Dla kogo jest seter – z przymrużeniem oka ;)

Berek ma już dwa lata. Cały czas się zmienia i czasem różnicę zauważam co kilka tygodni. Setery wolno dojrzewają mentalnie (jeśli w ogóle 😉 ) i Berek na pewno nigdzie się z tym nie śpieszy. Prawie za każdym razem od przypadkowo spotkanych psiarzy słyszę pytanie o wiek Berka. Gdy oznajmiam z uśmiechem, że ma dwa lata, następuje chwila ciszy, po czym pada stwierdzenie,że widać, że jeszcze młodziutki… 🙂 No nie da się tego ukryć, bo skacze i wypina tyłek zapraszając do zabawy, jakby w życiu nie widział innego psa i nie był na spacerze…. Przychodzi mi do głowy jedno określenie – porypaniec. Ale takie są setery, a Gordony wyjątkowo.
Postanowiłam stworzyć drugi (przeczytaj poprzedni wpis) wpis, który powinny przeczytać osoby, które zastanawiają się nad wzięciem setera i nie są myśliwymi. Nie chcę odradzać, bo osobiście uwielbiam te psy i uważam, że są wspaniałe i przepiękne. Jednakże nie dają taryfy ulgowej i na to TRZEBA być przygotowanym.

Setery są bardzo pięknymi psami. Szczególnie setery Irlandzkie mają ciekawe umaszczenie. Niestety jest wiele osób, któe dobierają rasowego psa do koloru zasłon lub kanapy i wiele irlandów pada ofiarą swojego pięknego wyglądu. Ludzie myślą, że to będzie wyglądać tak:

pawnation.pl
żródło: http://www.pawnation.com

A zwykle jest tak:

kent_fire
żródło: http://www.mypetonline.co.uk/news-and-features/pet-life/red-setter-pulled-mud-fire-crew

Na szczęście Gordony nie mają aż tak atrakcyjnego wyglądu i trochę rzadziej widzę je w centrum miasta na smyczy na trawniku wielkości 2×2.

Bywa ciężko. Być może dlatego, że sobie nie radzę z Berkiem. Może dlatego, że Berek jest rozpieszczony i ma spacery organizowane „pod siebie”… Jednak nie wiem, nie potrafię wyobrazić sobie innej sytuacji. Za bardzo boję się o jego bezpieczeństwo, mam za bujną wyobraźnię, żeby nie myśleć o tym co może się stać. A i on jest wariatem i nie pomaga mi w osiągnięciu stanu zen. Jesteśmy z Berkiem siebie warci :/.
A więc co takiego robi mój seter? Biega. Biega z taką prędkością i pasją, że nic nie jest w stanie go zatrzymać. Daje z siebie wszystko. Nie wyobrażam sobie, że puszczam go ze smyczy a on swoim cwałem jest w stanie dobiec do ulicy. Gdy jest w polu, włącza mu się tryb polowania. Każdy przemieszczający się przedmiot jest dobry do gonienia. Oczywiście także samochody. Normalnie nie zwraca na nie w ogóle uwagi, jednak w polu to co innego. Czy jest to kwestia nieprzyzwyczajenia go do widoku auta? Nie sądzę, bo widzi je codziennie. Efekt jest taki, że jeśli idę z psem na spacer, to też daję z siebie wszystko. Nie ma opcji na spacerek po parku, albo szybkie załatwienie sprawy. Jak już wspomniałam – Berek nie daje mi taryfy ulgowej, bo i on takowej sobie nie daje, gdy jest w polu.
Żeby pies był tak żywiołowy i oddany temu co robi, musi mieć odpowiedni charakter i usposobienie. Musi chcieć działać, nie być bierny. Sam widok pola i bieganie po otwartej przestrzeni powinno dawać mu dużo adrenaliny, która da mu siłę i napędzi. Berek to wszystko ma. Widzę jak odlatuje ze szczęścia na widok pola. I robi to ZA KAŻDYM razem, gdy idziemy na spacer. Berek generalnie zachowuje się tak każdy spacer był jego pierwszym spacerem od miesiąca…  Właściciel setera musi zrozumieć, że ten pies niczego nie kocha tak jak biegania po polu. Jeśli mu to człowiek zapewni, to jest szansa, że seter będzie go kochać równie mocno 😉 … Berek nauczył mnie pokory.
Następna rzecz to brud. Setery są brudasami. Berek nigdy nie omija błota i kałuż. Setery Szkockie uwielbiają, gdy mży i jest trochę chłodniej. W ogóle nie przeszkadza im, że przemakają do samej skóry. Nie robi im się zimno, bo cały czas biegają, więc nie mają czasu zmarznąć. Proste :). Berek ZAWSZE wraca do domu brudny. Nawet jeśli jest środek lata i jest sucho, mój pies znajdzie gdzieś syf. Jak nie błoto, to gałęzie i liście, albo rzepy. Nie wyobrażam sobie, że seter może wrócić do domu po spacerze nie zapluty i nie ociekający błotem. Tylko dodam, że ja, jako właściciel brudasa, pasuję do niego jak ulał mając czasem błoto nawet na czole…

A teraz podejdę do tematu wizualnie 🙂

Modne w ostatnim sezonie buty „z noskiem”. Bardzo stylowe, praktycznie niezniszczalne. Zawsze, gdy je zakładam ludzie zwracają na mnie uwagę. Niektórzy nawet się oglądają. Wada: przyklejają się do podłoża.
DSC_1293

Łączenie deseni i różnych tkanin. Także stylowe legginsy. Skutecznie ukryją wielkie ocieplane gatki, albo paskudną bieliznę termiczną. Błoto w bucie? Żaden problem, bo przecież i tak masz na sobie trzy pary skarpet….

DSC_1292

Obuwie umyte już w kałuży. Zauważasz, ze atrakcyjne wzory w panterkę pojawiły się także na wysokości ud. A czy przypadkiem nie masz ich też na plecach? Na pewno …

DSC_1309

Obuwie w którym nigdy nie wyszłam z psem to sandały, japonki i baletki. Nawet jak wyprowadzam Berka na 5-minutne siku. Z takich spacerów też wracamy brudni. Może nie aż tak jak na zdjęciach powyżej ;), ale normalnie też nie jest.

A pies? Zawsze idealnie komponuję się z Berkiem :).
DSC_0964

DSC_1268

SAM_0967

DSC_0404

DSC_0514

DSC_0893

DSC_1231
Jak widać na zdjęciach powyżej – spacer z seterem to off-road advanture. Odpowiednie tereny nie znajdują się w mieście. Zawsze można podjechać, prawda? Oczywiście, że tak ! 🙂 ALE — lepiej mieć auto, bo w komunikacji miejskiej bywa ciężko. Jeżdżenie autobusem w takim stanie mam już przerobione i zawsze miło jest powspominać ten strach w oczach współpasażerów, oburzenie i wścieklicę, że w ogóle z Berkiem ośmielamy się istnieć…. no i trochę śmierdzieć mokrym psem 😉

317339212_af40508e8c
żródło: http://www.dogguide.net/blog/2008/06/mud-puppies-images-and-videos-of-the-craziest-dirtiest-canine-romps/

ej, ale może być gorzej, bo Berek mógłby być biały i puszysty … 😉

Na koniec dopiszę, żeby wszystko było jasne 🙂 – Gordony to najwspanialsze psy jakie znam. Nie zamieniłabym brodzenia w błocie z Berkiem na żaden inny spacer :).

Reklamy

8 thoughts on “Dla kogo jest seter – z przymrużeniem oka ;)

  1. Być może ten wpis na ma na celu zniechęcić potencjalnych berkobiorców, ale mam wrażenie, że z berkiem jest jakis problem. Mam gordona 1,5 rocznego i nie widzę takich problemów. Gordon skupiony w polu szuka bażanta, a nie samochodów, psów czy innych, Warto się tym zająć i pokazać mu to a nie będzie problemu. Tak, też organizuję spacery pod psa. Mój gordon potrafi przejść przez starówkę i nowy świat bez smyczy, potrafi leżeć spokojnie w restauracji 3 godziny. Jest hybrydą, bo jak wpada w pole to jest innym psem. Szuka, goni, ale dokładnie wie czego. Pies myśliwski musi się spełnić, trudno jest stworzyć hybrydę psa domowego z myśliwskim, ale jest to wykonalne. Fakt, gordon jest bardzo towarzyskim psem, bardzo miło się wita, lubi się bawić. To jest plus bo nie jest agresywnym psem wobec innych, jak czuje, zagrożenie odchodzi.
    Faktycznie do setera sporo przykleja się brudu, ale wystarczy w pole założyć skafander. Dzięki niemu spacer 2-godzinny, nie będzie kończył się 3-godzinnym czesaniem, szukaniem kleszczy, wyciąganiem rzep itp. Ułatwia życie, to takie proste. Cały brud zostaje na skafandrze, a pies włazi spokojnie do metra, autobusu itp. Gordony to niesamowite psy, praktycznie do wszystkiego. W polu rządzi, w parku bawi się, w domu sam spokój. Wcale także nie jest tak wymagający, potrafi zostać sam w domu przez 8h, potrafi przez tydzień nie mieć psiego pola. On to rozumie, rozumie, że musi poczekać a dostanie co mu się należy. Gordony to nie irlandy, są dużo ładniejsze, opanowane, ludzkie, bardzo posłuszne, chociaż mają charakter. Ale da się z nimi zrobić wszystko. Nie znam berka, ale często te wpisy bardzo odbiegają od mojego gordona, a także tych których poznałem.

    1. Kazdy pies jest inny. Nie napisałam, że wszystkie Gordony takie są. Jednak abrdzo często ludzie nie zdają sobie sprawy, że gordon moze byc taki jak Pański pies, jak i taki jak Berek. Zapewne popełniłam wiele błędów przy Berku i nie ukrywam tego. Jednak moj pies chodzi biegac praktycznie codziennie. Berek wykazuje zainteresowanie autem w oddali, ale nigdy do niego nie dobiegł. Jednak biorę pod uwagę, że mogłby to zrobić i unikam spacerów gdzie są auta. Dla jego bezpieczeństwa nie ufam mu w 100% jesli o to chodzi. W polu szuka ptaków ale gdy jest nakręcony potrafi ruszyć za przesuwającym sie przedmiotem – np autem. Berek nie jest miastowym psiakiem, bo w mieście nigdy nie mieszkał. Nauczył mnie pokory, bo pokazał mi że nie zawsze jest tak jak sobie człowiek wymysli. Być może to moj błąd, ale wkładam w tego psa bardzo dużo pracy i udało nam się bardzo dużo wyćwiczyć, jednak nie wszystko.Tak się złozyło, że gordony ktora ja znam są w stylu Berka. W domu zostaje spokojnie 8h i nigdy nic nie zniszczył. Ma tylko niezwykły temperament który jest trudno poskromić mimo iż jest wybiegany jak żaden pies ktorego znam. 🙂

  2. Mi w tym wszystkim brakuje jednego: widok tego psa jak biega po polu; ta satysfakcja jak wskakuje do tej najgorszej kałuży jaka się znalazła w okolicy. Jest niewiele przyjemniejszych widoków. Ciężko to też opisać 🙂

  3. Czytając o ten wpis o Berku (nie o seterze, ale o Berku, bo innego setera nie znam – chociaż może to nie do końca właściwie słowo, że go znam 🙂 ) czasem miałam przed oczami Puzona… Szczególnie przy tych kałużach w lecie 😛 Ale to jest Puzon jeszcze sprzed roku, może dwóch. Wtedy faktycznie każda kałuża, błotko, czy strumyk były zaliczone. Dziś jestem w stanie taki jesienny, zamulony i syfiasty strumyczek z Puzakiem przeskoczyć i on ma z tego frajdę, nie musi się w nim wytaplać 🙂 Oczywiście nie zawsze, czasem musi się wytaplać, i to też jest OK.
    Ale fajne jest to, że nie chcesz na siłę niczego zmieniać, zakazywać, potrafisz zorganizować i siebie i psa tak, żeby było dobrze i dla Ciebie i dla niego. Uważam, że to bardzo ważne.
    A charakterki się zdarzają tak samo u ludzi, jak i u psów. Znam taki jeden charakterek osobiście, wabi się Puzon, i też nauczył mnie pokory, ale też troszeczkę inaczej spoglądam dzięki niemu na świat.
    Nasze psy potrafią może czasem dać w kość, ale za to jak pięknie się odwdzięczają, za zwykły spacer, za możliwość wytaplania się w błocie, czy pobiegania po polu… I właśnie to, napędza dalej, na kolejny spacer, na zafundowanie nowego, nieznanego i nieodkrytego jeszcze miejsca, na jeszcze kilka minut dłużej na polu, czy okrężną drogę powrotną. Bo warto, bo nawet jak się nie chce, to jednak się chce. Wystarczy ta psia paszcza spoglądająca wielkimi oczami, że jak to do domu, przecież jest tak fajnie… To właśnie mój inny świat. Lepszy, bo z psem!

  4. Super wpis! U mnie identycznie.ostatnio zastanawiałam się jak Wy po takim spacerze wsiadacie do autobusu? Dobrze, że gordony są czarne…Gorzej z właścicielem…spodnie praktycznie po każdym wyjściu do prania i dobrze, jeśli tyko spodnie…Kalosze starczają mi na ok.3-6 miesięcy- zawsze na krzaczorach się przedziurawią, nawet te myśliwskie.
    Skafander dla psa, który codziennie biega po polach i nie przepuści żadnemu błotku, to porażaka.
    Nie wszędzie w polach są bażanty- wystawianie ptactwa bardziej angażuje i męczy psa,niż spacer bez kontaktu z bażantami- przynajmniej u LarGo.Choč każde wyjście cieszy go tak samo.
    Pozdrawiam i życzę żelaznego zdrówka na ddalsze wypady z Berkiem!

  5. Ale macie super i jakbym widziała to szlaeństwo tylko w większym gabarytowo opakowaniu 😀 jak już ustaliłam, dzięki Wyszczekanym, u mnie występuje ERCC – Energia Rozpierająca Ciało Cardigana, która nie pozwala zatrzymywać się tylko wciąż karze biec, biec, biec i biec… Może u Was jest ERCS?

  6. Nic dodać nic ująć! U mnie w domu kolejny sweter, a właściwie seterka gordon – muszę dodać -z adopcji. Poprzednia , też sunia, ale sweter irlandzki. Każda z nich to inny charakter, irlandka uwielbiała ludzi, szczególnie dzieci, miejsca, jezioro, bieganie oczywiście, ale była pedantką . Nigdy nie weszła do kałuży, omijała błoto, nie lubiła przyklejonego śniegu do łap, także zimą musiałam chodzić z ręcznikiem i grzebyszkiem,to bo nieusunięty śnieg „przytwierdzał ” ją do miejsca. A gdy podczas biegu wdepnęła w kupę to mowy nię było aby ruszyć ją z miejsca zanim dość solidnie nię wyczyściłam łapki . Ulubionych ludzi namierzała z daleka i nię było opcji aby się z nimi nie przywitała. Na moje „dzień dobry” ona też musiała się przywitać. Ludzie na jej widok szeroko się uśmiechali i nię szczędzili głasków . Odeszła za tęczy most w wieku 11 lat- dopadł ją nowotwór kości jarzmowej , walczyła bohatersko 1,8 roku , miała wspaniałego weta , dr Asię . Z gabinetu trudno było ją wyciągnąć, po leki i do kontroli chodziłyśmy co 2 tygodnie. O koniecznej eutanazji nię będę wspominać , bo to bardzo smutne i bolesne. A teraz w domu gordonka , zupełnie inna psinka , do ludzi podchodzi z dużym dystansem, za to uwielbia małe pieski i muszę się nagadać aby uspokoić właściciela malucha, że ona uwielbia taki gabaryt .
    Lubi też powygłupiać się szczególnie z labradorami, goldenami i irlandami , czasami z radosnymi wilczurami i amstaffami ( ale po wysondowaniu , że właściciel i pies to zrównoważone stadko ). Zdarzyło się jednak,że wolnopuszczone psy: labrador i amstaff zaatakowały moją sunię i od tego czasu ma problem . . A tak wogóle to wariatka na spacerach -goni wszystko co się rusza i jest wówczas głucha na jakiekolwiek zawołania (dlatego chodzimy z nią na zamknięte wybiegli), pedanteria , dbanie o minimum czystości na spacerach to rzeczy abstrakcyjne. Boi się strasznie burzy, głosu petard, strzałów- wówczas nię ma mowy o jakimkolwiek kontakcie. A tak wogóle to straszna przylepa (w domu oczywiście), smutasek (od czasu do czasu), entuzjastka gdy wita nas po naszej nawet krótkotrwałej nieobecności w domu, wybredna w jedzeniu, tzn lubi codzienną zmianę jadłospisu , a je niewiele (dr Asia mówi,że jej kondycja jest odpowiednią i nię musimy się przejmować jej konsumpcją !!!) , ale dostaję smakołyki (to nasz grzech !), szybko się uczy, w domu jest zdyscyplinowana tj nie niszczy , nie brudzi , podczas nieobecności naszej nie szczeka-czeka cierpliwie(choć niezbyt długo bo max 5 godz.), bywa, że rozpiera ją energia wówczas trzeba podrzucać zabawkę(uwielbia). Ma już prawie 3 lata, u nas jest od 7-go miesiąca swojego życia i jest ciągle , w zachowaniu, szczeniakiem , ale umiarkowanym czasowo. Obie seterki to bardzo radosne, kochane pieski , wymagające ruchu, ale też dla zdrowia właścicieli (dbają jakoby podświadomie). Jednym słowem SWETER TO KOCHANY PIES ,ALE DLA ODPOWIEDZIALNEGO OPIEKUNA! Ja i moja rodzina jest po prostu zakochana w rasie SWETER, a poza wszystkim setery są piękne!!!!!

    1. Dziękuje za komentarz :). Zgadzam się w 100% że seter nie jest dla kazdego. Moze nie wyraziłam się jasno w poście – nie miał być serio i nie miał na pewno atakować włąścicieli seterow czy samej rasy jako takiej – czasem trudno jest udawac że jest łatwo i idealnie jak nie jest. Kocham Berka i uwazam ze setery to są najwspanialsze i najpiękniejsze psy jaki istnieją ale są trudne. Przynajmniej taka jest moja opinia i takie mam doświadczenie. Nie musi tak być, ale jak widac na załaczonym obrazku tak bywa. I co wtedy? Trzeba brac to pod uwagę przy wyborze psa że moze trafic sie bardzo spokojny seter ale tez taki jak berek ktory calym sercem kocha pola i przy możliwej okazji o tym nam przypomni :). Gordony są wspaniałe, ale jestem daleka od chodzenia i opowiadania ludziom by brali te psy, zachwalania na wszystkie strony i wmawiania że nie ma lepszych. Dla mnie nie ma lepszych psów, ale większosc ludzi nie potrafi sobie nawet wyobrazić tempa w jakim Berek biega, albo rzeczy jakie on robi na spacerach.
      SWETRY są SUPER 😀

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s