy z litowaniem ,tuleniem ,całowaniem .Powoli zaczeliśmy myśleć jak pies i bardzo powoli oduczać strachu .Na początek znalezielismy schody na wolnej przestrzeni ja szłam pierwsza i po pewnym czasie ona powolutku za mną .Jeszcze tego samego dnia weszła sama do domu na 4p
    .Bała się tramwaju ,autobusu itp to poszliśmy na piechotę pod zajezdnie i tam w spokoju uczyliśmy .I podobnie było z wieloma rzeczami .
    Teraz jest najradośniejszym psem pod słońcem i gdyby nie lęk przed burzą, petardami to była by i najodważniejsza. Ale gdy się wtedy boi ,to wiem ,że nie powinnam jej głaskać !!!! Czułości i głaskanko zostawiam na inny czas …..gdy miną lęki .Pozdrawiam .

    1. Są psiaki ktore można jakby przełamać – trzeba wyczuć tak jak zrobiliście. Ale są też psy ktore potrzebują bliskości w tych momentach ale na tym nigdy nie powinno sie konczyc nasze „pomaganie” – trzeba dac im jakieś narzędzie żeby wreszcie zaczęly walke z lękiem, ale przy naszym wsparciu (u nas to praca węchowa) 🙂 Ściskam i serdecznie pozdrawiam 🙂

  4. „A strach to jest coś co on czuje, jego emocje, nad którymi nie ma kontroli. Jeśli w takim momencie opiekun zacznie okazywać psu wsparcie, to nie wzmocni strachu, bo nie da się wzmocnić czegoś nad czym nie mamy kontroli. Można natomiast wzmocnić zachowanie czyli to jak pies reaguje na strach, który się w nim pojawia. ” Ten fragment chyba będę wielokrotnie cytowała! Niestety wiele osób nie potrafi dać psu wsparcia, w sposób właściwy… w efekcie czego niestety wzmacniają zachowania docelowo niepożądane, które są efektem strachu. I nie zawsze jest to „niańczenie się” czasem agresja lękowa. Dlatego tak ważne jest by dać psu wsparcie, uspokoić go, ale samemu nie popadając w emocje podobne do psich, nie litując się, nie ubolewając nad losem na trzy dni przed przewidywanym stresem i trzy dni po nim. To trochę jak z dziećmi. Kiedy to się wywróci, trzeba pocieszyć, przytulić powiedzieć, że jest dzielne i nic sie nie stało – czyli dać wsparcie, a nie lamentować razem z dzieckiem jadąc na pogotowie całemu w nerwach, bo się kolano zdarło i łopaboga będzie zakażenie i milion innych rzeczy. Bądź dzielna, trzymam za Was kciuki, w końcu wszystko wyjdzie na prostą! 🙂

  5. Wiem z doświadczenia, że leczenie psich lęków to trudne zadanie. Mam pieska ze schroniska i bardzo długo zajęło, aby zmniejszył się jego strach przed niektórymi rzeczami. U mnie pomogło zastąpienie złych wspomnień pozytywnymi emocjami, ale naprawiłam to bardzo długo i radziłam się znajomego behawiorysty. U mnie to zadziałało, więc na pewno też dacie radę, potrzeba tylko czasu i cierpliwej pracy 🙂

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s