Krynica Zdrój z psem – kolejka gondolowa na Jaworzynę Krynicką

Na weekend znów pojechaliśmy do Krynicy Zdrój, dokładnie w to samo miejsce co w marcu.  Tym razem tez nie udała nam się za bardzo pogoda, ale widocznie tak musiało być. I tak było lepiej niż w czasie naszej wizyty w Krynicy w marcu kiedy było załamanie pogody i burza śnieżna. Teraz, w pierwszy weekend czerwca, tylko padał deszcz i było chłodno – pogodowa nuda ;).

W sobotę z samego rana postanowiliśmy wypróbować okoliczne szlaki, jednak okazało się, że w większości są zagrodzone zawalonymi przez wiatr drzewami i jeszcze nie uprzątnięte. Postanowiliśmy się wycofać do miasta i tam spędziliśmy resztę dnia. Berka zmęczyłam ćwicząc z nim utrzymywanie równowagi: po 5 minutach był zasapany.

W niedzielę natomiast postanowiliśmy wjechać kolejką gondolową na Jaworzynę i spędzić trochę czasu na górze podziwiając widoki.  Do kolejki można wsiąść z psem za dodatkową opłatą w wysokości 6 złotych. Wagoniki są 6-osobowe, co moim zdaniem jest dość ekstremalne. Jeśli do wagoniku wsiądzie 5-6 osób pies na pewno się nie zmieści. Trzeba brać to pod uwagę i najlepiej unikać tłumu lub w jakiś uprzejmy sposób zakomunikować osobom w kolejce, że potrzebujecie luźniejszą gondolę. My uniknęliśmy tłumu, bo byliśmy tam rano i zresztą jest poza sezonem. Jednak jak zjeżdżaliśmy to państwo stojący za nami w kolejce z dwójką małych dzieci niecierpliwili się i wyraźnie mieli ochotę władować się z nami do wagonika. Na szczęście Berek zaczął swój „występ’ i widząc przemieszczające się wagoniki wygenerował cały swój seterzy entuzjazm i, koniec końców, w gondoli byliśmy sami :). W regulaminie nie znalazłam zapisu dotyczącego obowiązkowego zakładania psu kagańca. Berek jechał bez, bo w wagoniku byliśmy sami. Jednak uczulam, że gondole są bardzo małe, ludzie dziwni, a sytuacja dla psa zupełnie nowa. Warto więc mieć ze sobą kaganiec – chociażby dla komfortu psychicznego swojego i współpasażerów.

Wyprawa była wspaniała- jedyny minus to pogoda, bo wiał zimny wiatr (marzyłam o czapce) i było pochmurno. Jednak Krynica Zdrój i okolice są tak wspaniałe, że nic nie potrafi zepsuć mi humoru, gdy tam jestem. Mam nadzieję, że już niedługo znów się tam wybierzemy i uda mi się wreszcie wypić na jakiejś polanie kawę z termosu i nacieszyć ciepłym słońcem.

Szczekanie na wyciąg …

DSC_0731

 

DSC_0712

DSC_0738

DSC_0746

DSC_0763

DSC_0768

DSC_0784

DSC_0787

DSC_0789

DSC_0792

DSC_0805

 

Dlaczego warto zabrać psa nad morze

Polskie morze. Bałtyk. Wyjazd nad Bałtyk marzył mi się odkąd pojawił się u nas Berek. Uwielbiam obserwować, jak mój pies doświadcza nowych rzeczy, poznaje je powoli, w swoim tempie i na swój psi sposób.

Nie lubię bałtyckich plaż w sezonie. Nie przepadam za siedzeniem na plaży i opalaniem się, więc ciepła pogoda nie jest dla mnie konieczna, żeby miło wypoczywać nad morzem. Oczywiście lodowaty wiatr i deszcz potrafią mi zepsuć humor, ale nigdy też nie zakładam, że nad polskim morzem będzie ciepło i słonecznie.

A Berek na plaży nad morzem? Oczywiście szaleje! Berek cały czas „pracuje”, musi coś robić, biegać, szukać zapachów. Im mniej ludzi na plaży tym lepiej, bo pies może fruwać jak mu się tylko podoba, a ja nie muszę przejmować się, że komuś to przeszkadza. warto zabrać psa nad morze, bo nadmorska plaże to zupełnie inny świat dla takiego zwierzaka. Morza Bałtyckiego i nadmorskiego klimatu nie da się podrobić, a dla psa bieganie po pustej plaży i ganianie wiatru to wspaniała przygoda.
Bilans naszego pobytu nad Bałtykiem jest taki:
– jak nad Bałtyk to tylko poza sezonem – cisza, spokój, tylko morze, mewy i… mój pies, który uparcie               twierdzi, że dogoni i złapie (!) klucz kormoranów.
– fale są przerażające i uniemożliwiają Berkowi dostanie się wpław do Szwecji.
– według Berka, spokojne morze jest po prostu dużym jeziorem, do którego można swobodnie wejść (ale bez szaleństw).        Tylko dlaczego woda jest taka niedobra…?
– wiatr przywiewa bardzo dużo nieznanych zapachów. Berek uważa chyba, że im szybciej będzie biegać, tym więcej  zapachów złapie.
– według mojego psa śnięte ryby są fascynujące.
– Berek twierdzi, że wyjmowanie z morza śmieci jest zabawne.
– w morzu patyki tonął …
– Z psim sikaniem nie jest łatwo, bo Psi Ryj musiał znaleźć jakiś wystający na plaży pień drzewa, albo górkę z piasku.  Potrzebne było strategiczne planowanie sikania.
– gdy siadałam na piasku na minutę, Berek cały czas czuwał i „bronił” mnie przez spacerowiczami i pliszkami… Nie sądzę,  aby Psi Ryj potrafił choć na chwilę przestać pracować.

Bałtyk jest wyjątkowy, a dzięki entuzjazmowi Berka, odkryłam, że nad morzem jest jeszcze fajniej. Mam nadzieję, że niedługo uda mi się tam wrócić.

seter

DSC_0672

seter gordon

seter

DSC_0644

DSC_0639

seter

DSC_0621

setter gordon

seter gordon

seter gordon

DSC_0630

DSC_0628

DSC_0581
A to śmieć z charakterem 😉

 

Smaczki firmy Farrado

Niedawno udało mi się wygrać w konkursie organizowanym przez producenta psiej karmy Farrado.  Nagrodą była paczka smaczków o dowolnym smaku. Ja wybrałam dla Berka królika.

Produkty Farrado zainteresowały mnie, gdyż skład smaczków to 100% mięsa, a więc rewelacja. I rzeczywiście tak jest. Berek był zachwycony i wywęszył nowe smaczki od razu. Tak wygląda mina Psiego Ryja oczekującego na smakowity kąsek + ślina:

DSC_0679

Zapach i smak Farrado zdołały nawet odciągnąć mojego psa od węszenia za zwierzyną, co nie zdarza się często. Smaczki Farrado to spore kawałki wysuszonego, sprasowanego mięsa, uformowanego w nieduże sześciany. Można je połamac na mniejsze, dzięki czemu starcza smaczków na dłużej. Niestety niektóre kawałki połamały się tak bardzo, że Berek mógł małe kawałki raczej zlizywać z mojej dłoni niż tak naprawdę zjadać. Nie uważam tego jednak za wadę – nadal pachniały smakowicie i spełniały swoja rolę atrakcyjnej i smakowitej nagrody dla psa.

DSC_0676

DSC_0682

DSC_0684
No gdzie są te smaczki…

DSC_0687

 

Nie miałam okazji spróbować karmy Farrado. Oferta wygląda ciekawie i, co najważniejsze, jest w niej karma bez zbożowa, która mnie interesuje. Myślę, że warto się tym zainteresować.  Zajrzyjcie też na FB Farrado , bo można tam znaleźć informacje o promocjach w ich sklepie internetowym.

Miejscowość Stegna – nad Bałtykiem poza sezonem

Nad Bałtykiem byłam ostatnio ponad cztery lata temu. Uważam, że polskie morze jet wyjątkowe pod każdym względem. Może i nie jest ciepłe i nie nadaje się do kąpiele, ale ma wiele walorów, które akurat dla mnie są niezwykle istotne. Bałtycka plaża nigdy nie wygląda tak samo, a i pogoda nad morzem bywa zmienna. Jednak jednego można być pewnym – będzie zimno i warto ubrać się na cebulkę. Jeśli przygotujemy się na każde warunki atmosferyczne i z takim nastawieniem pojedziemy nad polskie morze, to naprawdę uda nam się wypocząć. Nigdy nie oczekiwałam, że nad Bałtykiem będzie ciepło i słonecznie i dzięki temu nigdy nie rozczarowałam się pobytem na wybrzeżu.
Odkąd mam Berka, wprost marzyłam, żeby zabrać go nad Bałtyk. Berek to pies wręcz idealny na wakacje nad polskim morzem, bo jest aktywny, lubi spacery i zabawę. Leżenie plackiem na plaży, czego zresztą bardzo nie lubię, przy Berku odpada. Psi Ryj to dodatkowa motywacja do spacerów przy każdej pogodzie.

Jestem nad morzem, bo robię praktyki w Muzeum Stutthof , które znajduje się w Sztutowie. Mieszkam z Berkiem na terenie Muzeum, a na plaże podjeżdżamy autem, bo niestety jest spory kawałek a na bardzo długie wyprawy nie mam czasu. Jeśli chodzi o zaopatrywanie się w jedzenie, czy odwiedzanie sklepu zoologicznego czy apteki, to jeździmy do sąsiedniej, znacznie większej, miejscowości Stegna.
Ciężko mi polecić psiolubne miejscówki w tej okolicy, bo wynajmuję kwaterę zaproponowana mi przez Muzeum, która mieści się na jego terenie. Jednak spacerując z Berkiem po plaży spotykam różne psiaki, które spędzają tu wakacje ze swoimi właścicielami. Ani w Sztutowie, ani w Stegnie nie ma psiej plaży. Obecnie poza sezonem bardzo często na plaży jestem z Berkiem zupełnie sama. Nie problem też odejść kawałek dalej od głównego wejścia i mieć plaże dla siebie. Niepowtarzalne uczucie ! 🙂 Obecnie nadmorskie miejscowości wydają się wymarłe, bo turystów jest jak na lekarstwo. Można jednak znaleźć otwarte lokale (np Zielona Tawerna , gdzie wpuszczono nas z Berkiem) i sklepy. Wychodząc z założenia, że pogoda nad Bałtykiem bywa i tak kapryśna, wyjazd nad polskie morze poza sezonem to wspaniały pomysł.

A Berek i morze? Był zszokowany, że woda jest słona. Trochę obawia się fal i zdecydowanie chętniej wchodzi do wody, gdy jest spokojna. Myślę, że mu się podoba i to coraz bardziej, bo widzę, że z ochotą rano jedzie nad wodę i czasem nie chce wsiadać do samochodu aby wrócić do domu.

seter gordon

DSC_0629

DSC_0628

setter gordon

seter gordon

seter

seter gordon

seter gordon

DSC_0583

 

gordon

DSC_0574

DSC_0590

DSC_0560

Berek w SPA i chwiejni panowie ;)

Jak Wasze psy znoszą gorącą temperaturę? Dla Berka 20C to już dużo i widzę, że ciepła pogoda ma wpływ na jego zachowanie.  Tylko w upał Berek tak naprawdę zwalnia. Niezależnie od temperatury zawsze ma ochotę iść na spacer, ale w lato szybko osiąga stan wrzenia i zaczyna biegać trochę wolniej niż zwykle. W upał, oprócz zajmowania się jak zwykle węszeniem za zwierzyną, Berek szuka sposobów na ochłodzenie się. Z moich doświadczeń wynika, że Polska to kraj wybitnie błotnisty … Zawsze, ale to zawsze, Berek wraca ze spaceru brudny, bo udaje mu się znaleźć jakieś bagno, kałużę, albo piach, żeby się wytarzać. Powrót do domu z psem z którego ocieka błoto napawa mnie swoistą dumą 😉

Zdjęcia poniżej zrobiłam podczas jednego, porannego spaceru. Upału nie było, ale Berkowi było oczywiście za ciepło. W drodze powrotnej zagadało mnie czterech chwiejnych, miejscowych gentlemen’ów na rowerach- podryw na mojego własnego psa jest wręcz gwarantowany, gdy Berek odwiedzi psie SPA i ocieka syfem. 🙂

seter gordon

seter szkocki

seter szkocki

seter gordon

seter szkocki gordon

seter szkocki

DSC_0544

DSC_0547

Wobbler KONG

O psiej zabawce Wobbler firmy Kong powiedziała mi koleżanka. Jej pies Amber od razu go polubił. Wobbler to taka wańka-wstańka – dzięki odpowiednio dociążonej dolnej części buja się na boki, ale nie przewraca. Natomiast górna część jest odkręcana i ma otwór przez który wypadają smaczki, jeśli psiak odpowiednio manewruje Wobbler’em. Wobbler jest stosunkowo ciężki i duży, jednak jest to odpowiednia zabawka tak samo dla małych psów jak i dużych. Berek od razu zainteresował się Wobbler’em i wytrząsanie ze środka smaczków bardzo go  wciągnęło. Co dla mnie było istotne, to fakt, że Wobbler’a jest łatwo utrzymać w czystości, bo swobodnie się rozkręca. Dzięki temu na smaczki można używać różnych rzeczy, nawet kawałków mięska i czy kiełbaski, bez obawy, że zabawka będzie potem nieestetyczna.
Jedyny problem z Wobbler’em (który właściwie nie do końca w ogóle jest problemem) to to, że pies bawiąc się nim robi dość dużo hałasu. Wobbler turla się po podłodze, obija o meble, dodatkowo pies uderza w niego łapami. Może to drażnić sąsiadów mieszkających pod nami ;).
Cena Wobbler Kong waha się od około 60 zł do 70 zło – zależy w jakim sklepie zoologicznym.

 

DSC_0521

Lasek Wolski z psem

Do Lasku Wolskiego chodzę z Berkiem dość często, bo mieszkamy w okolicy. La Wolski to „płuca Krakowa”, duży obszar leśny leżący po zachodniej stronie miasta. Ma powierzchnię ponad 400 hektarów, więc jest spory. Trzeba jednak pamiętać, że nie jest to park i w Lesie Wolskim mieszkają dzikie zwierzęta, którym należy zapewnić spokój. W Lasku Wolskim nie wolno puszczać psów luzem. Szczególnie takich jak Berek 🙂 Dodatkowo należy uważać na rowerzystów, którzy zjeżdżają z zawrotną prędkością (w Lasie są ścieżki rowerowe, po których jak najbardziej mają prawo poruszać się rowerzyści z prędkością światła). W Lasku Wolskim jest Krakowskie Zoo do którego dojeżdżają pracownicy, więc traktor, czy van nie jest tam rzadkim widokiem.

W Lasku Wolskim przeszłam już chyba wszystkie szlaki. Polecam zboczyć z głównych, asfaltowych ścieżek i odkryć nieznane oblicza Lasku. Szczerze polecam szlak niebieski, żółty i pomarańczowy.

mapa_las_wolski_d
http://www.zoo-krakow.pl

Moją ostatnia wyprawę zaczęłam na Polanie pod Dębami (Bielańską), zaraz koło Klasztoru Ojców Kamedułów. Szłam szlakiem niebieskim aż do zamku w Przegorzałach (w zamku jest restauracja z pięknym widokiem, ale nie można tam wchodzić z psem). Szlak niebieski jest bardzo ciekawy – biegnie obrzeżami lasu skąd jest widok na Wisłę. Wróciłam w okolice zoo szlakiem pomarańczowym, który też jest bardzo malowniczy i biegnie przez fragment lasu bukowego.

Naprawdę polecam pozwiedzać Lasek Wolski, ale nie tylko jego główne szlaki. Do Laku Wolskiego można także dotrzeć autobusem linii 134, który rusza spod Stadionu Cracovia i dojeżdża pod samo zoo.
O Lasku Wolskim pisałam już wcześniej tutaj.

SAM_1200

SAM_1226

SAM_1233

SAM_1229

SAM_1241

Siostra Berka

Berek spotkał swoją siostrę Coco ! Z Ewą, właścicielką Coco, spotkałyśmy się przypadkiem na ulicy. Stałam z Berkiem na przystanku, a Ewa wypatrzyła gordona i zagadała. Szybko doszłyśmy do tego, że nasze psy to rodzeństwo. Postanowiłyśmy, że umówimy się na wspólny spacer. Od tamtej pory nie mogłam się doczekać momentu jak Berek zobaczy się z Coco.

Berek z Coco dogadali się natychmiast. Berek ogólnie nie jest jakoś wyjątkowo zabawowy, a psie przepychanki „w pionie” to u niego rzadkość. Berek woli po prostu biegać, gonić, pędzić razem z innym psem. Coco ma podobne upodobania, więc zabawa była przednia. Berek gonił Coco, potem Coco goniła Berka. I tak przez 1,5h spaceru wczoraj rano i, drugi raz ,dzisiaj… Razem szukali bażantów, nurkowali w krzakach za różnymi zapachami, truchtali jak zgrana para łobuziaków :).

Już nie raz wspominałam, że dla mnie seter w ruchu to wspaniały widok. Piękno w najczystszej postaci. Coco jest śliczna. Z Berkiem robią takie same miny i w bardzo podobny sposób uśmiechają się faflami. Coco jest drobniejsza od Berka, niezwykle szybka i zwinna. Berek nie mógł jej dogonić, ale był też moment, że Coco nie mogła dorwać Berka…aż ten wpadł gdzieś na drzewo i musiał na sekundę przysiąść i złapać równowagę. Psy naprawdę wyglądały na zachwycone swoim towarzystwem. Mam nadzieję, że już niedługo uda nam się znów spotkać z Ewą i Coco – nie ma nic cudowniejszego niż seterowe spacery 🙂

Po spacerze zaserwowałam Berkowi dodatkowe 40 min marszu na smyczy na przystanek autobusowy, żeby nie było mu za dobrze :). Po drodze trochę odsapnął, uspokoił poziom endorfinek i opanował emocje. W autobusie zachowywał się w miarę ok, choć podróż to było raptem kilka przystanków. Jednak to już jest coś 🙂

DSC_0345

DSC_0240

DSC_0272

DSC_0247

DSC_0266

DSC_0284

DSC_0343

 

DSC_0293

DSC_0337

DSC_0324

DSC_0315

DSC_0312

DSC_0310

DSC_0308

DSC_0309

DSC_0435

DSC_0433

DSC_0428
Coco

DSC_0425

DSC_0408
Coco

DSC_0396

DSC_0376

 

 

Pieskie życie Robercika

Robercik mieszka u moich rodziców już od kilku miesięcy. Był to pewnie przełomowy okres w jego psim życiu. Zamienił boks i schroniskowe kraty na spanie na kanapie, swoje własne posłanie, kocyk przy oknie balkonowym i duży trawiasty plac na którym może się opalać jeśli tylko ma na to ochotę. Spokojny. Bezpieczny. Najedzony.

Robercik uwierzył już chyba, że ciepły kąt i pełna miska nie zniknął, gdy wyjdzie sam do ogrodu i rodzice zamknął za nim drzwi. Zrozumiał, że może spokojnie drzemać, a w tym czasie nic mu się nie stanie, nic go nie ominie. Robercik już nie musi zabiegać o miłość człowieka, bo ona już jest i zawsze będzie. Myślę, że powoli zaczyna to rozumieć, choć wiele psów ze schroniska żyje zawsze z traumą, że to co miłe nagle może zniknąć i znów będzie psu ciężko… Czasem widzę to w jego oczach, jak na chorych nogach kuśtyka do mnie powoli, bo szybciej nie może. Widzę, że nie wie czy na niego zaczekam, czy zdąży zanim sobie pójdę.

Robercik świetnie dogaduje się Berkiem. Myślę, że chłopaki naprawdę się lubią. Ich zabawa polega na zabieraniu sobie fortelem zabawek i chowaniu ich w krzakach. Potem jest szukanie i wszystko zaczyna się od nowa. Robercik ganiać z Berkiem nie daje rady, ale jest bardzo kontaktowy i często zaczepia Berka zapraszając do zabawy. Chodzą razem jak dwa zbóje. Gdy ktoś idzie drogą, Berek i Robercik stoją przy siatce i razem oglądają kto to. Robercik zwykle zaczyna szczekać na intruza zza płotu, a Berek wtedy zwiewa, bo nie rozumie konceptu bronienia własnego ogrodu, a od awantury woli trzymać się z daleka :).

Uwielbiam ich razem. Robercik jest wspaniałym psem. Czasem przypomina mi się jak patrzyłam na niego przez kraty schroniskowego boksu i aż mi ciężko uwierzyć, że teraz jest u mnie w rodzinie i pewnie właśnie leży na kanapie i trawi swoj obiad :). Popatrzycie na tą uśmiechniętą mordkę 🙂

Historię Robercika możecie jeszcze prześledzić w tym i tym poście. Zapraszam 🙂

DSC_0233

DSC_0236

DSC_0238

DSC_0242

DSC_0247
Chowanie zabawek w krzakach 🙂

DSC_0248

DSC_0251

DSC_0257

DSC_0256

 

 

Wady i zalety posiadania dużego psa

Uwielbiam duże psy. Berek jest trzecim psem z którym dzielę dom, ale pierwszym, który jest tylko mój. Gdy urodziłam się, moi rodzice mieli setera gordona Baszę. Potem trafiła do nas znaleziona na ulicy zalękniona sunia po przejściach i po wypadku. Teraz jest Berek. Wszystkie te psiaki należały/należą raczej do psów większych. Przyznam, że nie wiem jak to jest mniejszego psa, którego mogę swobodnie wziąć na ręce. Wiem, że Berek nie należy do gigantów :), to już według mojej definicji, jest dużym psem.
A jakie moim zdaniem są zalety posiadania dużego psa? Czy jest coś co możesz robić z dużym psem, a nie dasz rady zrobić z małym? Raczej NIE. W tej kwestii istotne są indywidualne predyspozycje danego psa, a nie jego wielkość. Jedynie wykonywanie tych samych czynności będzie inaczej wyglądać, właśnie z racji rozmiaru psa. Logiczne, że malutki piesek nie pociągnie psiego zaprzęgu, ale nie oznacza to, że mały piesek nie może uprawiać psiego sportu, dostosowanego do swoich rozmiarów. Mały pies jest nadal PSEM – z takimi samymi PSIMI potrzebami, aby być stymulowanym do aktywności intelektualnej jak i fizycznej.

Zalety posiadania dużego psa (na przykładzie moim i Berka):
1. Kobieta może czuć się bezpieczniej spacerując z większym psem, bo jednak duże zwierze budzi respekt, nawet jeśli jest potulne jak baranek. Gdy jestem z Berkiem czuje się dość pewnie. Berek jest dość ekspresywny i mimo iż jest dość nieśmiały i wycofany, to gdy ktoś do mnie podchodzi, zawsze aktywnie reaguje i jest przy mnie. Natomiast, gdy jest w kagańcu fizjologicznym i ocieka śliną – nikt do niego nie podchodzi i do niego nie cmoka 😉
2. Uwielbiam, gdy Berek kładzie głowę na moich kolanach i zagląda w oczy. Wielka psia morda wprost przede mną 😉
3. Zabawa z dużym psem jest zupełnie inna niż z małym. Jest bardziej siłowa, zdecydowana. Zabawa z rozbrykanym Berkiem w przeciąganie, to dla mnie duży wysiłek, bo pies jest silny. Często po takiej sesji wspólnego świrowania jestem wymęczona :). Ostatnio Berek uderzył mnie głowa i nabił mi niechcący limo pod okiem… Bez problemów skacze ponad moją głowę i nawet zwykłe zderzenie z nim może prowadzić do kontuzji. Ale w tym samym czasie uważam, że zgranie pomiędzy mną a Berkiem podczas naszych wspólnych zabaw, jest super i kocham przewalanie się z nim po dywanie lub trawie.
4. Niektóre psie sporty: spróbowałam z Berkiem canicrossingu. Pobiegliśmy raptem kilka razy, tylko na próbę i mam nadzieję, że do tego wrócę. Przyznaję, że Berek biegnie z nieprawdopodobna prędkością i ciężko za nim nadążyć. Zarazem jest bardzo silny i jest mi ciężko przyhamować go swoim ciężarem. Taki bieg to coś szalonego – istny żywioł, którego nie potrafię z niczym innym porównać. Kolejna rzecz, którą mój pies wykonuje na maxa, bo ma ku temu odpowiednie warunki fizyczne i siłę, by tak ciągnąć. Niestety, jak na razie, nie jestem w stanie za nim nadążyć… Mam nadzieję wypróbować jeszcze jazdy na rowerze z psem. Być może uda mi się nauczyć Berka ciągnąć rower i co ułatwi mi jazdę:)

Wady posiadania dużego psa:
1. Duży pies to więcej brudu. Pomijam czy nasz pies lubi, tak jak Berek, kłaść się w każdej kałuży i tarzać w każdym syfie. Duży pies ma po prostu więcej psiego ciała z którego obsypują się kłaki, i do którego przyczepia się brud. Ma też większe stopy upaćkane w brudzie z ulicy i większy pysk z którego hektolitrami wycieka ślina. Może tak być, choć wcale nie musi. Jednak jeśli już zdarzy nam się mieć psa – brudasa, który jest jeszcze dodatkowo spory – eh… przemilczę ten temat 😉
2. Jego nieusłuchanie może być po prostu niebezpieczne dla niego i dla nas. Nie mówię tutaj o agresji i ewentualnym pogryzieniu. Głównie chodzi mi o zwykłe skakanie na ludzi, gdy się wita, zaczepianie i zapraszanie do zabawy, czy szarpnięcia na smyczy. Duży pies, nienauczony prawidłowego zachowania, może z łatwością zrobić człowiekowi krzywdę, nawet jeśli jego intencja jest pozytywna. Gdy Berek ma kiepski dzień i wyjątkowo szarpie na smyczy, ze spaceru wracam zmęczona z obolałymi ramionami. Nawet szkolenie go, aby nie szarpał wymaga przecież siły. Każdego psa warto uczyć prawidłowych zachowań, aby nie działał siłowo. W przypadku dużych psów często nauczenie psa panowania nad swoim ciałem i ekspresją jest kwestią naszego bezpieczeństwa i komfortu przebywania z nim.
3. Podróżowanie z dużym psem nie jest łatwe, szczególnie transportem publicznym. Trzeba też brać pod uwagę, że duży pies potrzebuje sporo miejsca, aby położyć się w autobusie lub pociągu, a współpasażerowie mogą nie życzyć sobie żeby deptał im po stopach. Niestety wielu przewoźników, np w lokalnych busach, nie akceptuje zwierząt, co wydaje się zrozumiałe, bo nie ma warunków, żeby wsiąść z dużym psem.
4. Akceptacja innych – bywa niestety czasem potrzebna, aby móc coś zrobić. Wynajem mieszkania, gdy posiada się dużego psa może być problemem, bo ludziom wydaje się, że pies już konkretnej wielkości spowoduje więcej szkód, będzie głośniejszy itp. Duże psy nie wydają się ludziom „słodkie”. Przez swoje gabaryty ich obecność jest widoczniejsza, ciężka do zignorowania. Być może ludzie nie będą czuć do psa niechęci, ale nieświadomie mogą chcieć uniknąć jego obecności. A duży pies jest… i to bardzo jest 🙂

Powyższe wnioski wynikają z mojego osobistego doświadczenia. Berek gigantem na pewno nie jest, ale nadrabia swoją energią i czasem rośnie w moich oczach do wielkości konia. Myślę, że dla tych którzy go nie znają, może wydawać się jeszcze większy. Staram się o tym pamiętać i nie narzucać się bez sensu, torując sobie prawo do czegoś gabarytami swojego psa. I robię to głównie dla własnego spokoju i dla spokoju mojego psa.

 

DSC_0233

DSC_0238

DSC_0235