Fake news! – there is no ZEN

Dzięki uprzejmości wszystkich cudownych ludzi w Warsaw Dog’u (klik), mam możliwość zabierać czasem Berka do pracy. Uwielbiam, gdy mi towarzyszy. Dzień spędzony przy maszynie, gdy leży koło mnie Ryj, jest dla mnie zawsze czymś wyjątkowym.  Czytaj dalej

Reklamy

Emocje na śladzie (mantrailing)

Często nie potrafimy zidentyfikować i nazwać naszych emocji. Nawet jeśli po nas nie widać, że coś przeżywamy, to i tak w środku, od emocji, może aż kipieć nasze serce, dusza czy głowa. Praktycznie całe nasze dorosłe życie uczymy się ukrywać nasze emocje, nie ulegać im i funkcjonować racjonalnie. U psów jest inaczej – rzadko kiedy potrafią ukryć to co czują, a nawet jeśli to robią, to koniec końców, wreszcie gdzieś te emocje wyłażą, najczęściej już jako psia frustracja czy zdenerwowanie. W życiu z psem chodzi o to, aby nawiązać więź na zasadach dla psa zrozumiałych, wysłuchać go i uszanować jego psie potrzeby. To pozwoli nam robić coś razem z psiakiem. A robiąc to będziemy czuć się dobrze. Dało mi to właśnie tropienie użytkowe. Czytaj dalej

Plusy i minusy tropienia (mantrailing)

Tropienie użytkowe (mantrailing lub tracking) to forma pracy węchowej polegającej na podążaniu psa za zapachem jednego, określonego człowieka. Pies pracujący na śladzie ma potrafić wyeliminować inne zapachy i konsekwentnie koncentrować się tylko na zapachu konkretnej osoby, której właśnie szuka.

Uwielbiam tropienie użytkowe, a Berek oddałby chyba za to duszę.  Czytaj dalej

Klasy komunikacji z Talking Dogs

U nas ostatnio cisza na blogu, co nie znaczy, że nic się nie dzieje. Trochę się dzieje i działo: dokształcam się na kursie na trenera psów, pracuję i łapię każdą wolną chwilę by odsapnąć w sposób kontrolowany. W międzyczasie też przeziębiałam się przewlekle, potem hodowałam półpasiec (ah, to jest menda!), bo mój organizm nie dał rady. Do tej pory odczuwam osłabienie i trochę czołgam się przez dni. Myślę o wakacjach, nawet takich króciótkich, byle wakacjach z moim A. i Psim Ryjem. Czytaj dalej

Puszcza Kampinoska to nie jest wybieg dla psów!

Poranne godziny w weekend. Jestem na spacerze w Puszczy Kampinoskiej i prowadzę Berka na pasie biodrowym do którego jest przypięty na dwu-metrowej smyczy. Jestem obwieszona sakwami ze smaczkami, bo pracuję z Berkiem nad jego lękami. Nie wiem jeszcze do końca jaki jest według Berka status bycia przypiętym do pasa biodrowego – nie wiem czy traktuje to jako bycie „w pracy” czy nie – tak czy inaczej jest to dla niego spacer aktywny fizycznie jak i mentalnie, bo jest obecnie psem lękowym i wszystko wymaga od niego więcej wysiłku i poświęcenia. Ale akurat w Puszczy powinnam mieć szanse na spokojną pracę z psem, bo jest ciekawie, ale nie ma innych psów latających luzem: w końcu takie są przepisy obowiązujące w Parku Narodowym i psy prowadzać należy na smyczy… Czytaj dalej