Berek w SPA i chwiejni panowie ;)

Jak Wasze psy znoszą gorącą temperaturę? Dla Berka 20C to już dużo i widzę, że ciepła pogoda ma wpływ na jego zachowanie.  Tylko w upał Berek tak naprawdę zwalnia. Niezależnie od temperatury zawsze ma ochotę iść na spacer, ale w lato szybko osiąga stan wrzenia i zaczyna biegać trochę wolniej niż zwykle. W upał, oprócz zajmowania się jak zwykle węszeniem za zwierzyną, Berek szuka sposobów na ochłodzenie się. Z moich doświadczeń wynika, że Polska to kraj wybitnie błotnisty … Zawsze, ale to zawsze, Berek wraca ze spaceru brudny, bo udaje mu się znaleźć jakieś bagno, kałużę, albo piach, żeby się wytarzać. Powrót do domu z psem z którego ocieka błoto napawa mnie swoistą dumą 😉

Zdjęcia poniżej zrobiłam podczas jednego, porannego spaceru. Upału nie było, ale Berkowi było oczywiście za ciepło. W drodze powrotnej zagadało mnie czterech chwiejnych, miejscowych gentlemen’ów na rowerach- podryw na mojego własnego psa jest wręcz gwarantowany, gdy Berek odwiedzi psie SPA i ocieka syfem. 🙂

seter gordon

seter szkocki

seter szkocki

seter gordon

seter szkocki gordon

seter szkocki

DSC_0544

DSC_0547

Mój pies terapeutyczny

Zdarzają się takie momenty, że dzieje się za dużo rzeczy i za szybko. Czuję się tym przytłoczona. Za szybkie tempo i natłok myśli obezwładniają mnie. Czasem tak po prostu bywa. W trudnych chwilach bardzo często łapię się na tym, że moje zagonione i zmęczone myśli uciekają do Berka. Nagle w ciągu dnia marzy mi się by go przytulic i móc spędzić z nim parę chwil. Albo zobaczyć jego roześmiany ryj ;). Potrzebuję mojego psa, bo jego obecność mi pomaga.

Już dawno stwierdziłam, że poranny spacer z psem to jedna z najmilszych chwil w ciągu dnia. Pies myśli schematycznie, ale też potrafi zaskoczyć swoją bystrością. Doskonale dostrzega schematy w zachowaniu człowieka i szybko się ich uczy. Najprawdopodobniej nikt nie zna równie dobrze Berka jak ja, ale mam też świadomość jak dużo Berek wie o mnie. Razem tworzymy spacerowy duet – jedno potrzebuje drugiego. Berek mnie napędza i mobilizuje. Natomiast ja widzę jak Berek zerka na mnie co chwila, przybiega się „zameldować” co jakiś czas , lub chowa koło mnie, gdy czuje się zagrożony. Uzależniłam się od świadomości, że jestem dla niego ważna na jego psi sposób.

seter gordon

gordon

seter gordon

DSC_0532

setter gordon

DSC_0523

Katerina Plotnikova – czy lubicie takie zdjęcia?

Ostatnio w internecie było głośno na temat zdjęć autorstwa Kateriny Plotnikov . Fotograf zaaranżowała sesję zdjęciową z udziałem zwierząt. Modelki pozują wśród natury razem z dzikimi zwierzętami. Zdjęcia mają surrealistyczny charakter, są mistyczne i tajemnicze. Do sesji autorka musiała oczywiście skorzystać z pomocy treserów, a modelki na pewno wykazały się odwagą pozując, chociażby, z niedźwiedziem. Zdjęcia wprawiły w zachwyt bardzo wiele osób. Czy mi się podobają? Nie. Otwarcie przyznaję, że nie rozumiem co miałyby przekazać. Nie dostrzegam w nich ani piękna człowieka, ani zwierząt. Co więcej, uważam, że zwierzęta zostały tutaj potraktowane jak rekwizyty, zwykłe przedmioty. Pomijam już nawet fakt, że są to tresowane zwierzęta, co jest okropne samo w sobie.

katerina-plotnikova-photography-23

katerina-plotnikova-photography-12

katerina-plotnikova-photography-6

Surrealizm w fotografii zwierząt może być ok? Oczywiście! Ostatnio na stronie dog-milk.com trafiłam na informację o zdjęciach Węgierki Sarolty Ban. Zdjęcia są surrealistyczne, sceneria nierzeczywista, a zwierzęta wyglądają kosmicznie. Jednakże Ban osiągnęła taki efekt przerabiając zwykłe zdjęcia psiaków, a nie tresując zwierzęta.

surreal_shelter_dog_photos_Sarolta_Ban_02

surreal_shelter_dog_photos_Sarolta_Ban_09

surreal_shelter_dog_photos_Sarolta_Ban_07

Wobbler KONG

O psiej zabawce Wobbler firmy Kong powiedziała mi koleżanka. Jej pies Amber od razu go polubił. Wobbler to taka wańka-wstańka – dzięki odpowiednio dociążonej dolnej części buja się na boki, ale nie przewraca. Natomiast górna część jest odkręcana i ma otwór przez który wypadają smaczki, jeśli psiak odpowiednio manewruje Wobbler’em. Wobbler jest stosunkowo ciężki i duży, jednak jest to odpowiednia zabawka tak samo dla małych psów jak i dużych. Berek od razu zainteresował się Wobbler’em i wytrząsanie ze środka smaczków bardzo go  wciągnęło. Co dla mnie było istotne, to fakt, że Wobbler’a jest łatwo utrzymać w czystości, bo swobodnie się rozkręca. Dzięki temu na smaczki można używać różnych rzeczy, nawet kawałków mięska i czy kiełbaski, bez obawy, że zabawka będzie potem nieestetyczna.
Jedyny problem z Wobbler’em (który właściwie nie do końca w ogóle jest problemem) to to, że pies bawiąc się nim robi dość dużo hałasu. Wobbler turla się po podłodze, obija o meble, dodatkowo pies uderza w niego łapami. Może to drażnić sąsiadów mieszkających pod nami ;).
Cena Wobbler Kong waha się od około 60 zł do 70 zło – zależy w jakim sklepie zoologicznym.

 

DSC_0521

Lasek Wolski z psem

Do Lasku Wolskiego chodzę z Berkiem dość często, bo mieszkamy w okolicy. La Wolski to „płuca Krakowa”, duży obszar leśny leżący po zachodniej stronie miasta. Ma powierzchnię ponad 400 hektarów, więc jest spory. Trzeba jednak pamiętać, że nie jest to park i w Lesie Wolskim mieszkają dzikie zwierzęta, którym należy zapewnić spokój. W Lasku Wolskim nie wolno puszczać psów luzem. Szczególnie takich jak Berek 🙂 Dodatkowo należy uważać na rowerzystów, którzy zjeżdżają z zawrotną prędkością (w Lasie są ścieżki rowerowe, po których jak najbardziej mają prawo poruszać się rowerzyści z prędkością światła). W Lasku Wolskim jest Krakowskie Zoo do którego dojeżdżają pracownicy, więc traktor, czy van nie jest tam rzadkim widokiem.

W Lasku Wolskim przeszłam już chyba wszystkie szlaki. Polecam zboczyć z głównych, asfaltowych ścieżek i odkryć nieznane oblicza Lasku. Szczerze polecam szlak niebieski, żółty i pomarańczowy.

mapa_las_wolski_d
http://www.zoo-krakow.pl

Moją ostatnia wyprawę zaczęłam na Polanie pod Dębami (Bielańską), zaraz koło Klasztoru Ojców Kamedułów. Szłam szlakiem niebieskim aż do zamku w Przegorzałach (w zamku jest restauracja z pięknym widokiem, ale nie można tam wchodzić z psem). Szlak niebieski jest bardzo ciekawy – biegnie obrzeżami lasu skąd jest widok na Wisłę. Wróciłam w okolice zoo szlakiem pomarańczowym, który też jest bardzo malowniczy i biegnie przez fragment lasu bukowego.

Naprawdę polecam pozwiedzać Lasek Wolski, ale nie tylko jego główne szlaki. Do Laku Wolskiego można także dotrzeć autobusem linii 134, który rusza spod Stadionu Cracovia i dojeżdża pod samo zoo.
O Lasku Wolskim pisałam już wcześniej tutaj.

SAM_1200

SAM_1226

SAM_1233

SAM_1229

SAM_1241

Siostra Berka

Berek spotkał swoją siostrę Coco ! Z Ewą, właścicielką Coco, spotkałyśmy się przypadkiem na ulicy. Stałam z Berkiem na przystanku, a Ewa wypatrzyła gordona i zagadała. Szybko doszłyśmy do tego, że nasze psy to rodzeństwo. Postanowiłyśmy, że umówimy się na wspólny spacer. Od tamtej pory nie mogłam się doczekać momentu jak Berek zobaczy się z Coco.

Berek z Coco dogadali się natychmiast. Berek ogólnie nie jest jakoś wyjątkowo zabawowy, a psie przepychanki „w pionie” to u niego rzadkość. Berek woli po prostu biegać, gonić, pędzić razem z innym psem. Coco ma podobne upodobania, więc zabawa była przednia. Berek gonił Coco, potem Coco goniła Berka. I tak przez 1,5h spaceru wczoraj rano i, drugi raz ,dzisiaj… Razem szukali bażantów, nurkowali w krzakach za różnymi zapachami, truchtali jak zgrana para łobuziaków :).

Już nie raz wspominałam, że dla mnie seter w ruchu to wspaniały widok. Piękno w najczystszej postaci. Coco jest śliczna. Z Berkiem robią takie same miny i w bardzo podobny sposób uśmiechają się faflami. Coco jest drobniejsza od Berka, niezwykle szybka i zwinna. Berek nie mógł jej dogonić, ale był też moment, że Coco nie mogła dorwać Berka…aż ten wpadł gdzieś na drzewo i musiał na sekundę przysiąść i złapać równowagę. Psy naprawdę wyglądały na zachwycone swoim towarzystwem. Mam nadzieję, że już niedługo uda nam się znów spotkać z Ewą i Coco – nie ma nic cudowniejszego niż seterowe spacery 🙂

Po spacerze zaserwowałam Berkowi dodatkowe 40 min marszu na smyczy na przystanek autobusowy, żeby nie było mu za dobrze :). Po drodze trochę odsapnął, uspokoił poziom endorfinek i opanował emocje. W autobusie zachowywał się w miarę ok, choć podróż to było raptem kilka przystanków. Jednak to już jest coś 🙂

DSC_0345

DSC_0240

DSC_0272

DSC_0247

DSC_0266

DSC_0284

DSC_0343

 

DSC_0293

DSC_0337

DSC_0324

DSC_0315

DSC_0312

DSC_0310

DSC_0308

DSC_0309

DSC_0435

DSC_0433

DSC_0428
Coco

DSC_0425

DSC_0408
Coco

DSC_0396

DSC_0376

 

 

Pieskie życie Robercika

Robercik mieszka u moich rodziców już od kilku miesięcy. Był to pewnie przełomowy okres w jego psim życiu. Zamienił boks i schroniskowe kraty na spanie na kanapie, swoje własne posłanie, kocyk przy oknie balkonowym i duży trawiasty plac na którym może się opalać jeśli tylko ma na to ochotę. Spokojny. Bezpieczny. Najedzony.

Robercik uwierzył już chyba, że ciepły kąt i pełna miska nie zniknął, gdy wyjdzie sam do ogrodu i rodzice zamknął za nim drzwi. Zrozumiał, że może spokojnie drzemać, a w tym czasie nic mu się nie stanie, nic go nie ominie. Robercik już nie musi zabiegać o miłość człowieka, bo ona już jest i zawsze będzie. Myślę, że powoli zaczyna to rozumieć, choć wiele psów ze schroniska żyje zawsze z traumą, że to co miłe nagle może zniknąć i znów będzie psu ciężko… Czasem widzę to w jego oczach, jak na chorych nogach kuśtyka do mnie powoli, bo szybciej nie może. Widzę, że nie wie czy na niego zaczekam, czy zdąży zanim sobie pójdę.

Robercik świetnie dogaduje się Berkiem. Myślę, że chłopaki naprawdę się lubią. Ich zabawa polega na zabieraniu sobie fortelem zabawek i chowaniu ich w krzakach. Potem jest szukanie i wszystko zaczyna się od nowa. Robercik ganiać z Berkiem nie daje rady, ale jest bardzo kontaktowy i często zaczepia Berka zapraszając do zabawy. Chodzą razem jak dwa zbóje. Gdy ktoś idzie drogą, Berek i Robercik stoją przy siatce i razem oglądają kto to. Robercik zwykle zaczyna szczekać na intruza zza płotu, a Berek wtedy zwiewa, bo nie rozumie konceptu bronienia własnego ogrodu, a od awantury woli trzymać się z daleka :).

Uwielbiam ich razem. Robercik jest wspaniałym psem. Czasem przypomina mi się jak patrzyłam na niego przez kraty schroniskowego boksu i aż mi ciężko uwierzyć, że teraz jest u mnie w rodzinie i pewnie właśnie leży na kanapie i trawi swoj obiad :). Popatrzycie na tą uśmiechniętą mordkę 🙂

Historię Robercika możecie jeszcze prześledzić w tym i tym poście. Zapraszam 🙂

DSC_0233

DSC_0236

DSC_0238

DSC_0242

DSC_0247
Chowanie zabawek w krzakach 🙂

DSC_0248

DSC_0251

DSC_0257

DSC_0256

 

 

Wady i zalety posiadania dużego psa

Uwielbiam duże psy. Berek jest trzecim psem z którym dzielę dom, ale pierwszym, który jest tylko mój. Gdy urodziłam się, moi rodzice mieli setera gordona Baszę. Potem trafiła do nas znaleziona na ulicy zalękniona sunia po przejściach i po wypadku. Teraz jest Berek. Wszystkie te psiaki należały/należą raczej do psów większych. Przyznam, że nie wiem jak to jest mniejszego psa, którego mogę swobodnie wziąć na ręce. Wiem, że Berek nie należy do gigantów :), to już według mojej definicji, jest dużym psem.
A jakie moim zdaniem są zalety posiadania dużego psa? Czy jest coś co możesz robić z dużym psem, a nie dasz rady zrobić z małym? Raczej NIE. W tej kwestii istotne są indywidualne predyspozycje danego psa, a nie jego wielkość. Jedynie wykonywanie tych samych czynności będzie inaczej wyglądać, właśnie z racji rozmiaru psa. Logiczne, że malutki piesek nie pociągnie psiego zaprzęgu, ale nie oznacza to, że mały piesek nie może uprawiać psiego sportu, dostosowanego do swoich rozmiarów. Mały pies jest nadal PSEM – z takimi samymi PSIMI potrzebami, aby być stymulowanym do aktywności intelektualnej jak i fizycznej.

Zalety posiadania dużego psa (na przykładzie moim i Berka):
1. Kobieta może czuć się bezpieczniej spacerując z większym psem, bo jednak duże zwierze budzi respekt, nawet jeśli jest potulne jak baranek. Gdy jestem z Berkiem czuje się dość pewnie. Berek jest dość ekspresywny i mimo iż jest dość nieśmiały i wycofany, to gdy ktoś do mnie podchodzi, zawsze aktywnie reaguje i jest przy mnie. Natomiast, gdy jest w kagańcu fizjologicznym i ocieka śliną – nikt do niego nie podchodzi i do niego nie cmoka 😉
2. Uwielbiam, gdy Berek kładzie głowę na moich kolanach i zagląda w oczy. Wielka psia morda wprost przede mną 😉
3. Zabawa z dużym psem jest zupełnie inna niż z małym. Jest bardziej siłowa, zdecydowana. Zabawa z rozbrykanym Berkiem w przeciąganie, to dla mnie duży wysiłek, bo pies jest silny. Często po takiej sesji wspólnego świrowania jestem wymęczona :). Ostatnio Berek uderzył mnie głowa i nabił mi niechcący limo pod okiem… Bez problemów skacze ponad moją głowę i nawet zwykłe zderzenie z nim może prowadzić do kontuzji. Ale w tym samym czasie uważam, że zgranie pomiędzy mną a Berkiem podczas naszych wspólnych zabaw, jest super i kocham przewalanie się z nim po dywanie lub trawie.
4. Niektóre psie sporty: spróbowałam z Berkiem canicrossingu. Pobiegliśmy raptem kilka razy, tylko na próbę i mam nadzieję, że do tego wrócę. Przyznaję, że Berek biegnie z nieprawdopodobna prędkością i ciężko za nim nadążyć. Zarazem jest bardzo silny i jest mi ciężko przyhamować go swoim ciężarem. Taki bieg to coś szalonego – istny żywioł, którego nie potrafię z niczym innym porównać. Kolejna rzecz, którą mój pies wykonuje na maxa, bo ma ku temu odpowiednie warunki fizyczne i siłę, by tak ciągnąć. Niestety, jak na razie, nie jestem w stanie za nim nadążyć… Mam nadzieję wypróbować jeszcze jazdy na rowerze z psem. Być może uda mi się nauczyć Berka ciągnąć rower i co ułatwi mi jazdę:)

Wady posiadania dużego psa:
1. Duży pies to więcej brudu. Pomijam czy nasz pies lubi, tak jak Berek, kłaść się w każdej kałuży i tarzać w każdym syfie. Duży pies ma po prostu więcej psiego ciała z którego obsypują się kłaki, i do którego przyczepia się brud. Ma też większe stopy upaćkane w brudzie z ulicy i większy pysk z którego hektolitrami wycieka ślina. Może tak być, choć wcale nie musi. Jednak jeśli już zdarzy nam się mieć psa – brudasa, który jest jeszcze dodatkowo spory – eh… przemilczę ten temat 😉
2. Jego nieusłuchanie może być po prostu niebezpieczne dla niego i dla nas. Nie mówię tutaj o agresji i ewentualnym pogryzieniu. Głównie chodzi mi o zwykłe skakanie na ludzi, gdy się wita, zaczepianie i zapraszanie do zabawy, czy szarpnięcia na smyczy. Duży pies, nienauczony prawidłowego zachowania, może z łatwością zrobić człowiekowi krzywdę, nawet jeśli jego intencja jest pozytywna. Gdy Berek ma kiepski dzień i wyjątkowo szarpie na smyczy, ze spaceru wracam zmęczona z obolałymi ramionami. Nawet szkolenie go, aby nie szarpał wymaga przecież siły. Każdego psa warto uczyć prawidłowych zachowań, aby nie działał siłowo. W przypadku dużych psów często nauczenie psa panowania nad swoim ciałem i ekspresją jest kwestią naszego bezpieczeństwa i komfortu przebywania z nim.
3. Podróżowanie z dużym psem nie jest łatwe, szczególnie transportem publicznym. Trzeba też brać pod uwagę, że duży pies potrzebuje sporo miejsca, aby położyć się w autobusie lub pociągu, a współpasażerowie mogą nie życzyć sobie żeby deptał im po stopach. Niestety wielu przewoźników, np w lokalnych busach, nie akceptuje zwierząt, co wydaje się zrozumiałe, bo nie ma warunków, żeby wsiąść z dużym psem.
4. Akceptacja innych – bywa niestety czasem potrzebna, aby móc coś zrobić. Wynajem mieszkania, gdy posiada się dużego psa może być problemem, bo ludziom wydaje się, że pies już konkretnej wielkości spowoduje więcej szkód, będzie głośniejszy itp. Duże psy nie wydają się ludziom „słodkie”. Przez swoje gabaryty ich obecność jest widoczniejsza, ciężka do zignorowania. Być może ludzie nie będą czuć do psa niechęci, ale nieświadomie mogą chcieć uniknąć jego obecności. A duży pies jest… i to bardzo jest 🙂

Powyższe wnioski wynikają z mojego osobistego doświadczenia. Berek gigantem na pewno nie jest, ale nadrabia swoją energią i czasem rośnie w moich oczach do wielkości konia. Myślę, że dla tych którzy go nie znają, może wydawać się jeszcze większy. Staram się o tym pamiętać i nie narzucać się bez sensu, torując sobie prawo do czegoś gabarytami swojego psa. I robię to głównie dla własnego spokoju i dla spokoju mojego psa.

 

DSC_0233

DSC_0238

DSC_0235

 

KONKURS !

Zapraszam wszystkich na pierwszy Berkowy KONKURS !
Do wygrania – obroża od OKI-DOGGY. Zwycięzca będzie miał możliwość wybrania dowolnego modelu obroży ze strony
OKI-DOGGY

Na czym polega KONKURS?

Zastanówcie się czy Wasz pies na pewno wie, że jest psem. Może myśli, że jest innym zwierzakiem? Być może sądzi, że jest kretem, bo lubi kopać, albo może jest czaplą, bo lubi godzinami brodzić w wodzie?
Na adres mailowy pies.berek@gmail.com każdy uczestnik może przesłać jedno zdjęcie swojego psa i skomentować je w dwóch do trzech zdań. Zdjęcia będą umieszczane na Berkowym profilu FB. Zwycięży najciekawsze zdjęcie, razem z opisem. Zwycięzcę wybiorę ja – zostanie on powiadomiony przeze mnie mailowo o tym jak zamówić dla siebie obróżkę.
Na maile ze zdjęciami czekam do 3 kwietnia 2014, do godziny 24.00. Wyniki zostaną ogłoszone w sobotę 5 kwietnia do godziny 24.00 na Berkowym FB.

Sama posiadam obroże od Oki-Doggy. Jest naprawdę super! To produkt świetnie wykonany i ma oryginalny design. To jedyna Berkowa obroża, którą komentowali inni psiarze, dopytując się gdzie ja kupiłam. Myśląc o zorganizowaniu konkursy na blogu, wiedziałam, że właśnie taką nagrodę chcę zaproponować czytelnikom.

250_965945821501ea6ba502d1
moja obroża z Oki- Doggy. Sprawuje się świetnie 🙂
źróðło: http://www.oki-doggy.com

Krynica Zdrój z psem

Plan był taki: jedziemy na dwa dni i dwa dni spędzamy na dworzu, łażąc po szlakach, po mieście, siedząc w Parku Zdrojowym z herbatą w termosie. Jednak okazało się, że naszego ambitnego wakacyjnego planu zrealizować się nie da. Wyjechaliśmy na dwa dni i w tym czasie było dokładnie dwudniowe załamanie pogody. Może nie irytowałoby mnie to aż tak bardzo i nie wydawało mi się aż tak absurdalne, gdyby nie fakt, że wyjechaliśmy na weekend pierwszy raz od ponad roku i miały to być nasze krótkie, bo krótkie, ale wakacje, których bardzo potrzebowaliśmy. Dodatkowo … przez ostatnie dwa tygodnie świeciło słońce i była piękna pogoda. Zaczęło być paskudnie jak tylko dojechaliśmy w sobotę do Krynicy… Ale czasem i tak musi być 🙂

Krynica Zdrój leży w pięknym Beskidzie Sądeckim. To bardzo malownicza okolica. Naprawdę jest gdzie chodzić z psem. Nam niestety nie udało się nigdzie iść, bo w sobotę i w niedzielę padał na przemian śnieg albo marznący deszcz. Dodatkowo wiał bardzo silny, zimny wiatr. Przyznam, że chociaż jestem nastawiona na spacery z psem w każdą praktycznie pogodę, to aura w ostatni weekend skutecznie mnie zniechęciła. Naprawdę ciężko było wyjść z apartamentu. Nawet Berek był zmarznięty, bo od mokrego śniegu szybko przemókł, a wiatr go wyziębiał, a nie suszył.
W niedzielę zamarzyło mi się odnaleźć cmentarz Żydowski, który był wyraźnie zaznaczony na mapie miasta. Zaczęliśmy iść szlakiem w górę, ale nic nie znaleźliśmy. Może wszystko było przysypane śniegiem, albo w ogóle krążyliśmy w złym miejscu. Szybko trzeba było zawracać, żeby się ogrzać przy kubku gorącej herbaty. Byłam zniechęcona, ale trzeba było walczyć dalej i nie dać się pogodzie.

Natomiast co uratowało sytuację to rewelacyjna psiolubna kwatera jaką udało nam się znaleźć. Apartamenty Puenta to miejsce idealne dla psiarzy. Przy rejestracji w recepcji przywitał nas labrador i kot 🙂 Same apartamenty są śliczne i bardzo wygodne. Ośrodek jest położony na uboczu , niedaleko osiedla Czarny Potok. Teren ośrodka jest ogrodzony, bardzo duży i psy mogą tam biegać luzem. Wspaniale! Mogłam rano śmignąć na szybki spacerek, bez stresu, bez smyczy. Jeśli pogoda jest ładna można usiąść na tarasie, albo odpocząć na ławce przy budynku. Teren jest tak duży, że można znaleźć spokojny kąt dla siebie. Jestem pewna, że wrócimy do Puenty – nigdy jeszcze nie miałam okazji być w tak przyjemnym miejscu i nigdzie z psem nie czułam się aż tak komfortowo.

Krynica jest super – wspaniałe okoliczne tereny, plus bardzo przyjemne miasto, gdzie pies jest mile widziany. Wiele osób z serdecznością oglądało się za Berkiem i nie widziałam żadnych skrzywionych min, spowodowanych tym, że Berek idzie z nami po parku, albo siedzi przy stoliku w kawiarni. Bardzo żałuję, że nie mieliśmy szansy spędzić w Krynicy więcej czasu. Chciałabym mieć szanse zwiedzić chociażby najbliższe szlaki górskie, zajrzeć do Muzeum Nikifora, sprawdzić menu restauracji Łemkowskiej i spróbować wszystkich rodzajów wody mineralnej w pijalni. Chciałabym tam wrócić, chociażby w najbliższy weekend 😦

DSC_0048

DSC_0047
Niedzielny poranek
DSC_0061
Ogromny, ogrodzony teren, gdzie psy mogą biegać luzem
DSC_0062
Teren Apartamentów Puenta – ogrodzony, z pagórkami i drzewami 🙂

DSC_0067

DSC_0068

DSC_0082

DSC_0087

DSC_0096

DSC_0099

DSC_0101
Berek na szlaku

DSC_0109

DSC_0118
Pomnik Nikifora
DSC_0136
Przed Muzeum Nikifora dostałam buziaka

DSC_0116

W poniedziałek, gdy już pakowaliśmy się i zaraz mieliśmy wyjeżdżać, wyszło słońce…

DSC_0120
Widok z tarasu

DSC_0122

DSC_0119