Koń na biegówkach

Odkąd znów spaceruję z Berkiem po polach w Polsce, moja wyobraźnia wraca powoli do formy. A potrafi dużo 🙂 Pola puste, a człowiek, gdy tak pilnuje psa obserwując otoczenie, widzi różne rzeczy… 

Parę dni temu Berek biegał niedaleko mnie i węszył w najlepsze. Odkąd nabawił się lęków, raczej trzyma się blisko mnie. Tak czy inaczej, wiem do czego jest zdolny, więc zawsze obserwuję otoczenie i wiem co się wokół nas dzieje. Czy to podczas spaceru w mieście kiedy patrzę na inne psy i ludzi, czy to na polach, gdy wypatruję zwierzyny, jestem w alercie. W pewnym momencie Berek odbiegł zdecydowanie dalej niż ostatnio mu się to zdarzało, gdzieś w zarośla w lewą stronę. To, że ja nic tam nie widziałam wcale nie znaczy, że Berek czegoś nie wywęszył.

Ale walczę ze sobą by się nie drzeć jak stare gacie i nie wołać psa bez sensu, bo w końcu powinnam się cieszyć, że poczuł się z jakiegoś powodu pewniej i odbiegł ode mnie. Liczy się jego chęć i inicjatywa, energia i radość. Tak więc próbowałam zrelaksować mózg i opanować moje wizje, że właśnie tam w tych krzakach siedzi jakiś potwór lub chociażby stado sarenek. Robiłam sobie głębokie wdechy i wydechy, oglądałam fascynującą trawę, i swoje równie ciekawe buty, niebo, nuciłam coś pod nosem… Na szczęście na polach jestem sama i mogę robić co mi się podoba, bo i tak nikt tego nie widzi. Jak potrzebuję to mogę nawet odstawić orzełka na śniegu lub serię przewrotów do tyłu jodłując – whatever makes me happy – i tak nikt tego nie zobaczy.
p1280713

Stoję sobie tak czekając jak Berek wynurzy się z zarośli i nagle kątem oka widzę jakiś ruch, bardzo bardzo daleko. Gdzieś tam, po prawej stronie, po polu, między drzewami idzie coś wielkiego jak koń, ale porusza się posuwistym krokiem… Czyli raczej nie koń.

A jeśli to koń to musi mieć biegówki, bo tak ślizga się chyba… Jeźdźca nie ma. Średnio zgrabny ten koń jak na konia, jak tak idzie środkiem pola, nie-widamo-gdzie-i-po-co…

Tak, tak, właśnie te myśli miałam w głowie gapiąc się zapewne na … łosia. Ale pewności nie mam co to było, bo zaraz przybiegł do mnie Berek i poszliśmy w drugą stronę. Nie wiem i nigdy się nie dowiem czy to był koń na nartach czy zwykły-niezwykły łoś, czy może jeszcze coś zupełnie innego.

Moja wyobraźnia płata mi takie figle tylko podczas spacerów z psem, kiedy jestem sama z Berkiem, z dala od cywilizacji. Zawsze bawi mnie jak absurdalne potrafię mieć skojarzenia. I chyba tylko właśnie w takich momentach, na spacerze z psem, mój mózg odpoczywa i odlatuje tam gdzie świat może być niezwykle barwny, a konie jeżdżą na nartach.

Reklamy

One thought on “Koń na biegówkach

  1. Haha, a myślałam że tylko ja tak mam 😀 Takie genialne przemyślenia są najlepsze, a najśmieszniejsze jest to że to się myśli tak na serio niemal jak stwierdzenie: „ładny kwiatek”, dopiero po chwili dochodzi do nas komizm tego co wykreowaliśmy. 🙂

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s