Krynica Zdrój z psem

Plan był taki: jedziemy na dwa dni i dwa dni spędzamy na dworzu, łażąc po szlakach, po mieście, siedząc w Parku Zdrojowym z herbatą w termosie. Jednak okazało się, że naszego ambitnego wakacyjnego planu zrealizować się nie da. Wyjechaliśmy na dwa dni i w tym czasie było dokładnie dwudniowe załamanie pogody. Może nie irytowałoby mnie to aż tak bardzo i nie wydawało mi się aż tak absurdalne, gdyby nie fakt, że wyjechaliśmy na weekend pierwszy raz od ponad roku i miały to być nasze krótkie, bo krótkie, ale wakacje, których bardzo potrzebowaliśmy. Dodatkowo … przez ostatnie dwa tygodnie świeciło słońce i była piękna pogoda. Zaczęło być paskudnie jak tylko dojechaliśmy w sobotę do Krynicy… Ale czasem i tak musi być 🙂

Krynica Zdrój leży w pięknym Beskidzie Sądeckim. To bardzo malownicza okolica. Naprawdę jest gdzie chodzić z psem. Nam niestety nie udało się nigdzie iść, bo w sobotę i w niedzielę padał na przemian śnieg albo marznący deszcz. Dodatkowo wiał bardzo silny, zimny wiatr. Przyznam, że chociaż jestem nastawiona na spacery z psem w każdą praktycznie pogodę, to aura w ostatni weekend skutecznie mnie zniechęciła. Naprawdę ciężko było wyjść z apartamentu. Nawet Berek był zmarznięty, bo od mokrego śniegu szybko przemókł, a wiatr go wyziębiał, a nie suszył.
W niedzielę zamarzyło mi się odnaleźć cmentarz Żydowski, który był wyraźnie zaznaczony na mapie miasta. Zaczęliśmy iść szlakiem w górę, ale nic nie znaleźliśmy. Może wszystko było przysypane śniegiem, albo w ogóle krążyliśmy w złym miejscu. Szybko trzeba było zawracać, żeby się ogrzać przy kubku gorącej herbaty. Byłam zniechęcona, ale trzeba było walczyć dalej i nie dać się pogodzie.

Natomiast co uratowało sytuację to rewelacyjna psiolubna kwatera jaką udało nam się znaleźć. Apartamenty Puenta to miejsce idealne dla psiarzy. Przy rejestracji w recepcji przywitał nas labrador i kot 🙂 Same apartamenty są śliczne i bardzo wygodne. Ośrodek jest położony na uboczu , niedaleko osiedla Czarny Potok. Teren ośrodka jest ogrodzony, bardzo duży i psy mogą tam biegać luzem. Wspaniale! Mogłam rano śmignąć na szybki spacerek, bez stresu, bez smyczy. Jeśli pogoda jest ładna można usiąść na tarasie, albo odpocząć na ławce przy budynku. Teren jest tak duży, że można znaleźć spokojny kąt dla siebie. Jestem pewna, że wrócimy do Puenty – nigdy jeszcze nie miałam okazji być w tak przyjemnym miejscu i nigdzie z psem nie czułam się aż tak komfortowo.

Krynica jest super – wspaniałe okoliczne tereny, plus bardzo przyjemne miasto, gdzie pies jest mile widziany. Wiele osób z serdecznością oglądało się za Berkiem i nie widziałam żadnych skrzywionych min, spowodowanych tym, że Berek idzie z nami po parku, albo siedzi przy stoliku w kawiarni. Bardzo żałuję, że nie mieliśmy szansy spędzić w Krynicy więcej czasu. Chciałabym mieć szanse zwiedzić chociażby najbliższe szlaki górskie, zajrzeć do Muzeum Nikifora, sprawdzić menu restauracji Łemkowskiej i spróbować wszystkich rodzajów wody mineralnej w pijalni. Chciałabym tam wrócić, chociażby w najbliższy weekend 😦

DSC_0048

DSC_0047
Niedzielny poranek
DSC_0061
Ogromny, ogrodzony teren, gdzie psy mogą biegać luzem
DSC_0062
Teren Apartamentów Puenta – ogrodzony, z pagórkami i drzewami 🙂

DSC_0067

DSC_0068

DSC_0082

DSC_0087

DSC_0096

DSC_0099

DSC_0101
Berek na szlaku

DSC_0109

DSC_0118
Pomnik Nikifora
DSC_0136
Przed Muzeum Nikifora dostałam buziaka

DSC_0116

W poniedziałek, gdy już pakowaliśmy się i zaraz mieliśmy wyjeżdżać, wyszło słońce…

DSC_0120
Widok z tarasu

DSC_0122

DSC_0119

Całuśne psy

Uwielbiam zdjęcia psów na których zwierzęta zachowują się naturalnie. Psy są piękne same w sobie i to często wystarczy, żeby zdjęcie było wyjątkowe.

Na zdjęcia pit bullów z tzn. „photo booth” natknęłam się w internecie przez przypadek. Ich autorką jest Lynn Terry Zdjęcia są niesamowite, podobnie zresztą jak historia sfotografowanych psiaków. Terry zapragnęła złamać stereotyp o bullowatych – dodatkowo twierdziła, że tylko one potrafią robić niesamowite miny i tak efektownie pozować do zdjęć. Terry postanowiła umieścić dwa psy w budce do robienia zdjęć i zobaczyć co się stanie. Okazało się, że Bumper, jeden z bullów, szybko polizał swojego kumpla Willisa, co udało jej się uchwycić na zdjęciu. Oba psy zostały uratowane przez Amerykańską organizację Mutts n Stuff , która pomaga bullowatym. ( matha WIllisa była uratowana w 2009 roku w największej w historii aferze dotyczącej nielegalnego procederu hodowli psów do walk, gdzie zostało uratowanych pół tysiąca psów – więcej informacji na CBS , ASPCA )

lynnterry1
źródło: http://www.lynnterry.com

Kolejna romantyczną parą była Petunia i Tucker 🙂

lynnterry2
źródło: http://www.lynnterry.com

 Lynn Terry postanowiła z okazji tegorocznych Walentynek zrobić jeszcze więcej zdjęć psów w „photo booth”. Tym razem wymieszała różne psy i niekoniecznie czekała na oblizanego buziaka 🙂 Popatrzcie poniżej jakie wspaniałe zdjęcia udało jej się zrobić, bo pozwoliła psom być sobą. A Wam podobają się takie zdjęcia?

lynnterry3
źródło: http://www.lynnterry.com
lynnterry4
źródło: http://www.lynnterry.com
lynnterry6
źródło: http://www.lynnterry.com
lynnterry5
źródło: http://www.lynnterry.com

Obroża Biothane – opinia

Nie jestem psią gadżeciarą, ale, przyznaję, mam słabość do psich obroży. Berek parę obróżek ma i wszystkie spisują się dobrze. Jednak Berek jest takim brudasem, że wszystkie obroże koniec końców były czarne od błota. Bardzo częste pranie sprawiło, że kolory dość szybko wypłowiały, a materiałowe obroże zaczęły przypominać ściereczki… Nie byłam tym zaskoczona – po prostu zrozumiałam, że potrzebuję zdecydowanie innego rodzaju obroży, które byłyby odporne na zamoczenia, nie nasiąkały błotem i były łatwe do utrzymania w czystości. Ładne, materiałowe, lub taśmowe obróżki mogę zakładać Berkowi „w gości” 😉

O polimerowych obróżkach Biothane dowiedziałam się od znajomej, wygrzebałam też gdzieś informacje w internecie. Biothane zamówiłam w sklepie internetowym psygoda.pl . W Polsce niestety nie ma dużego wyboru kolorów – z tego co się orientuję są dostępne tylko obroże pomarańczowe i żółte.  Koszt obroży to około 35 złotych plus przesyłka.

Zdecydowanie ładniejsze, choć nie wiem czy lepsze jakościowo, wydają się obroże polimerowe firmy Dublin Dog z serii All Style Non Stink. Ceny ich obróżek są zdecydowanie wyższe – wahają się od 72 do 92 złotych plus przesyłka. , Zdecydowałam się na zakup Biothane głównie z powodu atrakcyjniejszej ceny.

Biothane jest zrobiona z nylonu, poliestru i jest pokryta termoplastycznym poliuretanem. Według producenta ma zachowywać elastyczność w niskich temperaturach i ma być wygodna dla psa. Nie miałam okazji testować jej w  temperaturze ujemnej, więc trudno jest mi się jednoznacznie tutaj wypowiedzieć. Jednak kupując tą obroże brałam pod uwagę fakt iż w mróz nie ma tyle błota i brudu, więc nie muszę upierać się przy zakładaniu Berkowi Biothane jeśli ta okaże się niewygodna.
Zamówiłam wściekle pomarańczowa obroże. Jest świetnie widoczna na czarnym psie. Nie sądzę, aby w jakikolwiek sposób przeszkadzała Berkowi. Mój pies lata po polach jak szalony i nie ma czasu myśleć o tym czy ma wygodną czy nie wygodną obroże. Ważne, że obroża nie odpina się, nie wkręca mu się w zapięcie sierść i mam jak doczepić adresówkę i dzwoneczki. Rzeczywiście Biothane jest wodoodporna. Po powrocie do domu wystarczy ja przetrzeć ściereczką i jest sucha. Jeśli zabrudzi się, można przemyć mydłem i brud znika. Prać nie potrzeba 😉 Biothane jest „gumowa” – kolor nie ma jak wypłowieć, chyba, że w przyszłości ze starości i od słońca, ale to zobaczymy jak będzie się sprawować.

Po dwóch spacerach, gdzie Berek intensywnie testował Biothane, mogę ją śmiało polecić. To obroża robocza i tak warto o niej myśleć.
Teraz zapraszam na oglądanie mojego psa „w akcji” … Dzień jak co dzień.

DSC_0367
Adresówka i dzwoneczki na Berkowej obroży. Wszystko przypinam na plastykową zapinkę.

DSC_0412

DSC_0427

DSC_0419

DSC_0375

DSC_0294

DSC_0293

DSC_0281

DSC_0280

DSC_0276

DSC_0273

DSC_0267

DSC_0245

DSC_0251
Po co się otrząsać z wody, gdy nadal się w niej stoi?

DSC_0253

Pielęgnacja psich uszu

Dbanie o higienę psich uszu jest bardzo ważne. Stojące uszy u psa wentylują się w naturalny sposób, natomiast uszy oklapnięte są narażone na wiele chorób spowodowanych nieprawidłową lub brakiem wentylacji. Najczęstsze choroby uszu to podrażnienie lub nawet zapalenie ucha środkowego.

Gdy z psimi uszami dzieje się coś niedobrego – pies potrząsa głowa próbując pozbyć się zalegającej woszczyny; często też intensywnie się drapie, przekrzywia głowę. Chore ucho jest zaognione, w środku jest dużo brudu, który ma bardzo nieprzyjemny zapach. Do stanu zapalnego doprowadzają bakterie, które tkwią w uchu, szczególnie, gdy wentylacja jest utrudniona. Trzeba uważać, żeby nie doprowadzić psich uszu do stanu opisanego powyżej. Zapalenie ucha środkowego, a potem ucha wewnętrznego to groźne choroby, które nieleczone, mogą prowadzić nawet do zapalenia opon mózgowych, co bywa tragiczne w skutkach.

Setery należą oczywiście do ras psów z uszami oklapniętymi o które trzeba bardzo regularnie dbać. Większość psów lubi zabiegi wykonywane przy uszach, a przynajmniej spokojnie je znosi, jeśli oczywiście nie są bolesne. Berek, gdyby był kotem, to przy czyszczeniu uszu na pewno by mruczał. Czasem wydaje mi się, że widząc mnie z buteleczką płynu do czyszczenia i wacikami, mój pies uśmiecha się z zadowolenia na sama myśl, że zaraz zacznę grzebać mu w uszach…
Berka przyzwyczajałam do intensywnego dotykania uszu od samego początku, gdyż zdawałam sobie sprawę jak istotna jest higiena uszu u seterów. Warto o tym pomyśleć jeszcze jak psiak jest szczeniakiem. Mimo iż jest śliczny, pachnący, a uszka są malutkie i różowe, to jednak szybko się zmienia jak tylko pies zaczyna wychodzić na dwór na spacery, a kurz zaczyna przyczepiać się do niego błyskawicznie.

Do czyszczenia psich uszu stosuję specjalny płyn, który można znaleźć w każdym  sklepie zoologicznym. Używam od początku Otifree firmy Vetoquinol, który pomaga usuwać nieprzyjemny zapach i sprawia, że brud wolniej osiada w małżowinie. Buteleczka 60ml kosztuje około 25 złotych i starcza na dość długo. Jeśli czyści się psie uszy regularnie, to wystarczy tylko kilka kropli, żeby przetrzeć małżowinę. Stosuję zwykłe, ligninowe waciki, które nakładam na palec. Nie stosuję żadnych patyczków itp, gdyż boję się, że mogą się złamać.
Warto pamiętać, że budowa psiego ucha jest skomplikowana i przy czyszczeniu trzeba być ostrożnym. Zaleca się czyszczenie głęboko w uchu zewnętrznym co może być problematyczne i nie ma się pewności czy na pewno usunęło się cały brud. Zawsze, gdy jestem u weterynarza staram się profilaktycznie skonsultować stan Berkowych uszu. Weterynarz w razie czego po mnie poprawi i doczyści uszy w najgłębszych zakamarkach.

budowa-ucha1
źródło: http://www.swiatczarnegoteriera.republika.pl/a-zdrowie_choroby_uszy.html

Trzeba pamiętać, że właśnie ze względu na specyficzną budowę psiego ucha, bardzo niebezpieczne jest dostanie się wody do kanału słuchowego, gdyż nie może ona sama wypłynąć na zewnątrz. Może potem dostać się do ucha środkowego, co powoduje zapalenie. Trzeba być bardzo ostrożnym przy kąpieli psa i nie wlewać mu wody do uszu. W przypadku Berka nie ma z tym większego problemu, bo wodę leję z prysznica zawsze na czubek jego głowy, dzięki czemu spływa swobodnie po uszach i nic nie wlewa się do środka.

O czystość psich uszu powinni dbać właściciele wszystkich psów, niezależnie od tego jaki kształt ma psie ucho i czy pies jest długo- czy krótkowłosy. W Berkowe uszy zaglądam mniej więcej co tydzień. Nie zawsze wymagają czyszczenia, ale staram się dokładnie wiedzieć co tam się dzieje, żeby nie przegapić jakiś niepokojących objawów. Profilaktyka jest najważniejsza. Musimy naszym psiakom pomóc, bo to my ludzie, jesteśmy winni wszelkim nienaturalnym i niepraktycznym udziwnieniom psich ras i zwierzaki nie poradzą sobie bez naszej pomocy.

wietrzenie
wietrzenie uszu na wietrze 🙂

Wyjątkowy spacer

Dzisiejszy spacer był niesamowity. Berek generował wyjątkowo dużo energii. Nie przypominam sobie, żeby kiedykolwiek tak szybko i zacięcie biegał. Coś niesamowitego! Berek złapał trop już na samym początku spaceru, jak tylko spuściłam go ze smyczy. Seterowy galop, po czym pełen euforii cwał, zaczął się po minucie. Berek biegł, dla samej radości biegania. Gdy oddalał się ode mnie za daleko, wołałam, a on łukiem do mnie wracał, nie zmniejszając tempa. Już po paru minutach musiał ostudzić się w błocie, a potem wytarzać w śniegu. Przez cały dwugodzinny spacer Berek krążył z nosem przy ziemie i węszył. Stwierdzam, że nie ma nic cudowniejszego niż spacer z Berkiem, ale tylko po bezpiecznej okolicy, gdzie nie muszę się denerwować, że coś się stanie.

Popatrzcie na to psie szczęście na zdjęciach poniżej. Cudowny widok, prawda? 🙂

DSC_0203

DSC_0214

DSC_0207

DSC_0223

DSC_0229

DSC_0238

DSC_0251

DSC_0235

Agresja przy misce

Zachowania Berka przy misce nie określiłabym jako agresywne, jednak nie jest ono dla mnie zadowalające. Berek przy misce spina się, jest wyjątkowo czujny i na pewno nie jest zrelaksowany. Berek jest psem upartym, ma silny charakter, ma w sobie bardzo dużo pasji i zawsze zachowuje się tak jakby dokładnie wiedział czego chce. Są to cechy, których seter potrzebuje, aby pracować, wykonując zadania w polu do których został wyhodowany i przystosowany. Berek jest taki praktycznie we wszystkim co robi. Nieważne czy się ze mną wita, czy zaprasza do zabawy innego psa, czy biegnie, czy tropi – wszystko robi całym sobą. Uwielbiam go za to i nie wyobrażam sobie żeby zachowywał się inaczej. Jednak przyznam, że jego zaangażowanie przy misce mi zupełnie nie odpowiada.

Berek miał okres w swoim życiu, że zaczął powarkiwać na nas, gdy w misce lądowało jedzenie. Zaczęłam karmić go z ręki. Siadałam z nim na podłodze i jedliśmy 🙂 Dostawał całą swoja porcję z ręki i nie było innej możliwości, żeby jadł. Szybko Berek załapał o co chodzi i po pewnym czasie, jeśli nie było mnie obok, nie brał nic sam z miski. Czasem podchodziłam do miski, gdy Berek już przy niej był. Dokładałam mu kawałek kiełbaski, albo coś równie dla niego smakowitego. Trzymałam w misce ręce, a Berek musiał wyjadać smaczki spomiędzy moich palców.

Jednak nadal nie jest idealnie. Jeśli Berek dostaje coś wyjątkowo dobrego, na czym mu super zależy, niepotrzebnie napina się przy misce. Nie wiem do końca co ma zamiar zrobić a to nie jest za dobrze. Karmienie z ręki przestało być wystarczające, bo pies jest zakręcony na to co w tej ręce jest i tak czy inaczej wydaje się wyłączony na wszystko co dzieje się naokoło a jedynie zapatrzony w jedzenie. Wymyśliłam na to nowy sposób…

Trzymam Berkową miskę w ręku i stoję cierpliwie czekając aż Berek oderwie wzrok od miski i spojrzy mi w oczy. Po nawiązaniu ze mną kontaktu wzrokowego natychmiast daje mu trochę jedzenia z ręki. Berek dość szybko to załapał. Wybija go to z transu w jaki wpada na widok jedzenia.

Nie warto zabierać psu miski z jedzeniem, gdy nie spodoba nam się jego zachowanie. Takie postępowanie doprowadzi tylko do tego,  że człowiek zbliżający się do psiego jedzenia będzie zwierzęciu kojarzył się ze znikającą miską i swoistą karą. Najprawdopodobniej będzie chciał tego uniknąć i niepożądane, agresywne zachowanie może się nasilić. Warto jest budować dobre skojarzenia i pokazać psu, że nasza obecność przy jego misce może przynieść mu same korzyści.

Zdaję sobie sprawę, że jeszcze do końca nie rozwiązałam tego problemu u Berka. Najprawdopodobniej będę musiała pracować z nim w ten sposób jeszcze przez wiele lat (tak, lat – nie miesięcy). Przeczytałam wiele artykułów na ten temat i rozmawiałam z behawiorystką, która popierała metody pozytywne w pracy z psem. Znając charakter Berka, nie wiem jak inaczej mogłabym z nim przepracować takie zachowanie. Berek jest psem na którego krzyk, okazywanie przewagi siłowej, „ustawianie do pionu” nie działa. Widać, że zamyka się wtedy w sobie, staje się butny i nieprzystępny, jeszcze bardziej się stawia. Wiem, że najważniejsze to pokazać mu o co chodzi i powoli przepracować drogę do jego rozumku. Jeśli Berek czegoś nie zrozumie sam, to szkolenie i moja praca nie przyniosą żadnych efektów. Myślę, ze podobnie jest z wieloma psami.

jedzenie
Stare fotki – dziewięciomiesięczny Berek duma nad warzywkami.

jedzenie2

Dr. Jekyll i Mr. Hide – paskudne zdjęcia Berka :)

Niedawno na Berkowym blogu pojawił się przemiły komentarz o tym, że Beruś jest bardzo fotogeniczny, gdyż wychodzi pięknie na zdjęciach. Bardzo, bardzo dziękuję za te przemiłe słowa dotyczące mojego psa i fotek, które udaje mi się zrobić. Ale na blogu nie widać całej prawdy 😉 Po każdym spacerze z Berkiem mam multum zdjęć Psiego Ryja na których Berek nawet nie przypomina psa…  Jego obwisła morda faluje we wszystkich kierunkach. Mam wiele okazji, aby uchwycić nieskoordynowany ruch fafli i całej reszty wiszącej skóry. Poniżej kilka „przerażających” zdjęć mojego psiaka – cudaka… Tylko ostrzegam – nie oglądać przed snem, bo może się przyśnić 😉

Zdjęcia wybrałam z kilku ostatnich miesięcy, gdyż Berek dopiero niedawno osiągnął wiek „odpowiednio obwisły” 🙂

DSC_0494

DSC_1185

DSC_0343

DSC_1256

DSC_1330

DSC_1403

DSC_1043

DSC_0848

DSC_1015

Berek i zima

Wszędzie na psich blogach wpisy o zimie, śniegu i mrozie. My musimy nadrobić. Do Krakowa, w którym obecnie mieszkamy, śnieg przyszedł późno. Gdy reszta kraju relacjonowała opady białego puchu, u nas padał deszcz. Ale nareszcie zrobiło się biało i cieszyłam się, że zabiorę berka na zimowy spacer.

Czy Berek lubi zimę i śnieg? Nie wiem. Berek ogólnie zawsze biega tak samo, z taką samą niesamowitą energią, więc ciężko mi stwierdzić, czy jest szczęśliwszy ryjąc w śniegu czy nurkując w kałużach czy trawie. Berek najzwyczajniej w świecie nie ma czasu, żeby zatrzymać się i pomyśleć, że coś białego leży na ziemi i że jest zimno w łapy. Natomiast mogę śmiało stwierdzić, że my zauważyliśmy, że Berek więcej siusia – najwidoczniej biegając z nosem przy ziemi i węsząc, chcąc nie chcąc, zjada śnieg. To jedyna zmiana jaką zaobserwowałam. Nie biega szybciej, nie biega więcej, bo więcej i szybciej już po prostu się nie da :). Ośmielam się twierdzić, że Berek jeszcze bardziej skupia się na węszeniu, bo zapachy w śniegu inaczej czuć. Dla większości seterów nie ma nic ciekawszego, wspanialszego niż trop. A śnieg? Śnieg po prostu jest 🙂

DSC_1343
Berek na drzewie

DSC_1324

DSC_1350

DSC_1374

DSC_1384

DSC_1399

DSC_1401
Przerwa na wygryzienie sobie kulek z łap

DSC_1404

DSC_1441
Obłęd w oczach 😉

DSC_1452

DSC_1462
Prosiak 🙂

DSC_1478

Czy Wasz pies jest przytulakiem?

Berek jest niesamowity. Wiem to, czasem tylko gdy mam gorszy dzień i jest mi ciężko, nie koncentruje się na tej myśli. Ale w takie dni, bardzo często, Berek i tak wie o co chodzi i potrafi się do mnie dostosować. Jestem czasem wyłączona, trochę nieobecna, zamyślona i nie skoncentrowana na psie. Robimy naszą sesję wieczornych ćwiczeń, bawimy się w szukanie zabawki, ale Berek doskonale wie, że to nie jest „TO”… Widzi przecież, że zabawę szybciej niż zwykle kończymy. Rozumie, że nie będzie relaksującego muskania czyli wybierania gałązek i rzep z sierści i oglądania psich łapek. Widzi, że nic mu tego dnia nie powiem ciekawego. Berek to rozumie. Kończę zajmowanie się psem i zabieram się za swoje sprawy. Czasem Berek przychodzi i siada koło mnie i po prostu jest. Czasem jednak w swój niepowtarzalny, Berkowy sposób próbuje się ululać. Przyznam, że nie wiem czemu to robi. Nie obchodzi mnie czy w taki sposób próbuje skupić na sobie uwagę, wymusić na mnie zainteresowanie jego osobą. Być może popełniam błąd, że daje mu się tak robić, ale trudno. Dla mnie to jest jak terapia. Wczoraj Berek wdrapał się na moje kolana i zasnął w tej przedziwnej, zapewne niekomfortowej dla niego, pozycji. Tuliłam go i czułam jak bije mu serducho. Musiałam mocno trzymać te psie 25 kilogramów, bo stał się bezwładny i odleciał pochrapując. Wczoraj dotarło do mnie, że to najprawdopodobniej najmilszy dla mnie moment w tym tygodniu.

DSC_1322

To się nazywa imprezka ;)

Wczoraj, 15 grudnia, Berek skończył dwa lata. Często spotykam się z urodzinowymi wpisami, gdzie autorzy piszą że czas szybko zleciał, psiak ma ileś tam lat i trudno uwierzyć, że już aż tyle. Ja raczej nie mam takiego uczucia. Berek jest w wieku na jaki ja, jego właścicielka, jestem jak najbardziej gotowa. Był cudownym szczeniakiem, słodkim jak cukierek, ale wolę Berka teraz, bo nie jest z nim nudno 😉 Właśnie teraz, gdy piszę tego posta, Berek tuli się do mnie jak szczenię, tylko z ta różnicą, że jest świadomy tego co robi i wiem, że spośród wszystkich ludzi na świecie wybierze mnie i to do mnie będzie się przytulał. Rozumiemy się doskonale, co nie znaczy, że zawsze akceptujemy zachcianki tej drugiej strony. Walka charakterów musi być. Berek nie jest psem – „ciepłą kluchą” i niestety/stety pokazuje, że coś chce, że coś mu się nie podoba, albo, że ma dość. Setery to żywiołowe psy, trzeba z nimi się dogadać, wyperswadować pewne rzeczy. Trzeba im pozwolić podjąć decyzję. Indywidualizm jest w ich naturze i nie da się tego ominąć. Berek bardzo intensywnie zmieniał się przez te dwa lata i nadal się zmienia, bo setery długo dojrzewają ( jeśli w ogóle 😉 ). Czas nie zleciał szybko – miesiące mijały tak jak miały mijać – jak przygoda, która ma sens, miała świadomy początek i ma trwać całe lata. Nastawiliśmy się na przejażdżkę roller-coasterem o nazwie „Berek” i jak na razie wszystko idzie zgodnie z planem pt „Nie ma planu – jest frajda” 🙂

Poniżej kilka fotek ze Urodzinowego Spaceru Berkowego II. Niestety pogoda była taka sobie i zdjęcia mi nie wyszły. Zreszta dodatkowo musiał ogarniać Berka, bo bardzo spodobała mu się nowa koleżanka i testosteron trochę uderzał mu do głowy i próbował rządzić. Chyba mogę oficjalnie przyznać, że Berek nie jest już wyrośniętym podlotkiem, ale stał się już facetem… Zobaczymy co będzie dalej.

P.S Żeby było jasne – Berek nie poszedł grzecznie spać po spacerku ;). Dostał genialne prezenty urodzinowe – gryzaka i piszcząca piłeczkę. Po powrocie pokazałam je solenizantowi i zapiszczałam piłeczką…. Berek przez dobre pół godziny układał piłeczkę w środku gryzaka i próbował żuć obie zabawki na raz… Jest naprawdę zachwycony prezentami! Spały z nim na posłaniu całą noc 🙂

DSC_0991
Bimber, Lilith, Sajgon, Lenek, Kira
DSC_0986
Lenek i Kira

DSC_1040

DSC_1050

DSC_1023

DSC_1030
fotka dnia – Elmo i Kira 😉

DSC_1056

DSC_0994

DSC_1011

DSC_1068

DSC_1018
Lilith, Sajgon i Kira