Dog walker w Holandii – kontrowersje?

Sporo właścicieli psów w Holandii korzysta z usług „dog-walkerów” czyli wyprowadzaczy psów. Holendrzy dużo i długo pracują. Słońce wstaje tutaj później niż w Polsce co wpływa na organizację i tempo każdego dnia – po prostu poranne życie jakby nie istnieje, wszyscy i wszystko budzi się trochę poźniej i trochę wolniej i w związku z tym wrócenie do domu z pracy na 18.00 jest praktycznie niemożliwe. Psiarze potrzebują czasem pomocy w wyprowadzeniu swojego psa, żeby futrzak chociażby załatwił swoje potrzeby fizjologiczne. Czasem też po prostu chcą zapewnić czworonogowi więcej rozrywek w ciągu dnia. Czytaj dalej

Reklamy

4 przeprowadzki w niecałe 5 lat – czy to dla psa dużo?

My nie podróżujemy, my się przeprowadzamy… Taka prawda. Co tu dużo ukrywać – nie podróżujemy z A. za dużo, ale przeprowadzek w naszym wspólnym życiu było całkiem dużo i to dość „spektakularnych”. Można powiedzieć, że korzystamy z tego co daje wynajem mieszkania pełnymi garściami, bo nigdzie nic nas nie trzyma. Czytaj dalej

Haarlem – ukryty skarb Holandii

Haarlem to jedno z najstarszych miast Holandii Północnej – status miasta był mu nadany w 1245 roku. Zalicza się do Randstadu czyli najbardziej uprzemysłowionej, najgęściej zaludnionej części Holandii (i Europy). Do Randstadu należą jeszcze takie miasta jak oczywiście Amsterdam, Haga, Rotterdam, czy Leiden i Utrecht. Odwiedzając Holandię warto zdecydować się na odwiedzenie Haarlemu. Wystarczy 15-20 minut podróży pociągiem z Centraal Station w Amsterdamie i już jesteśmy w tym przepięknym mieście. Czytaj dalej

Psiarze w Holandii – co nas łączy, co nas dzieli

Jestem psiarą. A raczej jestem Berkowa. Po prostu uwielbiam spędzać czas z Psim Ryjem. Podporządkowuję zupełnie świadomie swoje życie pod psa i nie zupełnie mi to nie przeszkadza. Pewnie, że czasem nie chce mi się iść na spacer, albo po raz kolejny wyglądać jak żul w psich, wiecznie oślinionych ciuchach, ale nie ma takiej czynności na świecie od której człowiek nie potrzebowałby czasem odpoczynku. Czytaj dalej

Historia pewnej zupy

Tak naprawdę to nie będzie o gotowaniu. Nawet nie będzie apetycznie. Ale dacie radę 🙂

Otóż mianem ‚zupy’ nazywam jesienne, zdziczałe kałuże. Jestem pewna, że kojarzycie zjawisko. ‚Kałuże – zupy’ występują najczęściej w lasach lub gęstych parkach. W stosunkowo jeszcze wysokiej jesiennej temperaturze w ‚zupie’ gotują się liście, gałązki, czasem zeszłoroczna rzęsa lub inne żyjątka. ‚Zupa’ jest zwykle gęsta i ciemna. Zwykle też siedzi w niej Berek… Czytaj dalej