„Nie ma potrzeby, aby mój pies się bał”

… Takim zdaniem uzasadniłam ostatnio swoja prośbę, aby właścicielka odwołała swojego psa, który podszedł do mnie i Berka. Berek w kontaktach z innymi psami jest nieśmiały i zaniepokojony chowa się za mną. Z moich obserwacji wynika, że jest to dość rzadkie zachowanie wśród dorosłych psów. Berek bardzo chętnie się wita i jest chętny do kontaktu, ale jeśli z jakiegoś powodu obawia się innego psa, to najchętniej chciałby go spokojnie wyminąć i iść dalej. Jednak wiele psów widząc jego obawę wykorzystuje to i w dość dominujący sposób próbuje do Berka podejść.

I właśnie wczoraj, po raz kolejny, podbiegł do nas duży mieszaniem i nie chciał odejść. Był naprężony i onieśmielająco dominujący. Wierzyłam właścicielce, gdy zawołała do nas, że jej pies nic nie zrobi. Jednak to nie zmieniło faktu, że Berek był spanikowany, a 15 metrów linki oplotło się wokół mnie i mojego psa. Dwa razy zawołałam w stronę właścicielki, żeby zabrała swojego psa, aż w końcu na jej uspakajające „On nic nie zrobi” powiedziałam, że wiem, ale po prostu „nie ma potrzeby, żeby mój pies się bał”. Z czymś takim ciężko dyskutować, bo nie jest to pretensja skierowana w stronę drugiego psa, ani właściciela – to jest po prostu moja opinia, trochę prośba, mój wybór do którego mam prawo. Wybieram spokój mojego psa, a ktoś/coś mi w tym przeszkadza, więc uprzejmie proszę o to aby dać mi i mojemu psu spokój. Może to jest sposób na uniknięcie bzdurnej dyskusji o tym, że „PRZECIEŻ on chce się tylko przywitać i nic nie zrobi”….?

Berek i jego włochaty kolega 🙂

DSC_0609

Miejscowość Stegna – nad Bałtykiem poza sezonem

Nad Bałtykiem byłam ostatnio ponad cztery lata temu. Uważam, że polskie morze jet wyjątkowe pod każdym względem. Może i nie jest ciepłe i nie nadaje się do kąpiele, ale ma wiele walorów, które akurat dla mnie są niezwykle istotne. Bałtycka plaża nigdy nie wygląda tak samo, a i pogoda nad morzem bywa zmienna. Jednak jednego można być pewnym – będzie zimno i warto ubrać się na cebulkę. Jeśli przygotujemy się na każde warunki atmosferyczne i z takim nastawieniem pojedziemy nad polskie morze, to naprawdę uda nam się wypocząć. Nigdy nie oczekiwałam, że nad Bałtykiem będzie ciepło i słonecznie i dzięki temu nigdy nie rozczarowałam się pobytem na wybrzeżu.
Odkąd mam Berka, wprost marzyłam, żeby zabrać go nad Bałtyk. Berek to pies wręcz idealny na wakacje nad polskim morzem, bo jest aktywny, lubi spacery i zabawę. Leżenie plackiem na plaży, czego zresztą bardzo nie lubię, przy Berku odpada. Psi Ryj to dodatkowa motywacja do spacerów przy każdej pogodzie.

Jestem nad morzem, bo robię praktyki w Muzeum Stutthof , które znajduje się w Sztutowie. Mieszkam z Berkiem na terenie Muzeum, a na plaże podjeżdżamy autem, bo niestety jest spory kawałek a na bardzo długie wyprawy nie mam czasu. Jeśli chodzi o zaopatrywanie się w jedzenie, czy odwiedzanie sklepu zoologicznego czy apteki, to jeździmy do sąsiedniej, znacznie większej, miejscowości Stegna.
Ciężko mi polecić psiolubne miejscówki w tej okolicy, bo wynajmuję kwaterę zaproponowana mi przez Muzeum, która mieści się na jego terenie. Jednak spacerując z Berkiem po plaży spotykam różne psiaki, które spędzają tu wakacje ze swoimi właścicielami. Ani w Sztutowie, ani w Stegnie nie ma psiej plaży. Obecnie poza sezonem bardzo często na plaży jestem z Berkiem zupełnie sama. Nie problem też odejść kawałek dalej od głównego wejścia i mieć plaże dla siebie. Niepowtarzalne uczucie ! 🙂 Obecnie nadmorskie miejscowości wydają się wymarłe, bo turystów jest jak na lekarstwo. Można jednak znaleźć otwarte lokale (np Zielona Tawerna , gdzie wpuszczono nas z Berkiem) i sklepy. Wychodząc z założenia, że pogoda nad Bałtykiem bywa i tak kapryśna, wyjazd nad polskie morze poza sezonem to wspaniały pomysł.

A Berek i morze? Był zszokowany, że woda jest słona. Trochę obawia się fal i zdecydowanie chętniej wchodzi do wody, gdy jest spokojna. Myślę, że mu się podoba i to coraz bardziej, bo widzę, że z ochotą rano jedzie nad wodę i czasem nie chce wsiadać do samochodu aby wrócić do domu.

seter gordon

DSC_0629

DSC_0628

setter gordon

seter gordon

seter

seter gordon

seter gordon

DSC_0583

 

gordon

DSC_0574

DSC_0590

DSC_0560

Pływanie i skakanie

Berek raczej nie jest wielkim pływakiem. Do wody wchodzi chętnie, ale raczej nie pływa. Zdecydowanie preferuje brodzenie po płyciźnie i zamaczanie tyłka w błocie przy brzegu. aportuje patyki, ale nie zawsze. Szybko stwierdza, że już pływać mu się nie chce i rezygnuje z dalszej zabawy. Berek nie należy też do odważnych i pływania chyba trochę się obawia. Psią wersją Michael’a Phelps’a nie zostanie, ale jestem pewna, że dziś bawił się świetnie pływając 🙂

Podczas ostatniego spaceru z dwoma pięknymi Golden Retrieverami, oczywiście świetnymi pływakami, Berek pokonał swój strach i popłynął za piłeczką daleko od brzegu. Zmotywował go zapewne fakt, że Teodora i Duffel robili to bez zająknięcia, a on zostawał na brzegu. Przecież nie może go ominąć taka świetna impreza 🙂
Natomiast pływające nieopodal kaczki zmotywowały mojego psa do skoczenia z pomostu. Byłam z niego bardzo dumna, bo wiem, że dla niego to wielki wyczyn. Na dole wpisu zdjęcia ze skoku 😉

DSC_0589

DSC_0710
Śliczna Teodora i … no Berek 😉

DSC_0598

DSC_0613
słodka chwila w gnoju…
DSC_0623
Piękny Duffel

DSC_0638

DSC_0650
Teodora w kąpieli
DSC_0664
Berek płynie po piłeczkę

DSC_0653

DSC_0674

DSC_0694
Teodora i Berek

DSC_0693

DSC_0671

DSC_0702
Duffel i Berek

DSC_0689

DSC_0682

Czas na SKOK z pomostu: kaczki namierzone…

DSC_0676

chlup….

DSC_0677

DSC_0678

… i płyniemy do brzegu.

DSC_0680
krokodyl …

 

Berek w SPA i chwiejni panowie ;)

Jak Wasze psy znoszą gorącą temperaturę? Dla Berka 20C to już dużo i widzę, że ciepła pogoda ma wpływ na jego zachowanie.  Tylko w upał Berek tak naprawdę zwalnia. Niezależnie od temperatury zawsze ma ochotę iść na spacer, ale w lato szybko osiąga stan wrzenia i zaczyna biegać trochę wolniej niż zwykle. W upał, oprócz zajmowania się jak zwykle węszeniem za zwierzyną, Berek szuka sposobów na ochłodzenie się. Z moich doświadczeń wynika, że Polska to kraj wybitnie błotnisty … Zawsze, ale to zawsze, Berek wraca ze spaceru brudny, bo udaje mu się znaleźć jakieś bagno, kałużę, albo piach, żeby się wytarzać. Powrót do domu z psem z którego ocieka błoto napawa mnie swoistą dumą 😉

Zdjęcia poniżej zrobiłam podczas jednego, porannego spaceru. Upału nie było, ale Berkowi było oczywiście za ciepło. W drodze powrotnej zagadało mnie czterech chwiejnych, miejscowych gentlemen’ów na rowerach- podryw na mojego własnego psa jest wręcz gwarantowany, gdy Berek odwiedzi psie SPA i ocieka syfem. 🙂

seter gordon

seter szkocki

seter szkocki

seter gordon

seter szkocki gordon

seter szkocki

DSC_0544

DSC_0547

Mój pies terapeutyczny

Zdarzają się takie momenty, że dzieje się za dużo rzeczy i za szybko. Czuję się tym przytłoczona. Za szybkie tempo i natłok myśli obezwładniają mnie. Czasem tak po prostu bywa. W trudnych chwilach bardzo często łapię się na tym, że moje zagonione i zmęczone myśli uciekają do Berka. Nagle w ciągu dnia marzy mi się by go przytulic i móc spędzić z nim parę chwil. Albo zobaczyć jego roześmiany ryj ;). Potrzebuję mojego psa, bo jego obecność mi pomaga.

Już dawno stwierdziłam, że poranny spacer z psem to jedna z najmilszych chwil w ciągu dnia. Pies myśli schematycznie, ale też potrafi zaskoczyć swoją bystrością. Doskonale dostrzega schematy w zachowaniu człowieka i szybko się ich uczy. Najprawdopodobniej nikt nie zna równie dobrze Berka jak ja, ale mam też świadomość jak dużo Berek wie o mnie. Razem tworzymy spacerowy duet – jedno potrzebuje drugiego. Berek mnie napędza i mobilizuje. Natomiast ja widzę jak Berek zerka na mnie co chwila, przybiega się „zameldować” co jakiś czas , lub chowa koło mnie, gdy czuje się zagrożony. Uzależniłam się od świadomości, że jestem dla niego ważna na jego psi sposób.

seter gordon

gordon

seter gordon

DSC_0532

setter gordon

DSC_0523

Katerina Plotnikova – czy lubicie takie zdjęcia?

Ostatnio w internecie było głośno na temat zdjęć autorstwa Kateriny Plotnikov . Fotograf zaaranżowała sesję zdjęciową z udziałem zwierząt. Modelki pozują wśród natury razem z dzikimi zwierzętami. Zdjęcia mają surrealistyczny charakter, są mistyczne i tajemnicze. Do sesji autorka musiała oczywiście skorzystać z pomocy treserów, a modelki na pewno wykazały się odwagą pozując, chociażby, z niedźwiedziem. Zdjęcia wprawiły w zachwyt bardzo wiele osób. Czy mi się podobają? Nie. Otwarcie przyznaję, że nie rozumiem co miałyby przekazać. Nie dostrzegam w nich ani piękna człowieka, ani zwierząt. Co więcej, uważam, że zwierzęta zostały tutaj potraktowane jak rekwizyty, zwykłe przedmioty. Pomijam już nawet fakt, że są to tresowane zwierzęta, co jest okropne samo w sobie.

katerina-plotnikova-photography-23

katerina-plotnikova-photography-12

katerina-plotnikova-photography-6

Surrealizm w fotografii zwierząt może być ok? Oczywiście! Ostatnio na stronie dog-milk.com trafiłam na informację o zdjęciach Węgierki Sarolty Ban. Zdjęcia są surrealistyczne, sceneria nierzeczywista, a zwierzęta wyglądają kosmicznie. Jednakże Ban osiągnęła taki efekt przerabiając zwykłe zdjęcia psiaków, a nie tresując zwierzęta.

surreal_shelter_dog_photos_Sarolta_Ban_02

surreal_shelter_dog_photos_Sarolta_Ban_09

surreal_shelter_dog_photos_Sarolta_Ban_07

Wobbler KONG

O psiej zabawce Wobbler firmy Kong powiedziała mi koleżanka. Jej pies Amber od razu go polubił. Wobbler to taka wańka-wstańka – dzięki odpowiednio dociążonej dolnej części buja się na boki, ale nie przewraca. Natomiast górna część jest odkręcana i ma otwór przez który wypadają smaczki, jeśli psiak odpowiednio manewruje Wobbler’em. Wobbler jest stosunkowo ciężki i duży, jednak jest to odpowiednia zabawka tak samo dla małych psów jak i dużych. Berek od razu zainteresował się Wobbler’em i wytrząsanie ze środka smaczków bardzo go  wciągnęło. Co dla mnie było istotne, to fakt, że Wobbler’a jest łatwo utrzymać w czystości, bo swobodnie się rozkręca. Dzięki temu na smaczki można używać różnych rzeczy, nawet kawałków mięska i czy kiełbaski, bez obawy, że zabawka będzie potem nieestetyczna.
Jedyny problem z Wobbler’em (który właściwie nie do końca w ogóle jest problemem) to to, że pies bawiąc się nim robi dość dużo hałasu. Wobbler turla się po podłodze, obija o meble, dodatkowo pies uderza w niego łapami. Może to drażnić sąsiadów mieszkających pod nami ;).
Cena Wobbler Kong waha się od około 60 zł do 70 zło – zależy w jakim sklepie zoologicznym.

 

DSC_0521

Lasek Wolski z psem

Do Lasku Wolskiego chodzę z Berkiem dość często, bo mieszkamy w okolicy. La Wolski to „płuca Krakowa”, duży obszar leśny leżący po zachodniej stronie miasta. Ma powierzchnię ponad 400 hektarów, więc jest spory. Trzeba jednak pamiętać, że nie jest to park i w Lesie Wolskim mieszkają dzikie zwierzęta, którym należy zapewnić spokój. W Lasku Wolskim nie wolno puszczać psów luzem. Szczególnie takich jak Berek 🙂 Dodatkowo należy uważać na rowerzystów, którzy zjeżdżają z zawrotną prędkością (w Lasie są ścieżki rowerowe, po których jak najbardziej mają prawo poruszać się rowerzyści z prędkością światła). W Lasku Wolskim jest Krakowskie Zoo do którego dojeżdżają pracownicy, więc traktor, czy van nie jest tam rzadkim widokiem.

W Lasku Wolskim przeszłam już chyba wszystkie szlaki. Polecam zboczyć z głównych, asfaltowych ścieżek i odkryć nieznane oblicza Lasku. Szczerze polecam szlak niebieski, żółty i pomarańczowy.

mapa_las_wolski_d
http://www.zoo-krakow.pl

Moją ostatnia wyprawę zaczęłam na Polanie pod Dębami (Bielańską), zaraz koło Klasztoru Ojców Kamedułów. Szłam szlakiem niebieskim aż do zamku w Przegorzałach (w zamku jest restauracja z pięknym widokiem, ale nie można tam wchodzić z psem). Szlak niebieski jest bardzo ciekawy – biegnie obrzeżami lasu skąd jest widok na Wisłę. Wróciłam w okolice zoo szlakiem pomarańczowym, który też jest bardzo malowniczy i biegnie przez fragment lasu bukowego.

Naprawdę polecam pozwiedzać Lasek Wolski, ale nie tylko jego główne szlaki. Do Laku Wolskiego można także dotrzeć autobusem linii 134, który rusza spod Stadionu Cracovia i dojeżdża pod samo zoo.
O Lasku Wolskim pisałam już wcześniej tutaj.

SAM_1200

SAM_1226

SAM_1233

SAM_1229

SAM_1241

Siostra Berka

Berek spotkał swoją siostrę Coco ! Z Ewą, właścicielką Coco, spotkałyśmy się przypadkiem na ulicy. Stałam z Berkiem na przystanku, a Ewa wypatrzyła gordona i zagadała. Szybko doszłyśmy do tego, że nasze psy to rodzeństwo. Postanowiłyśmy, że umówimy się na wspólny spacer. Od tamtej pory nie mogłam się doczekać momentu jak Berek zobaczy się z Coco.

Berek z Coco dogadali się natychmiast. Berek ogólnie nie jest jakoś wyjątkowo zabawowy, a psie przepychanki „w pionie” to u niego rzadkość. Berek woli po prostu biegać, gonić, pędzić razem z innym psem. Coco ma podobne upodobania, więc zabawa była przednia. Berek gonił Coco, potem Coco goniła Berka. I tak przez 1,5h spaceru wczoraj rano i, drugi raz ,dzisiaj… Razem szukali bażantów, nurkowali w krzakach za różnymi zapachami, truchtali jak zgrana para łobuziaków :).

Już nie raz wspominałam, że dla mnie seter w ruchu to wspaniały widok. Piękno w najczystszej postaci. Coco jest śliczna. Z Berkiem robią takie same miny i w bardzo podobny sposób uśmiechają się faflami. Coco jest drobniejsza od Berka, niezwykle szybka i zwinna. Berek nie mógł jej dogonić, ale był też moment, że Coco nie mogła dorwać Berka…aż ten wpadł gdzieś na drzewo i musiał na sekundę przysiąść i złapać równowagę. Psy naprawdę wyglądały na zachwycone swoim towarzystwem. Mam nadzieję, że już niedługo uda nam się znów spotkać z Ewą i Coco – nie ma nic cudowniejszego niż seterowe spacery 🙂

Po spacerze zaserwowałam Berkowi dodatkowe 40 min marszu na smyczy na przystanek autobusowy, żeby nie było mu za dobrze :). Po drodze trochę odsapnął, uspokoił poziom endorfinek i opanował emocje. W autobusie zachowywał się w miarę ok, choć podróż to było raptem kilka przystanków. Jednak to już jest coś 🙂

DSC_0345

DSC_0240

DSC_0272

DSC_0247

DSC_0266

DSC_0284

DSC_0343

 

DSC_0293

DSC_0337

DSC_0324

DSC_0315

DSC_0312

DSC_0310

DSC_0308

DSC_0309

DSC_0435

DSC_0433

DSC_0428
Coco

DSC_0425

DSC_0408
Coco

DSC_0396

DSC_0376

 

 

Pieskie życie Robercika

Robercik mieszka u moich rodziców już od kilku miesięcy. Był to pewnie przełomowy okres w jego psim życiu. Zamienił boks i schroniskowe kraty na spanie na kanapie, swoje własne posłanie, kocyk przy oknie balkonowym i duży trawiasty plac na którym może się opalać jeśli tylko ma na to ochotę. Spokojny. Bezpieczny. Najedzony.

Robercik uwierzył już chyba, że ciepły kąt i pełna miska nie zniknął, gdy wyjdzie sam do ogrodu i rodzice zamknął za nim drzwi. Zrozumiał, że może spokojnie drzemać, a w tym czasie nic mu się nie stanie, nic go nie ominie. Robercik już nie musi zabiegać o miłość człowieka, bo ona już jest i zawsze będzie. Myślę, że powoli zaczyna to rozumieć, choć wiele psów ze schroniska żyje zawsze z traumą, że to co miłe nagle może zniknąć i znów będzie psu ciężko… Czasem widzę to w jego oczach, jak na chorych nogach kuśtyka do mnie powoli, bo szybciej nie może. Widzę, że nie wie czy na niego zaczekam, czy zdąży zanim sobie pójdę.

Robercik świetnie dogaduje się Berkiem. Myślę, że chłopaki naprawdę się lubią. Ich zabawa polega na zabieraniu sobie fortelem zabawek i chowaniu ich w krzakach. Potem jest szukanie i wszystko zaczyna się od nowa. Robercik ganiać z Berkiem nie daje rady, ale jest bardzo kontaktowy i często zaczepia Berka zapraszając do zabawy. Chodzą razem jak dwa zbóje. Gdy ktoś idzie drogą, Berek i Robercik stoją przy siatce i razem oglądają kto to. Robercik zwykle zaczyna szczekać na intruza zza płotu, a Berek wtedy zwiewa, bo nie rozumie konceptu bronienia własnego ogrodu, a od awantury woli trzymać się z daleka :).

Uwielbiam ich razem. Robercik jest wspaniałym psem. Czasem przypomina mi się jak patrzyłam na niego przez kraty schroniskowego boksu i aż mi ciężko uwierzyć, że teraz jest u mnie w rodzinie i pewnie właśnie leży na kanapie i trawi swoj obiad :). Popatrzycie na tą uśmiechniętą mordkę 🙂

Historię Robercika możecie jeszcze prześledzić w tym i tym poście. Zapraszam 🙂

DSC_0233

DSC_0236

DSC_0238

DSC_0242

DSC_0247
Chowanie zabawek w krzakach 🙂

DSC_0248

DSC_0251

DSC_0257

DSC_0256