Komplement

Niedawno wędrowałam sobie z Berkiem do domu, a tu niespodziewanie wyprzedził nas rower na którym jechało dwóch chłopców. Jeden, trochę większy i starszy rowerem kierował; drugi siedział na bagażniku. Wygladali zawodowo: nogi mniejszego dyndały po bokach, natomiast większy dzielnie utrzymywał rowek w pionie.

Gdy nas minęli gapiac sie na Berka, młodszy chłopiec odwrócił się i powiedział do kolegi/brata: „Fajny pies”. I to był najlepszy komplement jaki Beruś mógł usłyszeć :D.

Pozdrowienia dla wszystkich fajnych dzieciaków 🙂 !

Chrupanie

Odkąd Berek jest na BARFie życie nasze i jego wydaje się ciekawsze i prostsze. Beruś cieszy się na każdy posiłek, mi jest łatwiej go nakarmić (o ironio, to jest łatwiejsze!), na spacerach, gdy przyjdzie czas na psią kupę jest za to wręcz nudno, bo zawsze konkretnie i krótko. Super, nie?

Przeczytałam o BARFie co mogłam, dość długo zastanawiałam się czy mi się uda, aż wreszcie postanowiłam spróbować. Trochę bałam się zmiany, ale okazało się, że wszystko poszło gładko. Berek nie miał rzadnych przebojów z brzuchem co na pewno dodało mi skrzydeł. No może raz coś tam było drugiego dnia, jeśli dobrze pamiętam… ale nuuuuddyyyy …….

Daję Berkowi wapno, które przemycam w różnych smakołykach. W „lżęjsze dni”, gdy przerywam dietę mięsną na jedną dobę, daję mu jogurt naturalny bez cukru, czasem z owocami, co wprost uwielbia! Odkąd jest na BARFie, Berek zajada się warzywami: chrupie marchewki, buraki, kalafiora, brokuły jakby to były najlepsze kąski mięska i super kostki.

Uważam, że Berek jest, najzwyczajniej w świecie, szczęśliwszy, bo codzienny posiłek jest dla niego swoistą przygodą. Wydaje sie spokojniejszy, bo zapewne trawienie zajmuje mu trochę wiecej czasu i psiej energii. Futro ma błyszczące, na spacerach szaleje, że aż ciężko za nim nadążyć. A psie oczki śmieją się, gdy idzie czas na jedzonko.

W podróży

Berek jeździ autobusami. Nie powiem aby to lubił, sadzę, że jest mu to raczej obojętne, w porywach nudne. Przynajmniej na znudzonego wyglada… Na samym poczatku, jak zaznajamiałam go z konceptem podróży autobusem, siedział spokojnie, węszył, gapił się. Obecnie, gdy doskonale wie o co chodzi, to zaczał wymyślać. A to sobie popiszczy w stronę drzwi, że on to chce już wysiaść a mu nie daja, a to chce kogoś koniecznie powachać, bo ma smakowite zakupy w torbie itp…. Oczywiście na każdym przystanku Berek stwierdza, że to koniec podróży. Niestety zaczał ciagnac w stronę drzwi i podróż z nim bywa fizycznie męczaca bo to już wielki koń 🙂

Jednak nie poddaję się! Jeździmy w odwiedziny do moich rodziców i stamtad chodzimy na spacery na łaki. Berek to uwielbia. Myślę, że podróże autobusem dobrze mu się kojarza, tylko brak mu cierpliwości, ale mam nadzieję, że z tego wyrośnie. A może po prostu stękanie mu się znudzi :):)

Berek przysypia w oczekiwaniu na zmianę świateł 🙂

Na przystanku – czekamy na autobus 🙂

Spacerek nad Wisła

Ryj ryje w trawie 🙂

Piękna Tesla i Berek

W ostatni weekend miałam wielka przyjemność poznać blogerki Olę i Anię z http://dogspaths.blogspot.com/ , a także Teslę. Fotki cykały dziewczyny i dzięki temu można na ich blogu zobaczyć jak psiaki zalały na łace i w kapały się w błocie 🙂

Polecam !!! :):) http://dogspaths.blogspot.com/2012/07/nowe-znajomosci-nowe-flirty.html

Mam nadzieję, że jak spotkamy się znów to uda mi się zrobić parę zdjęć i zamieścić tutaj na Berkowym blogu 🙂

Tydzień minął tak szybko, a my….

Długo na nie było. Winą za to jest mój sadek formy; Beruś ma się wspaniale J.

Szybciutko nadrabiam zaległości z tygodnia i serwuję serię newsów z życia Berka.

Otóż w poniedziałek w zeszłym tygodniu byliśmy na króciutkiej wycieczce nad Zalewem Zegrzyńskim koło Warszawy. Berek był zachwycony piaskiem i wodą. Nurkował po piłeczkę i gryzł fale. Bawił się wspaniale! Natomiast ja byłam załąmana ilościa śmieci jakie zostawili ludzie po weekendowym wypoczynku. Bylo tam ochydnie i nawet nie miałam nastroju any przysiąść gdzieś i sróbować się zrelaksować. Przyrzekłąm sobie, że już nigdy nie pojadę tam bezpośrednio po weekendzie. Chće żyć myślą, że w ciągu tygodnia sprzątaja tam ten cały syf i potem jest już znośniej…

W ciągu tygodnia temperatury były znośne i mogłam zafundować Berkowi jazdę autobusem, bez stresu, że będzie się katował w upale. Pojechaliśmy wiec odwiedzić mojego Dziadka na Żoliborzu, jednej z Warszawskich dzielnic. Berkowi jazda autobusem oczywiście nie podobała się bo miał ochotę biegać a nie grzecznie stać. Starał się wysiaść na dosłownie KAŻDYM przystnaku. On to on, ale ja byłąm skatowana po 20 minutach, a jeszcze trzeba było wrócić… U Dziadka w mieszkaniu Berek był zaskakująco grzeczny. Najpierw poprosiłam by Dziadek jednak usiadł, bo Berek jest wielki i może już przewrócić swoją masą. Jak Dziadek usiadł to spuściłam psa, a ten cudownie zaczął się witać z poziomu podłogi. Byłam zachwycona jaką mam mądrą psinę J Pewnie już niedługo zadzwonią do niego z MENSY….

Parę dni temu nabyłam psie frisbee. Berek je uwielbia :). Parę razy udało mu się nawet złapać je w locie, wyglądało to całkiem profesjonalnie J. Oprócz tego mieliśmy dużo naszych standardowych spacerów po polach i lasach. Odkyłam, że Berek zajada się malinkami, sprzeda duszę za banana i buraczka 🙂 i nadal ma dziecięce „przytulaki” po dobrym posiłku :).

Fajnie jest z Berkiem 🙂

Dla każdego coś miłego

Berek na Polach Mokotowskich był już trzy razy albo cztery razy. Zresztą już kiedyś o tym wspominałam, ale nigdy nie powstał na ten temat wpis na blogu. Nasze wypady zawsze były fajne, ale czułam, że są ekstremalne i albo zapominałam zabrać ze sobą aparat, albo zapominałam w ogóle go wyciągnąć i popstrykać fotki. Dziś jednak udało się – są zdjęcia! 🙂

Na Polach byliśmy przed południem. Pogoda byłą idealna, bo świeciło słońce, ale nie było upału. Berek od razu skoczył do jeziorka i z zacięciem wyławiał i aportował piłeczkę.

Berek oczywiście śmigał też z innymi psami. Byłam jednak tak zaaferowana moim psem biegającym z prędkościa strzały, że zupełnie zapomniałam, że miałam robić zdjęcia… Ale na pewno pojawimy się na Polach jeszcze nie raz i postaram się nie zapomnieć, że ściskam w ręku aparat :/…

Po Berkowych szaleństwach, pojechaliśmy do kawiarni Kafka (http://www.kawiarnia-kafka.pl/), na Warszawskim Powiślu. Rozłożyliśmy sobie leżaczki i „był relax” 🙂 Berek akurat miał „przytulaka”  🙂

Kafka jest całkiem przyjemnym lokalem. Nie należy może do moich ulubionych, ale też jestem gotowa ją polecić wszystkich którzy mają ochotę na kawę w towarzystwie swojego psiaka na leżaku na trawie, lub w środku, wśród książek. W Kafce podają dobrą kawę, mają bogate menu i całkiem przystępne ceny jak na Warszawskie centrum. Niestety dziś był pewien „zgrzyt” , bo chciano nam podać kawę w niedomytej filiżance – z obleśnym śladem po szmince…..

Czy Wy byliście kiedyś z psiakiem w Kafce? Jak wrażenia?

Wpis dedykowany Tesli :)

Do stworzenia tego wpisu zainspirował mnie blog http://dogspaths.blogspot.com/, a konkretnie słodki wpis o pewnym prześlicznym Panu Wyderce: http://dogspaths.blogspot.com/2012/07/ukradam-zabawkepsu.html  :):)

Postanowiłam pokazać ulubione Berkowe zabawki. Wszystkie mieszkają w specjalnym pudle i są wydzielane zależnie od tego co w danej chwili z Berkiem robimy i jaka zabawa jest wskazana. A i tak zawsze dzieje się coś dziwnego, bo jak tu niby zapanować nad bawiącym sie szczenięcym tornadem 🙂

Ulubiona zabawka Berka. Tradycyjny sznurek ze sklepu, ale sprawdza się świetnie. Jest to jedna z tych zabawek które Berek dostaje ” w nagrodę” i bawi się nią tylko z nami.

Piszcząca piłeczka, jakaś reklamówka ze sklepu zoologicznego. Berek ją wprost kocha. Potrafi ją aportować godzinami cały czas nią piszcząc… eh 😦

Beznadziejne „coś”, ale Berek to uwielbia. Jest to bardzo twarda piłeczka/kulka przymocowana do sznurka. Berek łapie oczywiście za sznurek i obija wszystko i wszystkich twardą piłeczką podskakując jak szalony. Zabawka dobra jeśli Twój pies pcha motem…

Miednica… Berek się w niej chlapie, z niej pije, z nią biega…. Próbuje też ją zjeść….

To jakieś stare reklamowe frisbee. Nie da się nim grać, bo jest twarde jak nie wiem. Rzucamy je Berkowi, ale nie oczekujemy, że będzie to łapał…. Zresztą on woli to rzuć :). Gdy biega z frisbee w pysku, fafle układają mu się w uśmiech Jockera 🙂

Piłeczka tenisowa to psi klasyk wśród zabawek. Super się odbija i skacze prawie tak dobrze jak sam Berek.

Ładny i dobry gryzak. Gdy Berkowi intensywnie rosły zęby ta zabawka ratowała nam życie. Pamiętam też, że w  użyciu były liczne drewniane łyżki, ale zostało po nich teraz tylko wspomnienie albo takie kikuty wielkości marnego ołówka ….

Na koniec coś specjalnie dla Ani, autorki wpisu o Panu Wyderce :). W którymś z komentarzy wspomniałam, że ja też kiedyś „uratowałam” misia. Nie był on psia zabawką, ale tez siedział sobie sam na półce w sklepie i bardzo chciał do mnie.  Kupiłam go małym kiosku w kraju który jest na drugim końcu świata. Przyleciał ze mną do Polski i wydaje mi się, że mu dobrze :). Nie ma imienia, ale ma swoja misiową osobowość:

I jeszcze takie „coś” chciało ze mną iść do domu. Kulka w czapce, na chudych nóżkach. Kocham „to” bezgranicznie 🙂

Berkowisko – blogowisko :)

W blogosferze jestem nowa. Często, oj zdecydowanie za często, gubię się sama na własnym blogu. Z mojej niewiedzy często wynika moja irytacja, bo kto by lubił to czego nie zna. Ciężko jest nie wiedzieć :). Ale powoli, powolutku, odnajduje się.

Wyróżnienia jakie otrzymałam od Fado z  http://psiewedrowki.blogspot.com/ i Nuci z bloga http://nuciaczek.wordpress.com/ to wspaniała nagroda dla takiej blogowej ofermy jak ja :). Dziękuję bardzo! Nie ma lepszej motywacji niż wspaniali czytelnicy.

Blogi które zainspirowały mnie i ciągle do nich wracam to:

http://pieswwarszawie.blogspot.com/#axzz20M6iljDo   —  zainspirował mnie do wielu zmian. Dzięki Bonzo i jego wspaniałej Pani, Berek może cieszyć  się dietą BARF, a w przyszłości dostanie swój kaganiec fizjologiczny. Od Bonza dowiedzieliśmy sie o plaży w Ciszycy pod Warszawą. ten blog to prawdziwa skarbnica wiedzy dla każdego psiarza.

http://dogspaths.blogspot.com/ — oj, wspaniały blog, wspaniała oprawa graficzna. Uwielbiam wszystkie wpisy: od tego,że Pani zasem „kradnie” psu jego zabawki, po te z wystaw psów i bliskich spotkań z biedronkami 🙂

http://www.podrozezpsem.pl/  — bardzo ciekawy blog o podróżowaniu z psem. Właśnie takie eskapady z Berkiem marzą mi się od dawna, a szczególnie wyjazdy nad Bałtyk, które na tym blogu są świetnie opisanie.

http://www.zdaniem-psa.blogspot.com/  – – piękny blog. Pamiętam wiele bardzo ciekawych wpisów, jak ten o spacerowym savoir-vivre, lub dogtrekkingu. Uwiebiam dział „kącik czytelnika” gdzie są wspaniałe recenzje książek o psach. Polecam!

http://www.maskotkaipieska.blogspot.com/ — coś dla psiaro-kociarzy, takich jak ja. To jest naprawdę piękny blog o kundelku Piesku i kocie Lucku. Bardzo lubię fotki i opisy relacji pomiędzy psiakiem i kotem. Ten blog sprawia, że zdecydowanie stwierdzam, że trzeba wziąć jakiegoś kota :).

http://ptysiowy.blogspot.com/ — bardzo lubię tu zaglądać. Ptyś jest pięknym psem, a jego właścicielkę bardzo wspieram w jej treserskich ambicjach. Przyznaje, że moje serce zdobył wpis pt. „Szczęście” i tak już zostałam Ptysiową fanką 🙂

Mój znajomy z Facebook’a to http://www.facebook.com/Czort.pies  — piękny sznaucer, który psoci i kombinuje :). Ma mega cudny pyszczek i bystre psotne oczki 🙂 Coś mi się wydaje, że z Berkiem by się doskonale dogadali 🙂